Następnego dnia śpieszyłam się do domu. Było już po siedemnastej, a pracę
skończyłam już po szesnastej. Pewnie Iga już się martwi. tak wiem- zachowujemy
się jak stare małżeństwo. Idąc przeglądałam swoje notatki. Właśnie mijałam Pałac
Kultury i Nauki. Nagle poczułam jak ktoś na mnie wpada. I bach! Wszystkie kartki,
które niestety były luzem wylądowały na ziemi. Ja w ostatniej chwili złapałam
równowagę. A mówią, że w szpilkach trudniej… Już miałam się schylić, gdy odezwał
się sprawca tego ,,wypadku”
-Ojej, przepraszam. Pomogę Ci- dodał
Skądś znam ten głos. Spojrzałam na niego. To był Przemek. Ten Przemek…
-A to ty. Wybacz przez ten strój Cię nie poznałem.-odparł szybko
No fakt, ubrana byłam bardzo elegancko…
-Nie no, nic się nie stało.-odpowiedziałam
-I tak będę miał wyrzuty sumienia.Chyba, że dasz się zaprosić na kawę-powiedział
-Dobrze- zgodziłam się. Miałam jakieś wyjście ?
Siedzieliśmy w kawiarence dobre trzy godziny. Bardzo miło nam się rozmawiało.
Przemek jest miły i bardzo sympatyczny.
-Ojej, ale się zasiedziałam. Która godzina ?-spojrzałam na zegarek 21:40-O żesz ty!
Tak późno ?-dodałam zdziwiona- No nic, muszę już lecieć. Bardzo miło mi się z
Tobą rozmawiało.
-Mi też. Nie będziesz wracać o tej porze sama.Podrzucę Cię- już otwierałam usta, aby
zaprotestować, ale Przemek dodał- I nie żadnego ,,ale”. Chodźmy.
Grzecznie poszłam z nim do samochodu. Odwiózł mnie aż pod sam blok.
-Bardzo Ci za wszystko dziękuję. Postaram się wpaść wkrótce na trening.Pa ! -
powiedziałam i wyszłam z samochodu, gdy już miałam wejść do budynku
usłyszałam za sobą wołanie Przemka. Odwróciłam się i zobaczyłam, że biegnie tu.
Podeszłam kawałek.
-Zapomniałaś tego- powiedziała wręczając mi moje notatki
-Faktycznie, ale ze mnie gapa-powiedziałam z uśmiechem-Dzięki. Dobranoc.
-Dobranoc- powiedział Przemek po czym pocałował mnie w policzek.
On poszedł do auta i odjechał, a ja weszłam do bloku. Idąc po schodach wciąż
byłam w szoku po tym co zrobił Przemek. Gdy byłam tuż przed wejściem doszłam
do wniosku, że to tylko przyjacielski całus. Już po chwili weszłam do mieszkania.
Zastałam tam siedzącą w kuchni Igę nad kubkiem herbaty. Wtedy przypomniałam
sobie, że zapomniałam dać jej znać, że wrócę trochę później.
-Czy ty kobieto wiesz jak ja się martwiłam ?-powiedziała prawie krzycząc- gdzieś
ty była ?
-Spokojnie. Po prostu zasiedziałam się w kawiarni z Przemkiem…-tłumaczyłam się
-Dobrze to mogłaś mi łaskawie napisać, że jesteś z nim i… Zaraz, zaraz czemu ja o
niczym nie wiem ?- spytała się
-A o czym masz wiedzieć ?- spytałam zdezorientowana
-No, że masz chłopaka- na te słowa wybuchłam śmiechem- a co Cię tak śmieszy ?
-Bo to nie jest mój chłopak, tylko piłkarz z reprezentacji. No wiesz Tytoń.
-Chcesz powiedzieć, że umówiłaś się z NIM ?!- ostatnie słowo zaakcentowała
-Nie umówiłam się z nim.Po po prostu spotkałam go, w sumie to on na mnie wpadł
pod Pałacem Kultury i zaprosił na kawę, a potem odwiózł. Także to był zwykły
przypadek.
-Ja nie wierzę w przypadki-powiedziała moja przyjaciółka wyraźnie zadowolona
I zanuciła nad moim uchem:
-Miłość rośnie wokół nas…
Za co oczywiście dostała z łokcia.
-Auć. Jakaś ty brutalna. Obiad masz w lodówce -powiedziała i wyszła
Że niby ja i on…My…Też coś ! Pfff….
Następnego dnia opowiedziałam Idze o wizycie na treningu Reprezentacji. Na
koniec wspomniałam o ty co usłyszałam od Tytonia…
-Myślisz, że on…
-…coś do Ciebie czuje ?- przerwała mi przyjaciółka, pokiwałam twierdząco głową
-Trudno powiedzieć. A ty ?- spytała Iga
-Co ja ?- odparłam
-No czy go kochasz ?
-Znamy się za krótko, aby używać słowa miłość. Bardziej trafnym stwierdzeniem byłoby czy coś do niego czuję…
-To czujesz coś czy nie ???- krzyknęła moja przyjaciółka, nie miałam wyjścia
-Tak-kogo ja próbuję oszukać ?
***
No i jest, kolejny rozdział, mam nadzieję, ze spełnił Wasze oczekiwania
się dodawać jak najszybciej póki nie ma jeszcze tyle nauki. Więc zapraszam już
wkrótce. Może jutro….
Cheryl
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz