środa, 30 stycznia 2013

Rozdział 11

Poczułam, że kręci mi się w głowie. Oparłam się o umywalkę chcąc utrzymać równowagę.Zamknęłam oczy i wzięłam głęboki wdech.
Przemek ciągle pytał czy dobrze się czuję i co się stało.
Jego słowa odbijamy się echem w mojej głowie. Nie mogłam uwierzyć w to co się przed chwilą stało. Tysiące myśli kotłowało się w mojej głowie.
Boże, czy on naprawdę przed chwilą mi się oświadczył ?
Coś nieprawdopodobnie nieprawdopodobnego.
Cholera ! Czemu ja cały czas milczę ??!!
-Tak tak tak tak tak tak tak tak tak tak tak tak tak tak tak !!!!!!!- wykrzyczałam rzucając mu się na szyję i tuląc się do niego pozwalając spływać łzom po policzkach.
-Już myślałem, że się nie zgodzisz.- uśmiechnął się patrząc na mnie- Ej, co jest ? Czemu płaczesz ?
-Nie nic. To po prostu z emocji. Kocham cię. -powiedziałam
-Ja ciebie bardziej.
-Uwierz mi...To niemożliwe -odpowiedział
Zaśmiałam się cicho. W tej chwili nie liczyło się już nic, tylko my i ta chwila.
Tego co przeżywałam nie da się po prostu opisać. Rozrywało mnie wewnątrz z ekscytacji i radości. Ryczałam jak głupia i nie mogłam się uspokoić.
Chyba sama nie wierzyłam w szczęście jakie mnie spotkało.

2 DNI PÓŹNIEJ  POLSKA
To nasz ostatni tydzień w Polsce. We wtorek Przemek w końcu wraca do Holandii. Uprzedzał mnie już wcześniej, że to nastąpi. Nie zastanawiałam się ani chwili.
,, Gdzie ty Gajos, tam i ja Gaja "
Henryk Sienkiewicz, ,,Quo vadis "
Chcę przy nim być. Przy moim narzeczonym, moim przyszłym mężu.
Kurde, jak to cudownie brzmi : mój przyszły mąż . ♥
No, ale niestety nie zawsze jest kolorowo. Po przyjeździe do Warszawy gazety zgotowały nam bardzo niemiłą niespodziankę.
Zjechały nas od góry do dołu nie pozostawiając na nas suchej nitki.
Można było przeczytać  m.in. to że Przemek spotyka się ze mną, aby poprawić swoją sytuację w kadrze, a a ja jestem na tyle głupia, że mu wierze. No i że ogólnie cały nasz związek to jakaś pomyłka i przetrwa góra do końca września.
-Gówno prawda !!!- krzyknęłam i rzuciłam gazetę na stół
Wiedziałam, że wcześniej czy później do tego dojdzie. Tylko dlaczego nikt mnie nie uprzedził, że zrobią ze mnie kompletną idiotkę a w niektórych przypadkach zwykłą dziwkę ??!!
Nie potrafiłam się nie przejmować tymi słowami. Nie wiedziałam co zrobić, aby nie bolało to co oni wypisują. A przecież dobrze wiedziałam, że to bzdura.
Minuta mojego rzewnego płaczu wystarczyła, aby Przemek przyszedł do salonu.
-Kochanie, co się stało ?- spytał łagodnie siadając obok mnie. Wtuliłam się w niego kładąc nogi na kanapie. Wzrokiem wskazałam na leżącą gazetę- Znowu nawypisywali jakiś głupstw ?- kiwnęłam głową- Skarbie nie przejmuj się. Kochasz mnie i ufasz mi, prawda ?- znowu pokiwałam głową- No to się nie przejmuj. Zobacz ja się nie przejmuję.- uśmiechnął się- Bo ufam ci i wiem, że to co oni tam wypisują to stek bzdur wyssanych z palca.
-Przemek...-zaczęłam- To nie tak, że ja ci nie ufam. Broń Boże. Po prostu boli mnie, że ludzie takie rzeczy o nas mówią i...
-No już dobrze.-przerwał mi- Nie płacz już, proszę. Uśmiechnij się.-poprosił
Spełniłam jego prośbę i, o dziwo poczułam się lepiej.
-Pamiętasz, że dzisiaj przychodzą chłopaki i nasi rodzice ?- zapytałam- Musimy im powiedzieć...
-Tak tak pamiętam... Boisz się ich reakcji ? -spytał
-No trochę..-uśmiechnęłam się krzywo
____________________________________________________
3 GODZINY PÓŹNIEJ

-I jak tam było w Paryżu ? - spytała Iga gdy tylko weszła do nas
- Cudownie- powiedziałam uśmiechając się do Przemka
Usiedliśmy do stołu. Z niecierpliwością czekałam, aż ktoś zauważy mój pierścionek. Chociaż wiedziałam, że wszyscy życzą nam dobrze, tata nas zaakceptował a rodzica Przemka jak to on mówi : ,,są we mnie wprost zakochani" to i tak się bałam. Sama nie wiem czego. Przecież jesteśmy dorośli, kochamy się i wiemy, że chcemy ze sobą spędzić resztę życia...
-Amelka, podasz mi sok ?- spytała moja przyjaciółka wyrywając mnie z rozmyślań
-Jasne- uśmiechnęłam się i podałam
Iga zamarła. Cholewcia, chyba zauważyła.
Nie panikuj, nie panikuj, nie panikuj, nie panikuj......
Wdech, wydech, wdech, wydech, wdech, wydech ...
-KOBIETO !!!!- wydarła się łapiąc moją rękę. Wszystkie oczy zwróciły się na nas- PIERŚCIONEK ?????!!!!!!!
I zapanowała grobowa cisza...
-Yyyy, chcecie nam o czymś powiedzieć ??? -spytał Lewandowski
-Tak, ten pierścionek oznacza dokładnie to o czym pomyśleliście...- powiedziałam niepewnie
-No ale wiesz, zależy kto co pomyślał...- wtrącił Wojtek
-No Wojtek ! - krzyknęli chórem
-No co ? nie moja wina, że nie jarzę. To co to oznacza ?- spytał
-Oznacza to, że oświadczyłem się Amelce...a ona powiedziała TAK. -powiedział Przemek
-Aaaaaha.- wydukał Szczęsny...-Zaraz, zaraz... OŚWIADCZYŁEŚ SIĘ ??????????
-Boże, Wojtek ogarnij się- powiedziała jego dziewczyna- No to gratulacje !!! - rzuciła mi się na szyję
I potem gratulacje...
Gratulacje...
I jeszcze raz gratulacje....
I w dalszym ciągu gratulacje...
I tak dla odmiany gratulacje...
Słowem - gratulacjom nie było końca..
Na samym końcu podszedł mój tata. Nie ukrywam, że jego reakcji bałam się najbardziej...
Wyściskał nas oboje, a potem zwrócił się do mojego narzeczonego:
-Pamiętaj, że masz o nią dbać. Jesteś najlepszym co mogło ją spotkać.- powiedział
A mnie zatkało.
Kompletnie zatkało.
Ojciec nigdy nie tolerował żadnego mojego chłopaka, a tu takie coś...
-Dziękuję.- odpowiedział równie zdziwiony Tytoń- O taki skarb będę dbał. Na pewno. -uśmiechnął się i spojrzał na mnie tym swoim spojrzeniem.
Goście wyczuli co się kroi więc postanowili zakomunikować nam, abyśmy się nie krępowali...
-GORZKO ! GORZKO ! GORZKO ! GORZKO !
To był naprawdę cudowny moment...
***
Witajcie kochani !
Nareszcie końcówka poprzedniego rozdziału :)
Myślę, że nikt z Was nie jest zaskoczony odpowiedzią Amelki. no bo jakby mogła odmówić :>
No cóż. Mam nadzieję, że Wam się podoba.
Przez najbliższe dwa tygodnie będę miała duuuuuużo czasu na pisanie :) FERIE  ♥
To do następnego.
Całuski,
Cheryl :*

sobota, 19 stycznia 2013

Rozdział 10

Z perspektywy Amelii
Minęły już 2 dni. Przemek dzwonił do mnie setki razy i wysłał tysiące sms-ów. Nie mam ochoty z nim nawet rozmawiać lub chociaż odpisać, żeby dał mi spokój.
A może nie chcę, aby sobie odpuścił ? Przecież coś nas łączy. Miłość. Ale czy jest to miłość idealna, kompletna czy może tylko zauroczenie i zobowiązanie ?
Pogubiłam się w tym wszystkim.
Pomaga mi się w tym odnaleźć Iga. Jestem jej bardzo wdzięczna. Za wszystko co dla mnie robi, za wsparcia, chęć pocieszenia…wszystko.
Usłyszałam dzwonek do drzwi. Nawet nie miałam ochoty wstać i otworzyć. Iga to zrobiła.
Słyszałam jak z kimś się wita. Cholera. Znam ten głos. Bardzo dobrze go znam. Wszędzie go poznam. Przemek.
W miarę jak przysłuchiwałam się ich rozmowie to wszystko co mówił Tytoń układało mi się w jedną całość. Siostra, nie kochanka.
Wierzyłam mu, chciałam mu wierzyć.
Odetchnęłam z ulgą, a na twarzy pojawił się delikatny uśmiech.
Nie zdradził mnie.
Boże, jak ja w ogóle mogłam tak pomyśleć !!!
Słyszałam, że będzie się już zbierał. Delikatnie uchyliłam drzwi. Ujrzałam smutną twarz Przemka. Wtedy poczułam przypływ pewności. Wyszłam do nich.
Na twarzy bramkarza gościło zdziwienie. Pewnie Iga powiedziała mu, że mnie nie ma.
Nie mówiłam nic. One też. Po prostu pokonałam dystans dzielący mnie od ukochanego, a gdy już byłam bardzo blisko wyszeptałam ciche ; Przepraszam
Przemek delikatnie pochylił się nade mną i pocałował subtelnie.
Wtedy poczułam, że to jest to. To jest prawdziwa miłość. Nie potrzeba wielu słów, wyjaśnień. Wystarczy tylko jedno spojrzenie.
-Nie można było tak od razu ?- usłyszeliśmy słowa Igi, gdy już się oderwaliśmy.
Spojrzałam na Przemka i zaśmiałam się cicho.
Byłam szczęśliwa, naprawdę szczęśliwa.
Tydzień później
Ten pomysł z wakacjami w Paryżu był naprawdę świetny ! Tu jest cudownie! Te piękne budowle i urocze uliczki w starych dzielnicach miasta są naprawdę fantastyczne.
-Kochanie, to dla ciebie.- na ziemię sprowadził mnie głos mojego chłopaka
Odwróciłam głowę w jego stronę i utkwiłam wzrok w torebce, którą trzymał w ręce
-Otworzysz ? -spytał
Uśmiechnęłam się delikatnie i otworzyłam podarunek. Moim oczom ukazała się cudna sukienka. (klik)
-Śliczna- przytuliłam się do chłopaka- A to na jakąś okazję ?
-Powiedzmy. Planuję coś ci pokazać. Wyrobisz się w godzinę ?- spytał z uśmiechem
Nic nie odpowiedziałam tylko pocałowałam go przelotnie w usta i pognałam do hotelowej łazienki słysząc w tyle śmiech Przemka.
Odświeżyłam się gorącą kąpielą. Chociaż chyba trochę przesadziłam, bo cała łazienka była zaparowana.
Narzuciłam na siebie bieliznę i cienki, aksamitny szlafrok.
Nagle do łazienki wszedł Przemek.
-Boże, coś ty tu za saunę zrobiłaś kobieto !- powiedział gdy tylko wszedł
-Nie dramatyzuj. Poza tym mama nie nauczyła cię pukać ?
-Nie nauczyła- droczył się ze mną
- To chciałeś coś powiedzieć ? Zostało mi mało czasu, a muszę się ubrać, uczesać i tym podobne.
-Właściwie to nie musisz się szykować.- spojrzałam na niego zdziwiona- Miałem cię zabrać w pewne miejsce, ale niespodziewanie mają tam małą awarię… Nie gniewasz się ?
-Ja ? No coś ty. Przecież nic nie szkodzi- uśmiechnęłam się, a Przemek podszedł do mnie bliżej
Automatycznie poczułam motylki w brzuchu i falę gorąca. Czy to możliwe, aby po tylu miesiącach on wciąż tak na mnie działał ?
-Zamknij oczy.- głos Tytonia wyrwał mnie z przemyśleń
-Po co ?- spytałam zdziwiona
-Oj no.. Możesz się nie pytać tylko zrobić to o co proszę ?
Zrezygnowana zamknęłam oczy i zasłoniłam sobie dłonią.
-Już.
Otworzyłam oczy. Na lustrze dostrzegłam bardzo dziwny napis.
- Einm az zseizdjyw .- przeczytałam omal nie plącząc sobie języka – Co to znaczy? – spytałam wciąż nie odwracając wzroku od lustra
-Przeczytaj od końca- wyszeptał mi wprost do ucha Przemek
- W…Y…J…D…Z…I…E…S…Z      Z…A      M…N…I…E- złożyłam zdanie do kupy niezmiernie zadowolona ze swojego wyczynu zupełnie jakbym weszła na Mount Everest
Ale moment, moment…
WYJDZIESZ ZA MNIE ?????????!!!!!!!!!!
ŻE CO ???
Odwróciłam się w stronę bramkarza, aby przekonać się czy to nie żart. Bo jeśli tak, to to wcale nie było śmieszne !
Ale on nie wyglądał jakby żartował. Stał trzymając w ręku pudełeczko ze ślicznym pierścionkiem w  środku (klik)
Ludzie, trzymajcie mnie.
Mdleję….
***
No to jestem po dłuuuuugiej przerwie. Obiecuję, że już nie zniknę na tyle :)
Co mogę powiedzieć o rozdziale ? Jestem z niego zadowolona. Dużo opisów -coś czego wcześniej nie było.
Mam nadzieję, że Wam też się podobało.
Rozdziały będę dodawać w weekendy. Może w ferie (które zaczynam 28.01) nowe rozdziały będą częściej, ale na razie nic nie obiecuję.
Pozdrawiam Was bardzo serdecznie. Do zobaczenia :*
Cheryl

CZYTAM= KOMENTUJĘ

PS  Czy ktoś się kapnął o co chodzi już przy napisie : einm az zseizdjyw  ?
Tak z ciekawości :)

Rozdział 9

Tydzień później  Z perspektywy Amelii
Dzisiaj chciałam zrobić niespodziankę Przemkowi. Weszłam, a właściwie skradłam się do jego mieszkania. Nigdzie go nie było. Ani w salonie, ani w kuchni…
,,Dziwne” – pomyślałam. No, ale przecież jest dopiero est dopiero 7:40. Z drugiej strony- od kiedy Przemek jest śpiochem ?!
Gdy przechodziłam po mieszkaniu dostrzegłam uchylone drzwi od sypialni. Podeszłam bliżej. Zobaczyłam Przemka i jakąś blondynkę w fioletowej bokserce i przeraźliwie krótkiej spódniczce.
-Nawet nie wiesz jak się za Tobą stęskniłem. Dwa miesiące strasznie się ciągnęły- mówił do dziewczyny- Kocham Cię, słoneczko- dodał z uśmiechem. Podszedł do dziewczyny i mocno ją przytulił.
Czułam jak po policzku spływają mi łzy. Czy ja na prawdę byłam aż tak głupia ?! Aż tak ślepa, aby tego nie widzieć ?!
Chyba tak. Niestety…
Ufałam mu bezgranicznie, to był błąd .Ogromny. Czułam jak się we mnie gotowało. Z jednej strony czułam się bezwartościowa, zdradzona, opuszczona. Z drugiej zaś strony miałam ochotę zabić go własnymi rękoma. Nawet teraz. Kompletnie wyprowadzona z równowagi weszłam do pokoju. Delikatnie powiedziane ,, weszłam”
-Coś ty sobie do cholery jasnej wyobrażał ???!!!- krzyknęłam, od razu od siebie odskoczyli
-Amelia ? Co ty… – zaczął
-To ja może pójdę po bułki….- powiedziała niepewnie blondynka i szybko czmychnęła
-Ja… Nie, to nie tak !- wydukał w końcu
-Błagam daruj sobie.- odpowiedziałam, poczułam jak chwyta mnie za rękę i spogląda błagalnie- Nie dotykaj mnie !!! Nie chcę cię znać !!! To koniec !!!
-Ale…Jak to ? Przekreślasz nas ? Cały nasz związek ? Z powodu jednego nieporozumienia ?
-JA bym tego nieporozumieniem nie nazwała…
- Amelia, poczekaj !- próbował mnie zatrzymać
-Nie- powiedziałam oschle. Czułam jak znowu do oczu napływają mi łzy- To koniec.- dodałam po czym wybiegłam. Po drodze wpadłam na Szczęsnego. No ładnie, jeszcze tylko jego tu brakuje !
- Boże!!! Amelia, nie strasz.- powiedział z uśmiechem, ale po chwili spoważniał- Hej, ty płakałaś ?- spytał
-Ja… Przepraszam- wyszeptałam, wyminęłam go i wybiegłam.
- – - – - – - – - – - – - – - – - – - – - – - – - – - – - – - – - – -  – -
W tym samym czasie
-Przemek !!!!!!- krzyknął Wojtek wchodząc do mieszkania- Spotkałem Amelkę na schodach. Możesz mi powiedzieć co się stało ?!- spytał zdenerwowany
Przemek tylko spuścił wzrok. Oparł się o ścianę i zjechał w dół. W tej chwili wróciła blondynka
-Już jestem !- krzyknęła- O, cześć- powiedziała na widok Szczęsnego- Maja- przedstawiła się podając rękę
-Wojtek- odpowiedział ściskając jej dłoń- Zaraz, zaraz. Przemek ty i ona… Wy… Coś ty zrobił ?!- krzyknął
-Nic, to nie tak. Majka to moja siostra…
-Ale ty nie masz siostry…- zauważył Szczęsny
-Dopiero 2 miesiące temu ją spotkałem. Miałem ją przedstawić Tobie, Amelce…- znowu spuścił wzrok. Po jego policzku spłynęła łza. Wojtek widząc podszedł do niego.
-Stary, pierwszy raz widzę Cię w takim stanie…
-A co mam się cieszyć, że mnie rzuciła ?- spytał z ironią
-CO ??!!! Rozstaliście się ? Ale jak to ?
-Tak to pomyślała, że ja i Maja…
Wojtek milczał.
-A wiesz co jest w tym wszystkim najgorsze ?- Szczęsny pokiwał głową na boki- Właśnie zdałem sobie sprawę, że Amelia jest kobietą mojego życia. Tą Jedyną, rozumiesz ? A ja to wszystko spieprzyłem.
-O kur…de- powiedział Wojtek- Ale weź się w garść. Musisz jej to wszystko wyjaśnić.
-Myślisz, że nie próbowałem…- zaczął
-A powiedziałeś jej, że to twoja siostra ?
-No nie, nie dała mi dojść do słowa.
-Dziwisz się jej ? Chyba miała podstawy, aby pomyśleć, że wy coś ten teges…- powiedział niepewnie- No nieważne, musisz jej to powiedzieć. Na pewno Ci uwierzy, przecież to twoja siostra…
-Myślisz ?- spytał Przemek z nadzieją w głosie
-Ja to wiem- odpowiedział z uśmiechem
Przemek też uśmiechnął się delikatnie przez łzy. W jego głowie panował istny mętlik. Przecież wiedział, że nic nie zrobił, a jednak czuł się winny…
***

Cheryl

Rozdział 8

Prawie cała reprezentacja siedziała w szpitalu.
-Już niebawem się obudzi- powiedział lekarz
-Możemy tam wejść ?- spytała Amelka
-Tylko jedna osoba…
-Wojtek, idź do niej- powiedział Przemek. Szczęsny tylko kiwnął głową i poszedł za lekarzem.
Usiadł przy niej. Iga podczepiona była mnóstwem jakiś żyłek i rurek. Serce biło mu jak oszalałe. Złapał ją za rękę. Dziewczyna otworzyła oczy. Widząc Wojtka przy sobie uśmiechnęła się.
-Uratowałeś mi życie.- powiedziała cicho
-Nie Iga- zaczął- To lekarze uratowali ci życie, ja tylko zająłem się tym typkiem… Ja nie chcę być nachalny bądź wścibski, ale….Kto to był ?
Iga przygryzła wargę. Spodziewała się, że o to zapyta.
-Ja…on…to skomplikowane…- powiedziała
-Kochasz go…- bardziej stwierdził niż spytał
-Nie- odpowiedziała zdziwiona- Ja kocham kogoś innego…
-Aha- wydukał Wojtek wyraźnie rozczarowany. Nie domyślił się o co jej chodzi (dop. autora: Ach ci faceci XD )
-Ciebie…- dodała półszeptem
Szczęsny najpierw spojrzał na nią zdziwiony, ale zaraz potem uśmiechnął się, wstał i nachylił nad Igą.
-Kocham cię- wyszeptał po czym złożył na ustach dziewczyny delikatny pocałunek.
Fakt ten od razu zauważyła Amelia stojąca za szklaną szybą. Uśmiechnęła się i mocno wtuliła w Przemka.
-Najważniejsze, że wszystko dobrze się skończyło- powiedziała
Chłopak uśmiechnął się do niej i pocałował w czoło.
Tydzień później Z perspektywy Amelii
Iga przedwczoraj wyszła ze szpitala. Daniel został zatrzymany i szybko aresztu nie opuści…
Wojtek to chyba z milion razy dzwonił ! Gdy pytałam Igę o niego tylko uśmiechała się i rumieniła. Ale ja ją dobrze znam….
Postanowiliśmy chłopakom zrobić niespodziankę i wpaść na trening.Gdy tylko nas zobaczyli od razu ruszyli w naszą stronę. Wojtek wziął Igę w ramiona, zakręcił nią w powietrzu i mocno ją przytulił. Mój chłopak dał mi soczystego całusa i przytulił. Zauważyłam, że tata na nas patrzy. Uśmiechnął się do mnie i puścił oczko. Odwzajemniłam gest i wtuliłam się mocniej. Chłopcy byli trochę zdziwieni widokiem Igi i Wojtka.
-Jesteście razem ?!- prosto z mostu spytał Robert
-No w sumie…-zaczął Wojtek- to chyba nie…- i spojrzał na Igę
-Można to zmienić- powiedziała moja przyjaciółka i namiętnie pocałowała Szczęsnego. A ten nie pozostawał jej dłużny…Zupełnie nie przejmowali się naszą obecnością. Bo i po co.
Nic nie wskazywało, że już wkrótce wydarzy się coś co kompletnie wywróci moje życie do góry nogami…
***
Ale ten czas leci ^^ Już ósemka. Ehh… Przez chwilę miałam nawet wizję, aby Iga zginęła, ale bym sobie tego nie wybaczyła…
Tak więc do zobaczyska wkrótce
Cheryl

