niedziela, 14 kwietnia 2013

EPILOG ♥

 soundtrack 1


-Gratuluję państwu cudownej córeczki i cudownego synka.- uśmiechnęła się pielęgniarka podając Amelce drugie dziecko- Niech państwo się nimi nacieszą, bo później będziemy musieli je zbadać.- ponownie się uśmiechnęła po czym wyszła z sali zostawiając młodych rodziców samych.
-Jakie one malutkie...- wzruszył się Przemek spoglądając na maluchy
-A co, myślałeś, że się od razu duże urodzą?- uśmiechnęła się jego żona
-No nie, nie.- zaśmiał się- Cudowne dzieciaczki.
-No co jak co, ale one to nam się wyjątkowo udały.
-Kocham Cię, kocham Was.- powiedział Przemek przytulając się do nich
 -Przemek obiecaj mi coś....- zaczęła Amelka- obiecaj, że już nigdy nie pozwolisz, abym uciekła.
-Obiecuję. Kochanie, obiecuję ci to.- powiedział po czym ucałował czule swoją żonę.
 
 soundtrack 2

Pierwsze dźwięki marszu weselnego. Piękna panna młoda szła alejką w ogrodzie.
Przemek spojrzał na nią z zachwytem. Wyglądała przepięknie w tej sukience. Zupełnie tak jak wtedy, ponad dwa lata temu. Tylko niestety potem trochę nie tak się potoczyło...
Ale to już nie ma najmniejszego znaczenia. Teraz liczy się tylko to, co jest tu i teraz...
Czuł się zupełnie tak samo jak tamtym razem. Patrząc na Nią czuł bezgraniczną miłość i niezwykłą dumę, że to właśnie Jego wybrała.
Oboje czuli, że mogli uniknąć tej sytuacji sprzed roku. Bo oboje nawalili. Wina zawsze leży po obu stronach.
Ale, no nic. Trudno. Przecież najważniejsze, że im się udało.
Kolejna wygrana Przemka. Tym razem w walce o uratowanie małżeństwa...
-Zebraliśmy się dzisiaj tutaj, aby ta oto dwójka odnowiła swoje przysięgi małżeńskie.- powiedział ksiądz
-Nasze małżeństwo nie układało się do tej pory po naszej myśli.- zaczął Tytoń- Na początku było pięknie i uroczo, ale potem coś zaczęło się psuć. Zabrakło nam wytrwałości i sił, aby szczerze porozmawiać i spróbować wszystko naprawić.- mówił wciąż patrząc prosto w oczy Amelki- Dopiero Twój wypadek był w stanie sprawić, abyśmy oboje zauważyli ile dla siebie znaczymy. A w szczególności ja to zauważyłem... Dlatego chciałbym, aby zacząć nasze małżeństwo ,,od nowa". Już bez żadnych tajemnic...
-(...) Ja Amelia Fornalik- Tytoń ślubuję Tobie, że już nigdy przenigdy nie będę się bała. Teraz wiem, że zawsze mogę na Ciebie liczyć i nie zawaham się z Tobą szczerze porozmawiać, gdy będzie taka potrzeba. Od dzisiaj będziemy znowu żyli szczęśliwie, tak jak w pierwszym miesiącu naszego małżeństwa. Będę Ci wierna i będę zawsze obok Ciebie, dopóki śmierć nas nie rozłączy. Razem pokonaliśmy już bardzo wiele i teraz nadszedł czas, abyśmy przekazali naszą wiedzę naszym dzieciom- Amelia odwróciła się i spojrzała na dwójkę 8-miesięcznych maluchów, które trzymali ich rodzice- Kocham Cię i już nigdy nie popełnię tego błędu co rok temu- wyszeptała patrząc mu prosto w oczy.
-(...) Ja również nigdy nie popełnię tego samego błędu. Po tym co przeżyłem gdy byłaś w szpitalu... Już nigdy nie pozwolę Ci odejść. Choćbyś mnie biła, kopała i wyrywała się to ja i tak będę Cię mocno trzymał, bo nie zniósłbym gdyby coś złego Ci się stało. Nie wiem jak to możliwe, ale ja nie umiem i nie chcę żyć bez Ciebie...-Amelka uśmiechnęła się delikatnie- Jesteś, wszyscy troje jesteście wszystkim co mam. I kocham Was wszystkim nad życie. Jestem najszczęśliwszym człowiekiem na Ziemi i każdego dnia dziękuję Bogu, za to, że Cię spotkałem.- zakończył Przemek
-Bóg pozwolił Wam dwójce naprawić to co zepsuliście. Teraz możecie zacząć wszystko od nowa, pamiętajcie, aby nie stracić kolejnej szansy... No, to teraz może Pan pocałować żonę- uśmiechnął się
Bramkarz długo nie zwlekał z wykonaniem polecenia księdza.
-Kocham Cię, zawsze, wszędzie i pomimo wszystko- wyszeptał jej wprost do ucha

