Przemek ciągle pytał czy dobrze się czuję i co się stało.
Jego słowa odbijamy się echem w mojej głowie. Nie mogłam uwierzyć w to co się przed chwilą stało. Tysiące myśli kotłowało się w mojej głowie.
Boże, czy on naprawdę przed chwilą mi się oświadczył ?
Coś nieprawdopodobnie nieprawdopodobnego.
Cholera ! Czemu ja cały czas milczę ??!!
-Tak tak tak tak tak tak tak tak tak tak tak tak tak tak tak !!!!!!!- wykrzyczałam rzucając mu się na szyję i tuląc się do niego pozwalając spływać łzom po policzkach.
-Już myślałem, że się nie zgodzisz.- uśmiechnął się patrząc na mnie- Ej, co jest ? Czemu płaczesz ?
-Nie nic. To po prostu z emocji. Kocham cię. -powiedziałam
-Ja ciebie bardziej.
-Uwierz mi...To niemożliwe -odpowiedział
Zaśmiałam się cicho. W tej chwili nie liczyło się już nic, tylko my i ta chwila.
Tego co przeżywałam nie da się po prostu opisać. Rozrywało mnie wewnątrz z ekscytacji i radości. Ryczałam jak głupia i nie mogłam się uspokoić.
Chyba sama nie wierzyłam w szczęście jakie mnie spotkało.
2 DNI PÓŹNIEJ POLSKA
To nasz ostatni tydzień w Polsce. We wtorek Przemek w końcu wraca do Holandii. Uprzedzał mnie już wcześniej, że to nastąpi. Nie zastanawiałam się ani chwili.
,, Gdzie ty Gajos, tam i ja Gaja "Chcę przy nim być. Przy moim narzeczonym, moim przyszłym mężu.
Henryk Sienkiewicz, ,,Quo vadis "
Kurde, jak to cudownie brzmi : mój przyszły mąż . ♥
No, ale niestety nie zawsze jest kolorowo. Po przyjeździe do Warszawy gazety zgotowały nam bardzo niemiłą niespodziankę.
Zjechały nas od góry do dołu nie pozostawiając na nas suchej nitki.
Można było przeczytać m.in. to że Przemek spotyka się ze mną, aby poprawić swoją sytuację w kadrze, a a ja jestem na tyle głupia, że mu wierze. No i że ogólnie cały nasz związek to jakaś pomyłka i przetrwa góra do końca września.
-Gówno prawda !!!- krzyknęłam i rzuciłam gazetę na stół
Wiedziałam, że wcześniej czy później do tego dojdzie. Tylko dlaczego nikt mnie nie uprzedził, że zrobią ze mnie kompletną idiotkę a w niektórych przypadkach zwykłą dziwkę ??!!
Nie potrafiłam się nie przejmować tymi słowami. Nie wiedziałam co zrobić, aby nie bolało to co oni wypisują. A przecież dobrze wiedziałam, że to bzdura.
Minuta mojego rzewnego płaczu wystarczyła, aby Przemek przyszedł do salonu.
-Kochanie, co się stało ?- spytał łagodnie siadając obok mnie. Wtuliłam się w niego kładąc nogi na kanapie. Wzrokiem wskazałam na leżącą gazetę- Znowu nawypisywali jakiś głupstw ?- kiwnęłam głową- Skarbie nie przejmuj się. Kochasz mnie i ufasz mi, prawda ?- znowu pokiwałam głową- No to się nie przejmuj. Zobacz ja się nie przejmuję.- uśmiechnął się- Bo ufam ci i wiem, że to co oni tam wypisują to stek bzdur wyssanych z palca.
-Przemek...-zaczęłam- To nie tak, że ja ci nie ufam. Broń Boże. Po prostu boli mnie, że ludzie takie rzeczy o nas mówią i...
-No już dobrze.-przerwał mi- Nie płacz już, proszę. Uśmiechnij się.-poprosił
Spełniłam jego prośbę i, o dziwo poczułam się lepiej.