Rozdział 7

Z perspektywy Amelki
Następnego dnia po imprezie postanowiłam pogadać z Igą. Spytałam ją o to co się wczoraj wydarzyło. Powiedziała, że sama nie ma zielonego pojęcia jak to się stało. Po prostu w pewnym momencie ją pocałował i tyle. Zakochała się w nim ? Możliwe, z nią nigdy nic nie wiadomo. Dodała, że w każdym bądź razie, on na pewno nic nie pamięta, a nawet jeśli pamięta to i tak nic to nie znaczyło. No bez przesady trochę wypił, ale nie był pijany… Ale Iga jest uparta i przekonać się nie da.
W tym samym czasie Z perspektywy Wojtka
Przy śniadanio-obiedzie gadałem z Przemkiem o tym ,,incydencie ” z Igą.
-Daj spokój. Pewnie nie miało to dla niej żadnego znaczenia.- powiedziałem
-A dla ciebie miało ?- spytał
-No w sumie… chyba…Kocham ją.- wydukałem
- To powiedz jej to.
-Zbłaźnię się- zmartwiłem się
-Pamiętasz jak jak ja na początku nie chciałem wyznać swoje uczucia Amelce ? Zaryzykowałem i dziś jestem szczęśliwy. Wojtek, ja ci dobrze radzę biegnij do niej póki nie jest za późno… Spokojnie, Amelii nie będzie więc będziecie mogli na spokojnie porozmawiać.-dodał
Przemek ma rację. Jeśli nie spróbuję to nigdy się nie dowiem czy było warto. Jadę do niej.
Z perspektywy Igi
Właśnie gotowałam obiad. Usłyszałam dzwonek do drzwi. ,, Pewnie to Przemek do Amelki”- pomyślałam
-Otwarte! Wejdź !- krzyknęłam z kuchni.
Nic. Nic nie usłyszałam. odwróciłam się chcąc sprawdzić czy to nie przypadkiem dzieciakom z osiedla się nudzi. Wtedy przed sobą zobaczyłam wysoką postać w kapturze. Przestraszyłam się. Gdy ujrzałam jego twarz przeraziłam się. To Daniel. Już miałam zacząć krzyczeć, ale zasłonił mi ręką buzię. Bałam się po co tutaj przylazł. Czego on ode mnie chce ? Jak on mnie znalazł ?
-Co laluniu, myślałaś, że przede mną uciekniesz ? Zapłacisz za to. Za te wszystkie błędy : za to, że mnie zostawiłaś i uciekłaś. I to gorzko zapłacisz…
—————
Wojtek wchodził po schodach. Usłyszał krzyki. Skradł się do środka. To co tam zobaczył kompletnie nim wstrząsnęło. Ujrzał tam związaną Igę, z poszarpanymi ubraniami i zadrapanym ciałem. Obok niej stał jakichś mężczyzna.
-Kto to jest dziwko ???!!!- krzyknął na widok Wojtka
-Nie nazywaj jej tak !!!!!!! – ryknął Szczęsny
-A więc to jest twój chłopaczek ?!- zwrócił się do zapłakanej Igi- Lovelaś pierdolony!
-Zostaw ją bo pożałujesz !
-Ooo, patrzcie państwo i jeszcze mi grozi. A co mi za to zrobisz >- spytał po czym uderzył mocno Igę w twarz.
Tego już było za wiele. Wojtek rzucił się na niego. Daniel nie miał z nim szans. Został bardzo szybko obezwładniony i pozbawiony możliwości ucieczki. Wojtek szybko wykręcił 112.
-Jezus Maria ! -krzyknął podbiegając do Igi i rozwiązując ją- Nic ci nie jest ?- spytał troskliwie
-Ja..dziękuję…- wyszeptała dziewczyna
Po tych słowach straciła przytomność. Wojtek sprawdził tętno. Nic.
-Boże ! Iga, nie !!!- krzyknął
Natychmiast rozpoczął resuscytację. Po jego policzkach kolejno spływały łzy. Bał się, że już jej nigdy nie zobaczy. Że straci ją na zawsze.
Wkrótce nadjechała karetka i radiowóz…
***
No i jest, trochę smutniejszy odcinek… Przepraszam za przekleństwa. Następny już wkrótce :)
Cheryl

Rozdział 6

Z perspektywy Amelki
Chłopcy mają trzy dni wolnego. Niedługo ślub Lewego. Przemek od samego początku gdy się dowiedziałam łaził za mną i marudził żebym z nim poszła. No to się w końcu zgodziłam. I tak bym to zrobiła prędzej czy później, więc wolę prędzej Śmiech. W międzyczasie rozmawialiśmy jak by tu wyswatać Igę z Wojtkiem… No co, w końcu to ona mówiła: szczęściu czasem trzeba dopomóc, zwłaszcza jeżeli ów szczęście to miłość.” No to ja już ją wyswatam XD. Tak więc Iga też idzie. Trzeba jakąś kieckę skombinować… Na zakupy !!!
Następnego dnia
Ślub był przecudny. Co tam opisywać, przepiękna panna młoda, uroczy pan młody. ( dop. Autora :nie żeby coś :P ) Ja oczywiście cały czas męczyłam Przemka na parkiecie. Chyba nie wiedział o co prosi zapraszając mnie tutaj :D .Od czasu do czasu zerkałam na Igę. Większość czasu spędzała ,,podpierając ściany” .Wskazałam na nią wzrokiem. Przemek od razu zajarzył o co mi chodzi. Natychmiast poszedł go poszukać. Już chwilę potem Wojtek tańczył z Igą. Można ? Można. Mrugnięcie okiem
W tym samym czasie  Z perspektywy Wojtka
Gdy piosenka się skończyła Iga wskazała wzrokiem na drzwi. Poszliśmy trochę odetchnąć świeżym powietrzem. Usiedliśmy na ławce. Oglądaliśmy gwiazdy, było piękne bezchmurne niebo.
-Pięknie- wyszeptałem uśmiechając się do Igi
-I jak romantycznie- dodała spoglądając mi głęboko w oczy
Nie wiem co w nas wstąpiło. Zupełnie niespodziewanie złączyliśmy się w pocałunku…
W tym samym czasie    Z perspektywy Amelii
Właśnie schodziliśmy z parkietu, ale coś przykuło moją uwagę. Pewien widoczek zza szyby. Na ławeczce siedziała para. Nie było dokładnie widać, ale nie miałam najmniejszych wątpliwości, że się całowali. Dopiero po chwili się zorientowałam kim oni są… Od razu złapałam Przemka za rękę i pokazałam. On też na początku nie poznał, że to Wojtek i Iga.
-No nieźle, nieźle. Ja też tak chcę- powiedział zadowolony z siebie i zanim zdążyłam cokolwiek powiedzieć przyciągnął i namiętnie pocałował.
-Może nie przy ludziach…- powiedziałam gdy już się od niego oderwałam
-Jak chcesz możemy udać się w bardziej ustronne miejsce…- odpowiedziała z cwaniackim uśmieszkiem, dostał z łokcia i uśmieszek zniknął. No co ? Ma za swoje.
-Aleś ty brutalna.-powiedział
No ba, bo to ja XD
***
No i jest szósteczka. Co tu dużo mówić, jest, trochę krótka, ale jest .
Cheryl