Po odnowieniu przysiąg małżeńskich wszyscy zaproszeni: rodzina, przyjaciele uczestniczyli w przyjęciu, które podobnie jak ,,drugi ślub" miało miejsce w ogrodzie Amelki i Przemka.
,,Para młoda" uzgodniła, że nie chcą żadnych prezentów, nawet od siebie nawzajem, ale...
-Skarbie, mam coś dla ciebie- powiedziała Amelka podchodząc do męża i zwracając uwagę wszystkich.
-Ale przecież miało być bez prezentów...- uśmiechnął się Przemek
-Ale to co jest w środku to nie jest prezent- bramkarz spojrzał na nią pytająco- Oj no po prostu to otwórz- poprosiła go podając mu niewielkie pudełko wielkości czekolady tylko nieco wyższe.
Przemek delikatnie otworzył pudełko. To co zobaczył w środku kompletnie go zszokowało.
-Amelka... Chcesz powiedzieć, że...- nawet nie mógł tego z siebie wykrztusić
-Tak. Będziemy mieli kolejnego bobaska.- uśmiechnęła się Amelia- Co jest, nie cieszysz się?- momentalnie spoważniała widząc jego zdziwioną minę
-Nie no oczywiście, że się cieszę! Nawet nie wiesz jak bardzo! -wykrzyknął uradowany po czym wziął swoją żonę w ramiona i zakręcił nią dookoła...

KONIEC!


Jak dalej się potoczyło to już niech każdy indywidualnie dopisze w swojej wyobraźni.
w mojej to ta historia kończy się dobrze i uroczo :)

Dziękuję Wam, za to że byliście, za to że komentowaliście.
DZIĘKUJĘ.
Mam nadzieję, że końcówka Was nie zawiodła :)

Nadal możecie tutaj zaglądać i ponownie czytać tą historię bramkarza, córki trenera i miłości OD PIERWSZEGO WEJRZENIA ♥

Jeszcze raz dziękuję Wam za wszystko.
Od teraz możecie mnie znaleźć tutaj-> clara-mckenzie-story.blogspot.com

Pozdrawiam i po raz ostatni dziękuję.

Żegnajcie.

