niedziela, 14 kwietnia 2013

EPILOG ♥

 soundtrack 1


-Gratuluję państwu cudownej córeczki i cudownego synka.- uśmiechnęła się pielęgniarka podając Amelce drugie dziecko- Niech państwo się nimi nacieszą, bo później będziemy musieli je zbadać.- ponownie się uśmiechnęła po czym wyszła z sali zostawiając młodych rodziców samych.
-Jakie one malutkie...- wzruszył się Przemek spoglądając na maluchy
-A co, myślałeś, że się od razu duże urodzą?- uśmiechnęła się jego żona
-No nie, nie.- zaśmiał się- Cudowne dzieciaczki.
-No co jak co, ale one to nam się wyjątkowo udały.
-Kocham Cię, kocham Was.- powiedział Przemek przytulając się do nich
 -Przemek obiecaj mi coś....- zaczęła Amelka- obiecaj, że już nigdy nie pozwolisz, abym uciekła.
-Obiecuję. Kochanie, obiecuję ci to.- powiedział po czym ucałował czule swoją żonę.
 
 soundtrack 2

Pierwsze dźwięki marszu weselnego. Piękna panna młoda szła alejką w ogrodzie.
Przemek spojrzał na nią z zachwytem. Wyglądała przepięknie w tej sukience. Zupełnie tak jak wtedy, ponad dwa lata temu. Tylko niestety potem trochę nie tak się potoczyło...
Ale to już nie ma najmniejszego znaczenia. Teraz liczy się tylko to, co jest tu i teraz...
Czuł się zupełnie tak samo jak tamtym razem. Patrząc na Nią czuł bezgraniczną miłość i niezwykłą dumę, że to właśnie Jego wybrała.
Oboje czuli, że mogli uniknąć tej sytuacji sprzed roku. Bo oboje nawalili. Wina zawsze leży po obu stronach.
Ale, no nic. Trudno. Przecież najważniejsze, że im się udało.
Kolejna wygrana Przemka. Tym razem w walce o uratowanie małżeństwa...
-Zebraliśmy się dzisiaj tutaj, aby ta oto dwójka odnowiła swoje przysięgi małżeńskie.- powiedział ksiądz
-Nasze małżeństwo nie układało się do tej pory po naszej myśli.- zaczął Tytoń- Na początku było pięknie i uroczo, ale potem coś zaczęło się psuć. Zabrakło nam wytrwałości i sił, aby szczerze porozmawiać i spróbować wszystko naprawić.- mówił wciąż patrząc prosto w oczy Amelki- Dopiero Twój wypadek był w stanie sprawić, abyśmy oboje zauważyli ile dla siebie znaczymy. A w szczególności ja to zauważyłem... Dlatego chciałbym, aby zacząć nasze małżeństwo ,,od nowa". Już bez żadnych tajemnic...
-(...) Ja Amelia Fornalik- Tytoń ślubuję Tobie, że już nigdy przenigdy nie będę się bała. Teraz wiem, że zawsze mogę na Ciebie liczyć i nie zawaham się z Tobą szczerze porozmawiać, gdy będzie taka potrzeba. Od dzisiaj będziemy znowu żyli szczęśliwie, tak jak w pierwszym miesiącu naszego małżeństwa. Będę Ci wierna i będę zawsze obok Ciebie, dopóki śmierć nas nie rozłączy. Razem pokonaliśmy już bardzo wiele i teraz nadszedł czas, abyśmy przekazali naszą wiedzę naszym dzieciom- Amelia odwróciła się i spojrzała na dwójkę 8-miesięcznych maluchów, które trzymali ich rodzice- Kocham Cię i już nigdy nie popełnię tego błędu co rok temu- wyszeptała patrząc mu prosto w oczy.
-(...) Ja również nigdy nie popełnię tego samego błędu. Po tym co przeżyłem gdy byłaś w szpitalu... Już nigdy nie pozwolę Ci odejść. Choćbyś mnie biła, kopała i wyrywała się to ja i tak będę Cię mocno trzymał, bo nie zniósłbym gdyby coś złego Ci się stało. Nie wiem jak to możliwe, ale ja nie umiem i nie chcę żyć bez Ciebie...-Amelka uśmiechnęła się delikatnie- Jesteś, wszyscy troje jesteście wszystkim co mam. I kocham Was wszystkim nad życie. Jestem najszczęśliwszym człowiekiem na Ziemi i każdego dnia dziękuję Bogu, za to, że Cię spotkałem.- zakończył Przemek
-Bóg pozwolił Wam dwójce naprawić to co zepsuliście. Teraz możecie zacząć wszystko od nowa, pamiętajcie, aby nie stracić kolejnej szansy... No, to teraz może Pan pocałować żonę- uśmiechnął się
Bramkarz długo nie zwlekał z wykonaniem polecenia księdza.
-Kocham Cię, zawsze, wszędzie i pomimo wszystko- wyszeptał jej wprost do ucha

Po odnowieniu przysiąg małżeńskich wszyscy zaproszeni: rodzina, przyjaciele uczestniczyli w przyjęciu, które podobnie jak ,,drugi ślub" miało miejsce w ogrodzie Amelki i Przemka.
,,Para młoda" uzgodniła, że nie chcą żadnych prezentów, nawet od siebie nawzajem, ale...
-Skarbie, mam coś dla ciebie- powiedziała Amelka podchodząc do męża i zwracając uwagę wszystkich.
-Ale przecież miało być bez prezentów...- uśmiechnął się Przemek
-Ale to co jest w środku to nie jest prezent- bramkarz spojrzał na nią pytająco- Oj no po prostu to otwórz- poprosiła go podając mu niewielkie pudełko wielkości czekolady tylko nieco wyższe.
Przemek delikatnie otworzył pudełko. To co zobaczył w środku kompletnie go zszokowało.
-Amelka... Chcesz powiedzieć, że...- nawet nie mógł tego z siebie wykrztusić
-Tak. Będziemy mieli kolejnego bobaska.- uśmiechnęła się Amelia- Co jest, nie cieszysz się?- momentalnie spoważniała widząc jego zdziwioną minę
-Nie no oczywiście, że się cieszę! Nawet nie wiesz jak bardzo! -wykrzyknął uradowany po czym wziął swoją żonę w ramiona i zakręcił nią dookoła...

KONIEC!


Jak dalej się potoczyło to już niech każdy indywidualnie dopisze w swojej wyobraźni.
w mojej to ta historia kończy się dobrze i uroczo :)

Dziękuję Wam, za to że byliście, za to że komentowaliście.
DZIĘKUJĘ.
Mam nadzieję, że końcówka Was nie zawiodła :)

Nadal możecie tutaj zaglądać i ponownie czytać tą historię bramkarza, córki trenera i miłości OD PIERWSZEGO WEJRZENIA ♥

Jeszcze raz dziękuję Wam za wszystko.
Od teraz możecie mnie znaleźć tutaj-> clara-mckenzie-story.blogspot.com

Pozdrawiam i po raz ostatni dziękuję.

Żegnajcie.