Rozdział 5

Z perspektywy Amelii
-Iga..-zaczęłam
-Oho- wyczułą moje intencje przyjaciółka-Czego ?
-Pfff…No wiesz- zaczęłam, ale widząc jej minę dodałam- No dobra. Chodź ze mną na trening Reprezentacji.
-Że co ?!?!?!?!- krzyknęła, no tak mogłam się tego spodziewać- Chyba Cię prąd popieścił..
-No weź. Obiecałam im, że przyprowadzę piękną przyjaciółkę.No, nie daj się prosić- zrobiłam oczy Kota ze Shreka
-No dobra. Kiedy idziemy ?- spytała. Ha ! Wiedziałam, że oczka poskutkują Śmiech
Spojrzałam na zegarek -> 7:56
-O 9 się zaczyna, czyli za pół godziny wychodzimy.
-Okej.
Z perspektywy Przemka, godzinę później
Właśnie się rozgrzewaliśmy. Widziałem, że trener nie był w wyśmienitym humorze. Chyba wiem, co jest przyczyną tego…Podszedłem do niego i spytałem:
-Trenerze. Bo mnie to cały męczy. Czy panu nie przeszkadza, no że wie pan, ja… i pana córka…
-Jesteście razem ?- tylko kiwnąłem twierdząco głową- Kochasz ją ?
Pytanie chyba retoryczne… Znowu kiwnąłem głową. Trener westchnął i powiedział:
-Nie, zresztą i tak nie mam prawa ingerować w Wasze życie prywatne. Po prostu trudno mi się pogodzić z tym, że moja córka jest już dorosła. Jak będziesz w mojej sytuacji to zrozumiesz.- uśmiechnął się -Szczerze powiedziawszy to dobrze, że trafiła na Ciebie, a nie na jakiegoś narkomana. Do Ciebie mam zaufanie.- nie zaprzeczę, że zaimponowało mi to- Ale i tak jak ją tylko zranisz, to módl się abym na Ciebie nie trafił, bo możesz nie wyjść z tego cało…- na serio się zląkłem, w sumie nie wiem czemu- No Przemuś taki żarcik, wracaj na trening.
-Dziękuję- powiedziałem. Cieszyłem się, że dostałem ,, błogosławieństwo ” trenera.
Po chwili przyszły dziewczyny. Od razu do niej podbiegłem i mocno przytuliłem. Chłopcy oczywiście zrobili głośne ,, Uuuuu”. Poza Wojciechem. On stał rzekłbym w niemym zachwycie i patrzył na towarzyszkę Amelii. Wiedziałem co jest grane. Wielki casanova upatrzył sobie kolejną ofiarę. I to nie byle jaką…
-Yy wybaczcie. Zapomniałam Was przedstawić. To jest Iga, a to mój chłopak Przemek.
Oczywiście znowu głośne ,, Uuuu ”.
-Miło mi- powiedziała Iga
-Mi też, a teraz poznasz tę głupszą część kadry- wyszczerzyłem się
Pogadaliśmy trochę i pożartowaliśmy. Ja cały czas wpatrywałem się w Amelię. Ona w pewnym momencie też na mnie spojrzała. Od razu się zarumieniła.
-To ja już będę lecieć- rzuciła Iga
-Hej. Ale wpadnij do nas kiedyś.- powiedział Kuba
-Koniecznie- dodał Wojtek i spojrzał jej głęboko w oczy. Widziałem ten jego błysk w oku… No to wpadł Super Casanova, hahahahahaJęzor
Niedługo potem Amelia stwierdziła, że też się musi zbierać. Odprowadziłem ją do wyjścia. Nie mogłem się powstrzymać i pocałowałem ją. I tym razem nie obyło się bez ,, Uuuuu”. Zazdrośnicy  XD
Po treningu, w szatni
-No Przemuś nie chwaliłeś się, że masz dziewczynę- powiedział Lewy
-E tam ja. Zajmijmy się Wojtusiem…- odpowiedziałem
-Co ja ?- spytał zdezorientowany Szczęsny
-No już nie udawaj, wszyscy widzieliśmy jak na nią patrzysz- powiedziałem z kamienną twarzą. On mnie chyba nie zrozumiał:
-No wiesz co ?!?! JA Ci nigdy bym takiego czegoś nie zrobił ! Żelazna zasada- nie ruszaj dziewczyn kumpla !! Poza tym nic do niej nie czuję ! Jest fajna i tyle, a ty…
-Ale ja o Idze mówiłem głuptasie- przerwałem mu po czym wszyscy wybuchnęliśmy śmiechem
-Aaaa, to zmienia postać rzeczy…- zaczął
-Uuuuu- zawyliśmy zgodnie
-Ale chłopcy, nasz Casanova się zakochał. No no, to musi być coś poważnego…
-O tak -przytaknąłem
-Ona jest boska…- rozmarzył się Wojtek
Resztę czasu gadaliśmy o ślubie Lewego. Słyszeliście, że się żeni ? Na pewno :D Oczywiście cała drużyna zaproszona plus osoba towarzysząca. No właśnie, trzeba będzie namówić Amelię… A ślub 10 czerwca. No, ale Wojtuś ma gorzej. Zdąży ją rozkochać w sobie ? W trzy dni ? No, ale w sumie co to dla niego ! Pfff, błahostka.
***
I jest piąteczka :* Mam nadzieję, że Wam się spodobała. Staram się jak mogę. No, trzymajcie za mnie kciuki- jutro sprawdzian z fizyki. -.-  ”Life is brutal i full of zasadzkas”
- >true story
No, ale w każdym bądź razie postaram się szósteczkę dodać jutro, albo w czwartek.
Całuski :*
Cheryl

