niedziela, 10 lutego 2013

Rozdział 13

~Wojtek~
Obudziłem się rano i o dziwo nie martwiłem się. Ponadto od dłuższego czasunie mogłem spać, a dzisiaj wyspałem się za wszystkie czasy.
Czyli jednak dobrze, że pogadałem o tym z Przemkiem. Zrobię tak jak mi poradził...
No, ale teraz trzeba się skupić. w końcu dzisiaj mecz :)
~ Narrator~
Polska wygrała z Ukrainą pewnie,  4:1. Bramki dla Biało- Czerwonych zdobyli : Lewandowski (29' 76') , Błaszczykowski (54') i Glik (87').
Zaraz po zakończeniu meczu Wojtek Szczęsny przystąpił do realizacji swojego planu.
-No to teraz wszyscy razem !!!!!- rozległ się głos spikera- POLSKA ! Hip hip...
-Hurrraaaaa !!!!!!!- krzyknął stadion
-Hip hip !!!!!!
-Huraaaaaa !!!!
-Hip hip !!!!!
-Hurraa hurra hurraaaa !!!! - odkrzyknął tłum
-Bardzo ładnie, dopingujmy naszych !- nagle do spikera podszedł chłopak i przekazał  jakąś karteczkę mówiąc cmu coś na ucho- A teraz wiadomość dla niejakiej panny Igi Jędrychowskiej...
Iga zamarła. Stadion na chwilę trochę się uspokoił.
-..Jest pani proszona na murawę...- dokończył spiker
-No na co czekasz ? Idź ! -popędzała ją Amelia siedząca tuż obok przyjaciółki.
Dziewczyna powoli wstała z miejsca i udała się schodami prowadzącymi na boisko. Została przepuszczona przez ochroniarzy, którzy uśmiechali się do niej życzliwie.
Iga kompletnie nie wiedziała co się dzieje. Po jaką cholerę ma iść na murawę ?!
Gdy już stanęła na środku boiska podbiegł do niej Szczęsny.
-Iga, skarbie...-zaczął mówić do mikrofonu tak, aby każdy na stadionie mógł usłyszeć.-No bo ja... Cholera, nie wiem jak to powiedzieć.. Chciałbym się Ciebie zapytać czy wy... -zaczął, ale nie dane mu było dokończyć bo Iga zemdlała.
Przerażony bramkarz złapał ją w ostatniej chwili. Sanitariusze bez słowa ruszyli do dziewczyny. Ale ona szybko się ocknęła.
-Boże, Iga ! Kochanie, co się stało ? Coś cię boli ? Źle się czujesz ? Chcesz, aby cię lekarze zbadali ? -zasypywał ją pytaniami
Iga uśmiechnęła się lekko widząc troskę Szczęsnego
-Nic mi nie jest. Naprawdę wszystko jest okej. - odpowiedziała chcąc go trochę uspokoić.
-Ale wiesz nigdy nic nie wiadomo, może lepiej aby cię zbadali i...
-Nie- przerwała mu gwałtownie- Doskonale wiem co mi dolega i chciałabym o tym z Tobą  pogadać. Teraz.- dodała
Szczęsny przeraził się nie na żarty. Bał się tego co za chwilę usłyszy. Bał się, że Iga jest chora...
-Kochanie, pamiętaj, że Cię kocham. I cokolwiek się stanie zawsze...
-Jestem w ciąży - przerwała mu
-...będę przy Tobie i.... Zaraz zaraz... Co powiedziałaś ? -zapytał
-Że jestem w ciąży..-powiedziała dziewczyna spuszczając głowę. Łzy zaczęły płynąć po jej policzku. Czuła, że go zawiodła...
-O mój Boże.
-Ja wiem, przepraszam. Znowu Cię zawiodłam....Przepraszam, nie wiem jak to się stało, po prostu... -zaczęła, ale Wojtek od razu  przerwał jej pocałunkiem.
Na stadionie zaczęto gwizdać i robić głośne ,,Uuuuuuuu "..
-Czekaj, czekaj. To oznacza, że ty się cieszysz ? - spytała zdziwiona
-No oczywiście ! Nawet nie wiesz jak bardzo ! A ty się nie cieszysz, że będziemy mieli dziecko ?
-No cieszę, tylko jestem w lekkim...szoku.- uśmiechnęła się delikatnie- To co chciałeś mi powiedzieć zanim zemdlałam ?
-No... Chciałem się Ciebie zapytać... Kurczę nie tak to miało wyglądać- uśmiechnął się, ale natychmiast spoważniał - Igo Jędrychowska, ja Wojtek Szczęsny chciałbym się Ciebie o coś zapytać. Czy uczynisz mnie najszczęśliwszym człowiekiem we Wszechświecie i zgodzisz się zostać moją żoną ? - zapytał otwierając małe pudełeczko z pierścionkiem w środku.
-Jezus Maria... Tak, oczywiście, że tak ! - powiedziała przytulając się do Wojtka i całując go czule.
Na stadionie zapanowała wrzawa. Ludzie krzyczeli, klaskali, gwizdali..
Szczęsny pomógł swojej narzeczonej wstać (gdyż od czasy upadku cały czas leżała w jego ramionach) i ponownie wpił się w jej słodkie usta.
Po chwili podeszli do nich piłkarze z gratulacjami. Iga ryczała jak głupia ze szczęścia tuląc się do Amelki i mówiąc jakie to ją wielki szczęście spotkało.
Blondynka uśmiechnęła się do niej i powiedziała na ucho:
-A nie mówiłam, że się ucieszy...
Teraz mogło być już tylko lepiej....
***
Zostawiam Was z tym rozdziałem.
Trochę nijaki i beznadziejny. I zdecydowanie za krótki, no ale cóż...
Ale następny będzie lepszy ! Obiecuję !
Pozdrawiam i do następnego !
Cheryl ;)

piątek, 1 lutego 2013

Rozdział 12

Delikatnie przyspieszenie akcji na początku, ale musiałam to zrobić, żeby nie ciągnąć długo. Połowa za nami, lub jak wolą optymiści połowa przed nami.