-Pamiętasz, że dzisiaj przychodzą chłopaki i nasi rodzice ?- zapytałam- Musimy im powiedzieć...
-Tak tak pamiętam... Boisz się ich reakcji ? -spytał
-No trochę..-uśmiechnęłam się krzywo
____________________________________________________
3 GODZINY PÓŹNIEJ
-I jak tam było w Paryżu ? - spytała Iga gdy tylko weszła do nas
- Cudownie- powiedziałam uśmiechając się do Przemka
Usiedliśmy do stołu. Z niecierpliwością czekałam, aż ktoś zauważy mój pierścionek. Chociaż wiedziałam, że wszyscy życzą nam dobrze, tata nas zaakceptował a rodzica Przemka jak to on mówi : ,,są we mnie wprost zakochani" to i tak się bałam. Sama nie wiem czego. Przecież jesteśmy dorośli, kochamy się i wiemy, że chcemy ze sobą spędzić resztę życia...
-Amelka, podasz mi sok ?- spytała moja przyjaciółka wyrywając mnie z rozmyślań
-Jasne- uśmiechnęłam się i podałam
Iga zamarła. Cholewcia, chyba zauważyła.
Nie panikuj, nie panikuj, nie panikuj, nie panikuj......
Wdech, wydech, wdech, wydech, wdech, wydech ...
-KOBIETO !!!!- wydarła się łapiąc moją rękę. Wszystkie oczy zwróciły się na nas- PIERŚCIONEK ?????!!!!!!!
I zapanowała grobowa cisza...
-Yyyy, chcecie nam o czymś powiedzieć ??? -spytał Lewandowski
-Tak, ten pierścionek oznacza dokładnie to o czym pomyśleliście...- powiedziałam niepewnie
-No ale wiesz, zależy kto co pomyślał...- wtrącił Wojtek
-No Wojtek ! - krzyknęli chórem
-No co ? nie moja wina, że nie jarzę. To co to oznacza ?- spytał
-Oznacza to, że oświadczyłem się Amelce...a ona powiedziała TAK. -powiedział Przemek
-Aaaaaha.- wydukał Szczęsny...-Zaraz, zaraz... OŚWIADCZYŁEŚ SIĘ ??????????
-Boże, Wojtek ogarnij się- powiedziała jego dziewczyna- No to gratulacje !!! - rzuciła mi się na szyję
I potem gratulacje...
Gratulacje...
I jeszcze raz gratulacje....
I w dalszym ciągu gratulacje...
I tak dla odmiany gratulacje...
Słowem - gratulacjom nie było końca..
Na samym końcu podszedł mój tata. Nie ukrywam, że jego reakcji bałam się najbardziej...
Wyściskał nas oboje, a potem zwrócił się do mojego narzeczonego:
-Pamiętaj, że masz o nią dbać. Jesteś najlepszym co mogło ją spotkać.- powiedział
A mnie zatkało.
Kompletnie zatkało.
Ojciec nigdy nie tolerował żadnego mojego chłopaka, a tu takie coś...
-Dziękuję.- odpowiedział równie zdziwiony Tytoń- O taki skarb będę dbał. Na pewno. -uśmiechnął się i spojrzał na mnie tym swoim spojrzeniem.
Goście wyczuli co się kroi więc postanowili zakomunikować nam, abyśmy się nie krępowali...
-GORZKO ! GORZKO ! GORZKO ! GORZKO !
To był naprawdę cudowny moment...
***
Witajcie kochani !
Nareszcie końcówka poprzedniego rozdziału :)
Myślę, że nikt z Was nie jest zaskoczony odpowiedzią Amelki. no bo jakby mogła odmówić :>
No cóż. Mam nadzieję, że Wam się podoba.
Przez najbliższe dwa tygodnie będę miała duuuuuużo czasu na pisanie :) FERIE ♥
To do następnego.
Całuski,
Cheryl :*
Super, super, super :D
OdpowiedzUsuńCzekam na kolejne :)
Gabi