Rozdział 4

Następnego dnia na treningu Przemek ukradkiem spoglądał na Amelię. Im dłużej na nią patrzył tym bardziej chciał wykrzyczeć światu jak bardzo ją kochał. Trening dobiegł końca. Amelia rozmawiała z tatą. Przemek postanowił na nią poczekać przed wyjściem…
-O cześć, czekasz na kogoś ?- spytała.
-Yy, no tak właściwie to na Ciebie-powiedział niepewnie
-A stało się coś ?
-Nie, znaczy tak-,, Albo teraz albo nigdy.Powiedz jej !” pomyślał- Zakochałem się… w Tobie- dodał niepewnie
-Ja….-zaczęła zszokowana
-Nie nic nie mów. Ja rozumiem, że traktujesz mnie jak kumpla. I tyle. Nie musisz się tłumaczyć. Przepraszam-powiedział i już miał odejść, gdy Amelia złapała go za rękę
-Poczekaj-powiedziała chciała mu to wyznać
Podeszła do niego bliżej.
-Kocham Cię-wyszeptała, uśmiechnęli się, ich twarze dzieliły centymetry- pocałowała go namiętnie
-Kocham Cię, jak wariat- powiedział Przemek po czym znowu pocałował Amelkę. Byli szczęśliwi. Nic, ani nikt nie mógł tego zmienić. Niespodziewanie ze stadionu wyszła reszta drużyny … i trener. Byli ,,lekko” zszokowani widokiem piłkarza całującego Amelię.
-Nie chciałbym przeszkadzać…- zaczął Wojtek tłumiąc śmiech
Para od razu od siebie odskoczyła. Trener spojrzał pytająco na Przemka . Amelia oblała się uroczym rumieńcem i utkwiła wzrok w chodniku.
-No bo…ten….tego..-błąkał się Przemek
-Nic nie mów. Pamiętajcie  trening jutro o 9-odpowiedział pan Waldemar uśmiechając się. Wyminął parę i odszedł. Reszta drużyny zrobiła to samo szczerząc się niemiłosiernie i puszczając oczka do Tytonia.
-Ci to wiedzą kiedy przyleźć…-marudził Przemek
-To się nazywa wyczucie czasu.- uśmiechnęła się
Wieczorem, tego samego dnia . Z perspektywy Amelii
Siedziałam przed telewizorem oglądając Titanica. uwielbiam ten film. Nawet oglądając go 1637828 raz ryczę na nim jak dziecko. Z pięknego melodramatu wyrwał mnie dźwięk przychodzącego sms-a. Spojrzałam na wyświetlacz : Przemek.
P: Wiem, że to zabrzmi głupio, ale w sumie to nie wiem: jesteśmy parą ? Uśmiech
JA: A chciałbyś ?
P: Nawet nie wiesz jak bardzo Buziak .
Uśmiechnęłam się do telefonu
Ja: Hmmm. No trudno: zgoda Jęzor
P: Pff, jakie trudno ?!
Ja; Oj taki żarcik misiu pysiu.
P: Mmm. Od razu lepiej.A co porabiasz ? Mrugnięcie okiem
Ja; A płaczę sobię…
P; Szok ?!
Ja: Titanica oglądam.
P: Boże, te kobiety…
Ja: Że co proszę ? Uśmiech
P: A nic, nic. Mówiłem Ci już, że masz piękne oczy ? Śmiech
Ja: Dobra już się tak nie podlizuj. Aha, przekaż Wojtkowi, że Iga jutro będzie na treningu. tylko ona jeszcze o tym nie wie….Niewinna mina
P; To się Szczęsny ucieszy .
Ja: A ty ?
P; Ja mam Ciebie Buziak
Ja; Awww…♥ Urocze
P;Bo to ja Śmiech
Ja; Jaki skromny…Oho Iga przyszła, życz mi powodzenia
P: Na pewno ją przekonasz.
Ja: Kocham Cię
P; Ja Ciebie bardziej Buziak
Na te słowa uśmiechnęłam się do telefonu. Iga od razu to zauważyła.
-Uuu, a kto to ?- spytała uśmiechając się
- A mój chłopak.
- Kto jest tym biedakiem ?- spytała, natychmiast oberwała poduszką- znaczy się szczęściarzem.
-Tak już lepiej. Przemek.
- TEN ?????- prawie wrzasnęła moja przyjaciółka
-No Tytoń, a kto inny ?
-To dobrze, już myślałam, że Was będę musiała swatać…
-Że co ?!
-No co, szczęściu czasem trzeba dopomóc. Zwłaszcza jeżeli ów szczęście to MIŁOŚĆ. I do tego od pierwszego wejrzenia.
Lepiej tego nie mogła ująć. I pomyśleć, że rano wychodziłam z domu w przekonaniu, że mam wielkiego pecha, bo zawsze zakochuję się w najmniej odpowiednim momencie. Ale teraz wiem, że nie mogło być lepszego momentu dla mnie i dla Przemka. Dla NAS. ♥
***
No i jest czwóreczka Śmiech Takiego toku wydarzeń można było się spodziewać. Mam nadzieję, że nie za banalne i nie za sztuczne. Dałam z siebie wszystko i wiele razy zmieniałam, kreśliłam i ostatecznie skończyłam na tym co powyżej. Zapraszam wkrótce.
Cheryl

Rozdział 3

Na treningu chłopcy od razu zauważyli, że Tytoń jest dzisiaj jakiś taki rozanielony.  Nawet gdy trener kazał im biec 7 kółek Przemek z uśmiechem na twarzy wykonał polecenie trenera. Gdy już byli w szatni Wojciech spytał :
-A ty coś taki wesolutki, hmm ?
-No bo…
-bo…
-Chyba się zakochałem… i to po uszy.
-Mów !- krzyknął Lewy
-W Amelii…- powiedział, niby niewiele, dwa słowa, jedno imię. Ale czy musiał mówić coś więcej ?
-Przecież Ci wczoraj mówiliśmy, to nie nie…
-no bo wtedy ona mi się tylko podobała. Teraz, a właściwie po wczorajszym….- nie zdążył dokończyć bo przerwano mu
-Uuuuu !- zawył Wojtek- A co wyście wczoraj takiego robili ?-spytał poruszając brwiami
- Ty to byś tylko o jednym…- roześmiał się Przemek- Po prostu spotkałem ją pod Pałacem Kultury i…
-Dobra, dobra oszczędź szczegółów. Powiedz jej- poradził Kuba
-Co mam jej powiedzieć ?- spytał Tytoń
-Że ją kochasz…-dokończył
-Zwariowałeś ?!
-O co Ci chodzi ? Kochasz ją, to jej to powiedz. I tyle.-Przemek milczał- No bo kochasz ją, prawda ?
-Ehh. Tak. Ale z drugiej strony nie mogę zrozumieć jak to możliwe? Że tak szybko się w niej zakochałem…
-Najwyraźniej to była miłość od pierwszego wejrzenia. To powiesz jej czy nie ?-spytał Wojtek
-Sam nie wiem…
-Musisz spróbować. W przeciwnym razie nigdy się nie dowiesz co ona do Ciebie czuje.
W drodze powrotnej do domu Przemek cały czas myślał o rozmowie z chłopakami. Jeszcze nigdy nie czuł do kogoś tak wiele jak do niej. Zakochał się na zabój. W domu nie mógł przestać o niej myśleć. (http://www.google.pl/imgres?um=1&hl=pl&client=firefox-a&rls=org.mozilla:pl:official&biw=1014&bih=620&tbm=isch&tbnid=-U84Aqt0i2PgWM:&imgrefurl=http://tapety.tja.pl/tapeta_103979.html&docid=8De7KpnNFJjHSM&imgurl=http://tapety.tja.pl/obrazki/tja_normalne/103979.jpg&w=1920&h=1200&ei=5flRUPbCKojRsgaU1oDIAQ&zoom=1&iact=hc&vpx=244&vpy=150&dur=298&hovh=177&hovw=284&tx=160&ty=86&sig=116966902400903146828&page=1&tbnh=118&tbnw=156&start=0&ndsp=16&ved=1t:429,r:1,s:0,i:72 ) O tej przepięknej blondynce z niebiesko-szarawymi oczami. Co miał zrobić ? Pójść za radą chłopaków i głosem serca i wyznać jej swoje uczucia ? Czy też posłuchać rozumu i poczekać… Wybór trudny, a czasu coraz mniej. W końcu zdecydował, że się totalnie ośmieszy. ,,Przecież nie możliwe jest, żeby się we mnie zakochała. ”- pomyślał
Mylił się. Kocha go i to do szaleństwa… Ale skąd on miał to wiedzieć ?
***
Ta da ! Rozdział trzeci, nareszcie zaczęło się COŚ dziać. Mam nadzieję, że notka Wam się spodobała. W komentarzach możecie zgadywać co się stanie:
1. Amelia wyzna mu miłość
2.Przemek wyzna jej miłość
3. Ktoś sprawi, że oboje zrozumieją, że zakochali się ze wzajemnością…
No to powodzenia w zgadywaniu
Cheryl