ENJOY !!!

***
~Amelka~
Minęły już cztery miesiące od naszych zaręczyn. Nawet zdążyłam się zaklimatyzować w Holandii.To miejsce jest bardzo urocze. Mamy duży domek z ogrodem za miastem. Tak jak zawsze marzyłam...
Miesiąc temu powiedzieliśmy sobie sakramentalne ,,TAK ". Nasi świadkowie, Iga i Wojtek zaplanowali podróż poślubną do Paryża. Jeśli chcecie wiedzieć nadal są razem i nic nie zapowiada, aby miało to ulec zmianie. Oczywiście mój bukiet ,,przez przypadek" poleciał prosto w ręce Igi, a krawat mojego męża ( ♥) do Wojtka. Również przez przypadek :p
Życie toczy się dawnym torem...

2 MIESIĄCE PÓŹNIEJ

~Wojtek~
Cholera, zaraz zwariuję !!! Muszę w tej chwili porozmawiać z Przemkiem. On się zna na kobietach.
Całe szczęście, że obaj jesteśmy w Polsce (bo już jutro mecz z Ukrainą). Przemek jest na spacerze z Amelią
-Halo ?- usłyszałem w słuchawce
-Siema stary- zacząłem- Musimy pogadać
-Mam się bać ? -zapytał
-Raczej nie ma czego...
-No to mówże o co chodzi
-Yyy, to raczej nie jest rozmowa na telefon...
-No, okej, okej. To już wracam.
-A to na pewno nie problem ? - zapytałem
-No coś ty. Dziewczyny sobie pójdą po galeriach poszaleć.
-No to czekam.

W TYM SAMYM CZASIE

~Amelia~
Przemek niespodziewanie wrócił do hotelu. Mówił, że Wojtek go prosił bo musi z nim pogadać, ale prosił abym nie mówiła nic Idze...
Dziwne, no ale okej okej.
-To gdzie teraz idziemy ?- zapytała moja przyjaciółka
-Do pokoju ?- zaproponowałam
-Okej, ale najpierw kupimy coś słodkiego na babski wieczorek.
-Jestem jak najbardziej za.

W HOTELU
Zabawa w zadania szła w najlepsze. No ale babski wieczór to jednak babski wieczór.
-Pytanie czy zadanie ?
-ZADANIE -odparła odważnie Iga
-Hmmm...Zrób test ciążowy.-odparłam po chwili zamyślenia
-ŻE CO ? Po co, przecież wiesz, że się zabezpieczam.
-To co, tak dla jaj.- zaśmiałam się
Atmosfera była już błoga.
-A w sumie... CO mi tam !!!- machnęła ręką moja przyjaciółka
Chwyciła pudełeczko i udała się do łazienki.
Minęła minuta.
Duga minuta.
I trzecia minuta..
Po pięciu zaczęłam się martwić. Wstałam z łóżka i podeszłam do łazienki. Właśnie wtedy wyszła z niej Iga. Cała roztrzęsiona. Makijaż miała rozmyty, tusz ubrudził jej policzki. Naprawdę się przestraszyłam.
-Iga, co się stało ?- zapytałam łagodnie przytulając do siebie zapłakaną przyjaciółkę
-Jestem w ciąży...- wyszeptała tak cicho, że przez chwilę myślałam, że się przesłyszałam.
-No ciiiiii. Spokojnie. Przecież to cudownie. Będziesz mamą, Wojtek będzie tatą, a ja ciocią. Nie płacz już. Na pewno się ucieszy jak mu powiesz.
-Właśnie tego się boję. Boże, jak ja mogłam do tego dopuścić... Jeden jedyny raz zapomniałam i od razu ciąża...A co jak on mnie z tym zostawi ? Nie zaakceptuje tego dziecka ?
-Nie gadaj bzdur. Szczęsny to porządny facet, choć nie ręczę za niego. Ale na pewno się ucieszy. Przecież wiesz, że to nie jest jakiśtam romans tylko coś poważniejszego. Mam oczy i widzę, że on ma wobec ciebie poważne zamiary. No wiesz wspólna przyszłość, wspólna starość...I dzieci również.
-Tak, ale na pewno nie w takiej kolejności...
-Iga, spokojnie. Świat się nie kończy. Musisz się uspokoić. Kiedy mu zamierzasz powiedzieć ?
-Może po meczu. Nie chcę go teraz stresować...
-Dobrze.Od dzisiaj będę o Was dbała-powiedziała głaszcząc brzuch panny Jędrychowskiej powodując tym samym uśmiech na twarzy przyszłej mamy.
NASTĘPNEGO DNIA
~Amelka
Zgodnie z prośbą Igi towarzyszyłam jej przy wizycie u lekarza. Chciała mieć pewność, że jest w ciąży.A jeżeli tak to czy z dzieckiem wszystko okej.
Pani doktor wszystko potwierdziła, a ciąża rozwija się prawidłowo, piąty tydzień.
Wieczorem mecz....
***
PS Wybaczcie, że przerywam w tym momencie, no ale byłoby za długo: )
I tak wiele się wydarzyło :P
Mam nadzieje, że nie macie mi tego za złe.
Rozdział dodaję jutro ponieważ przez cały weekend mnie nie będzie, bo jadę do Krakowa.
Od poniedziałku wracam pełną parą :)
Zapraszam też na moje pozostałe blogi :
klik 1
klik 2

Pozdrawiam,
Cheryl ;)