Rozdział 2

Z perspektywy Amelii

Następnego dnia śpieszyłam się do domu. Było już po siedemnastej, a pracę
skończyłam już po szesnastej. Pewnie Iga już się martwi. tak wiem- zachowujemy
się jak stare małżeństwo. Idąc przeglądałam swoje notatki. Właśnie mijałam Pałac
Kultury i Nauki. Nagle poczułam jak ktoś na mnie wpada. I bach! Wszystkie kartki,
które niestety były luzem wylądowały na ziemi. Ja w ostatniej chwili złapałam
równowagę. A mówią, że w szpilkach trudniej… Już miałam się schylić, gdy odezwał
się sprawca tego ,,wypadku”
-Ojej, przepraszam. Pomogę Ci- dodał
Skądś znam ten głos. Spojrzałam na niego. To był Przemek. Ten Przemek…
-A to ty. Wybacz przez ten strój Cię nie poznałem.-odparł szybko
No fakt, ubrana byłam bardzo elegancko…
-Nie no, nic się nie stało.-odpowiedziałam
-I tak będę miał wyrzuty sumienia.Chyba, że dasz się zaprosić na kawę-powiedział
-Dobrze- zgodziłam się. Miałam jakieś wyjście ?
Siedzieliśmy w kawiarence dobre trzy godziny. Bardzo miło nam się rozmawiało.
Przemek jest miły i bardzo sympatyczny.
-Ojej, ale się zasiedziałam. Która godzina ?-spojrzałam na zegarek 21:40-O żesz ty!
Tak późno ?-dodałam zdziwiona- No nic, muszę już lecieć. Bardzo miło mi się z
Tobą rozmawiało.
-Mi też. Nie będziesz wracać o tej porze sama.Podrzucę Cię- już otwierałam usta, aby
zaprotestować, ale Przemek dodał- I nie żadnego ,,ale”. Chodźmy.
Grzecznie poszłam z nim do samochodu. Odwiózł mnie aż pod sam blok.
-Bardzo Ci za wszystko dziękuję. Postaram się wpaść wkrótce na trening.Pa ! -
powiedziałam i wyszłam z samochodu, gdy już miałam wejść do budynku
usłyszałam za sobą wołanie Przemka. Odwróciłam się i zobaczyłam, że biegnie tu.
Podeszłam kawałek.
-Zapomniałaś tego- powiedziała wręczając mi moje notatki
-Faktycznie, ale ze mnie gapa-powiedziałam z uśmiechem-Dzięki. Dobranoc.
-Dobranoc- powiedział Przemek po czym pocałował mnie w policzek.
On poszedł do auta i odjechał, a ja weszłam do bloku. Idąc po schodach wciąż
byłam w szoku po tym co zrobił Przemek. Gdy byłam tuż przed wejściem doszłam
do wniosku, że to tylko przyjacielski całus. Już po chwili weszłam do mieszkania.
Zastałam tam siedzącą w kuchni Igę nad kubkiem herbaty. Wtedy przypomniałam
sobie, że zapomniałam dać jej znać, że wrócę trochę później.
-Czy ty kobieto wiesz jak ja się martwiłam ?-powiedziała prawie krzycząc- gdzieś
ty była ?
-Spokojnie. Po prostu zasiedziałam się w kawiarni z Przemkiem…-tłumaczyłam się
-Dobrze to mogłaś mi łaskawie napisać, że jesteś z nim i… Zaraz, zaraz czemu ja o
niczym nie wiem ?- spytała się
-A o czym masz wiedzieć  ?- spytałam zdezorientowana
-No, że masz chłopaka- na te słowa wybuchłam śmiechem- a co Cię tak śmieszy ?
-Bo to nie jest mój chłopak, tylko piłkarz z reprezentacji. No wiesz Tytoń.
-Chcesz powiedzieć, że umówiłaś się z NIM ?!- ostatnie słowo zaakcentowała
-Nie umówiłam się z nim.Po po prostu spotkałam go, w sumie to on na mnie wpadł
pod Pałacem Kultury i zaprosił na kawę, a potem odwiózł. Także to był zwykły
przypadek.
-Ja nie wierzę w przypadki-powiedziała moja przyjaciółka wyraźnie zadowolona
I zanuciła nad moim uchem:
-Miłość rośnie wokół nas…
Za co oczywiście dostała z łokcia.
-Auć. Jakaś ty brutalna. Obiad masz w lodówce -powiedziała i wyszła
Że niby ja i on…My…Też coś ! Pfff….
Następnego dnia opowiedziałam Idze o wizycie na treningu Reprezentacji. Na
koniec wspomniałam o ty co usłyszałam od Tytonia…
-Myślisz, że on…
-…coś do Ciebie czuje ?- przerwała mi przyjaciółka, pokiwałam twierdząco głową
-Trudno powiedzieć. A ty ?- spytała Iga
-Co ja ?- odparłam
-No czy go kochasz ?
-Znamy się za krótko, aby używać słowa miłość. Bardziej trafnym stwierdzeniem byłoby czy coś do niego czuję…
-To czujesz coś czy nie ???- krzyknęła moja przyjaciółka, nie miałam wyjścia
-Tak-kogo ja próbuję oszukać ?
***
No i jest, kolejny rozdział, mam nadzieję, ze spełnił Wasze oczekiwania SuperPostaram
się dodawać jak najszybciej póki nie ma jeszcze tyle nauki. Więc zapraszam już
wkrótce. Może jutro….


Cheryl

Rozdział 1

29 maja 2013 rok, godzina 8:00
Z perspektywy Amelii
Dzisiaj mój tata, trener Reprezentacji Polski ma kolejny trening z chłopakami.
Oczywiście piłkarze zdążyli się już dowiedzieć, że trener ma jak to się tata wyraził ;,, młodą
i przepiękną córkę’’. Ja przepiękna ? Dobra żart. Czemu mi to każdy powtarza ?
W sumie to nigdy się nie zastanawiałam nad tym. Po prostu jestem jaka jestem i tyle.
Wracając do tematu treningu- zostałam zaproszona na dzisiejszy trening o 9.
Szybko dopiłam kawę, złapałam torbę i wybiegłam z domu. Gdy już byłam na klatce s
chodowej uświadomiłam sobie, że zapomniałam szarlotki. No co ?! Nie wypada
przecież iść na trening Reprezentacji Narodowej z pustymi rękoma, prawda ? =)
Gdy wreszcie wyszłam z budynku od razu usłyszałam wielkomiejski szum i hałas.
No cóż, ale takie są uroki mieszkania w centrum Warszawy. Ale stąd mam wszędzie blisko.
No i płacę połowę czynszu, bo mieszkam z moją przyjaciółką Igą.

Z perspektywy Przemka
Cholera, spóźnię się na ten trening. Do tego łeb mi pęka, a wcale dużo nie wypiłem.
W przeciwieństwie do Wojtka, który bawił się w najlepsze i snuł domysły jaka ona
jest, jak wygląda. Córka trenera oczywiście – Ania, nie ! Amelia. Swoją drogą ładne
imię, nawet bardzo…

Stadion w Warszawie, 9:00 tego samego dnia
-No dobra chłopaki – zaczął trener-to jak zwykle trzy kółeczka na rozgrzewkę.
Ale widząc ich tęgie miny i słysząc ciche pomrukiwania dodał :
-Ja wam balować nie kazałem, no już ruchy, ruchy.Za pół godziny będzie tu Amelia
i powiedziała, że ma dla was niespodziankę.
-Uuuuu !!! –zawyli zgodnie po czym Wojtek dodał:
-A cóż to takiego ? Bo ja lubię niespodzianki.-powiedział i charakterystycznie
poruszył brwiami, ale widząc groźne spojrzenie trenera natychmiast rzucił:
-Ej chłopaki, a ja ?! No czekajcie-i pobiegł w stronę kolegów, którzy już biegli

Z perspektywy Amelii, w tym samym czasie
Właśnie weszłam na stadion.
-Już jestem-krzyknęłam
-O cześć, skarbie-przywitał się ze mną tata –Chłopcy pozwólcie tu na moment
Piłkarze natychmiast podbiegli do mnie szczerząc się. Gdybym była Igą to
zaczęłabym piszczeć i rzuciła się na nich. Ale nie jestem…
-to jest jak już wam wcześniej wspominałem moja córka-powiedział tata
-Amelia Fornalik- przedstawiłam się –Miło mi. Teraz wy.
-Yy, ale co my- spytał Błaszczykowski
-No się przedstawcie-powiedziałam
-Ano przecie, gdzie nasze maniery chłopcy- powiedział- Ja jestem Kuba.
-Wojtek.
-Robert
(…)
-Przemek- powiedział ostatni, dość wysoki mężczyzną.
Od razu przykułam uwagę na jego piękne oczy, wprost nie mogłam oderwać od
niego wzroku. Pewnie podziwiałabym je tak jeszcze dłuuugo, gdyby nie Wojtek.
-Tak, trener mówił, że masz dla nas niespodziankę…-powiedział szczerząc się i
wywołując tym samym falę śmiechu
-A no tak, zupełnie bym zapomniała- zmieszałam się i poszłam po ową
niespodziankę
Piłkarze spojrzeli tylko na siebie znacząco z uśmiechem i utkwili wzrok w Przemku,
który spojrzał na nich pytająco, ale nie zdążyli nic powiedzieć ponieważ już
wróciłam.
-Mam nadzieję, że wam będą smakować.
Gdy wszyscy zasmakowaliśmy ciasta (które muszę przyznać wyszło wyśmienicie,
(nie żebym się chwaliła :D )
-Bardzo miło, że pamiętałaś o naszych brzuszkach- powiedział Wojtek
-Sama piekłaś ?- dodał po chwili
-Można tak powiedzieć. Pomagała mi przyjaciółka i współlokatorka Iga. Musicie ją
kiedyś poznać.
-No pewnie, to przyprowadź ją następnym razem. Koniecznie-podkreślił Wojtek
-Postaram się. Ojeju- spojrzałam na zegarek – Ale się zasiedziałam muszę już lecieć. Trening wam ucieka.
-Ee tam, trening nie zając-powiedział Kuba
-Ale szef nie będzie tak wyrozumiały jak wy. –powiedziałam
-To ty pracujesz ? –spytał bez ogródek
-Tak i lubię to.
-Nie dość, że piękna to jeszcze pracowita- powiedział Tytoń tak cicho, że chyba
tylko ja usłyszałam
-Tak więc, praca czeka. Trzymajcie się !-powiedziałam wstając z murawy
Pa1- krzyknęli chłopcy , a Wojtek dodał –tylko pamiętaj o Idze !!!
-Jasne.Pa !
Wychodząc słyszałam jak coś tam jeszcze krzyczeli, ale niezbyt to do mnie
dochodziło. Teraz myślałam tylko o tym, co usłyszałam od Przemka…

Po treningu w szatni
-(…)no i właśnie wtedy spytałem ją, a ona, że tak tak jasne, niech przyjdą- zakończył
swoją opowieść Lewy, po chwili dodał- Hej, Przemek !!!! Halo tu ziemia do Tytonia !
-Yy, co ? Wybacz zamyśliłem się-odpowiedział
-Uuuuu !!! – zawyła reszta
- O co wam chodzi ?- spytał zdezorientowany Przemek
-,,Zamyśliłem się’’-odpowiedział Wojtek- A o kim to się tak myślało ? Hmm ?
-Dajcie chłopakowi spokój, Amelka mu w oko wpadła-powiedział uśmiechnięty
Robert L.
-Co ? Zwariowaliście ?-odparł Tytoń
-Jasne, jasne. Widziałem jak na nią patrzysz…-zaczął Wojtek
-Bo ma piękne oczy-próbował wytłumaczyć się Przemek
-Uuuu- znowu zawyli
-No co ? Takie to dziwne, że ktoś patrzy na oczy innych- dodał wyraźnie
zdenerwowany
-Nie no, masz rację-zaczął Kuba- Chłopaki co w tym dziwnego, że młody wolny
chłopak patrzy się w oczy również młodej dziewczynie i co najważniejsze pięknej ?
No nic, gdyby nie to, że ów chłopak wypiera się jakoby czuł coś do tej dziewczyny.
-A idźcie !- machnął ręką Przemek
-Och Przymuś, Przymuś. Powiem Ci tak : facet nie może ukryć dwóch rzeczy –
tego, że jest pijany i tego, że jest zakochany.-powiedział Kuba
-Dokładnie-przytaknął mu Wojtek i poklepał przyjaciela po ramieniu
-Ehh…-westchnął Przemek.
Reszta tylko uśmiechnęła się pod nosem. Znali go nie od dziś i dobrze wiedzieli, że
się poddał i nie będzie więcej zaprzeczał. A to oznacza tylko jedno : ZAKOCHAŁ SIĘ
W NIEJ. I tyle.
***
Nareszcie jest ! Mam nadzieję, że wam się spodoba. Trochę długo go tu pisałam, no
ale coż, takie są uroki gimnazjum :) Na następny zapraszam już wkrótce. Całuski !
Cheryl

Wstęp

Hej Wam ! Chciałam Was zaprosić na moje debiutanckie opowiadanie :D .
Opowiadanie to będzie o miłości i przyjaźni. Mam nadzieję, że Wam się
spodoba. To może na dobry początek przedstawię Wam głównych bohaterów, tak
z grubsza. Ok ?
1.Amelia Fornalik, 24 lata.
Jest córką selekcjonera reprezentacji Polskiej w piłce nożnej rzecz jasna). Młoda,
piękna, życzliwa. można by powiedzieć, że do szczęścia nic jej nie potrzeba. Jednak
jej w życiu brakuje miłości. Wkrótce spotka Przemka...
Przemysław Tytoń, 26 lat
Bramkarz Reprezentacji Polski. Gra w PSV Eidhoven (Holandia). Cały kraj pamięta
go jako bohatera narodowego z meczu z Grecją na Euro2012. Jest skromny do bólu,
ale jednocześnie zdaje sobie sprawę z tego jak ważna jest jego praca.
Wojciech Szczęsny, 23 lata
Najlepszy przyjaciel Przemka. Także bramkarz w Reprezentacji. Typowy macho,
jednak wkrótce się to zmieni. Dzięki komuś...
Iga Jędrychowska, 23 lata
Najlepsza przyjaciółka Amelki i jednocześnie jej współlokatorka. Daniel jest jej eks.
Daniel Madyra, 24 lata
Były chłopak Igi. teraz, po dwóch latach od ich rozstania chce się zemścić za to, że go zostawiła. Wykorzystując swoje znajomości odnajduję Igę...
Także to byłoby na tyle ;) Postaram się napisać pierwszy rozdział w ten weekend. Serdecznie zapraszam do czytania i komentowania mojego bloga ! :*
Cheryl