sobota, 30 marca 2013

Rozdział 18


Szatynka z trudem weszła do domu. W progu krzyknęła, że już jest, po czym poszła do kuchni rozpakować zakupy.
Już po chwili pojawił się obok jej mąż, który natychmiast zabrał od niej zakupy i od razu  zaczął mruczeć, że nie może dźwigać, że nie może się przemęczać itp. I że w ogóle najlepiej byłoby, gdyby została w domu. Pod jego czułą opieką.
Iga uśmiechnęła się delikatnie. Wojtek bardzo się o nich troszczył i chociaż czasami dramatyzował to i tak był uroczy z tą swoją troskliwością.
Po ukończeniu rozpakowywania zakupów, zabrali się oboje za przygotowywanie obiadu. Szczęsny włączył radio i zabierając tłuczek żonie zaczął uroczo śpiewać. A raczej wyć...
-Love me, love me, say that you love me. Fool me, fool me, oh how you do me. Kiss me, kiss me, say that you miss me. Tell me what I wanna hear. Tell me you love meeeee !!!- parodiował głos Biebera
Jego zona już płakała ze śmiechu
-Skarbie... Błagam cię przestań. - mówiła tłumiąc śmiech
Jednak ten nic sobie z tego nie robił. Śpiewał dalej wykonując przy tym jakieś dzikie ruchy , skacząc po całej kuchni.
Przestał dopiero gdy zahaczył o coś na podłodze i runął na nią jak długi. Igę już bolał brzuch od śmiechu.
Wojtek przeklął siarczyście po czym wstał naburmuszony narzekając jak to wszystko go boli.
Jednak już po chwili oboje się śmiali.
Dopóki mała Natka się nie obudziła...
-Pójdę do niej. W końcu to ja ją obudziłem- oznajmił Szczęsny i nie czekając na reakcję żony pobiegł do córki.
Iga wstała z krzesła uśmiechając się radośnie i zabrała się za kończenie sałatki. Jednak już po chwili przy niej pojawił się jej mąż z zapłakaną córeczką na rękach.
-Co jest ?- spytała
-To nie fair. Ona jest głodna, a jej nie nakarmię.- mruknął wyraźnie zawiedziony
-Oj Wojtuś, Wojtuś. Daj mi ją. Ja ją nakarmię, a ty skończysz sałatkę, dobrze ? -spytała biorąc Natalię na ręce. Szczęsny odpowiedział jej skinieniem głowy.

W czasie obiadu Idze przypomniało się, że miała zadzwonić do Amelki.
-Na śmierć bym zapomniała !-mówiła- Czekaj, już do niej zadzwonię. Przy okazji zapytam się czy znają już płeć.

  • No cześć Iguś ! -powitał ją wesoły głos Amelki
  • Hejki, hejki, Pani Tytoń.-zaśmiała się- Co tam u Was ? Wojtek mówił, że byliście na badaniach, i co ?
  • Ehhh. Tak tak, byliśmy...
  • I co ? Coś nie tak ? 
  • Nie, no coś ty. Po prostu trochę nas zaskoczyło...
  • Ale co ?!
  • No ...Bo to będą bliźniaki. Chłopiec i dziewczynka.
  • Ojej, to wspaniale ! Nawet nie wiesz jak się cieszymy. A macie już wybrane imiona ?
  • No, powiedzmy. Tak wstępnie to Nikola i Oliwer.
  • Fajne imionka. Oluś i Niki. Ale wiecie, zawsze lepiej mieć w zapasie.A jak się okaże, że będzie dwóch chłopców, albo dwie dziewczynki ?
  • To wtedy będzie Oliwer i Patryk albo Nikola i Sylwia.
  • Jejku, slicznieeee. A ja się właśnie nie mogę zdecydować...
  • A nad jakimi się zastanawiasz ?
  • Brajan i Max
  • E tam Max. Mój pies tak się wabił. Zdecydowanie lepszy Brajan. Nowoczesne, ale nie za wymyślne
  • No widzisz, też tak sądzę, ale i tak będę musiała to jeszcze obgadać z Wojtkiem. A u was... już wszystko w porządku ?- spytała
  • Tak. Nareszcie jest znowu wspaniale... Znowu chodzimy na długie spacery z Luną, znowu chodzimy do kina, znowu rozmawiamy. A przede wszystkim znowu rozmawiamy szczerze.
  • Ahh, wy zakochańce. Mówiłam, że się ułoży.
  • Tak, tak mówiłaś.-zaśmiała się blondynka- Ale zobacz jakie mamy szczęście. Mamy takich wspaniałych, kochających mężów...
  • No, też racja.
  • Pozwól, że ci przypomnę dzięki komu poznałaś swojego męża...
  • Tak tak dzięki tobie. Słuchaj Melka, ja już muszę spadać, bo Wojtuś sobie trochę nie radzi z małą..RADZĘ SOBIE I TO ŚWIETNIE ! AMELIA NIE SŁUCHAJ JEJ !!! A I POZDRÓW PRZEMYSŁAWA I GRATULACJE ZA BLIŹNIAKI !- dało się w tle słyszeć Wojtka
  • On się nigdy nie zmieni, prawda ?- zaśmiała się Amelia
  • Chyba nie. Ale wiesz co? Nie chcę, żeby się zmieniał. Kocham go takiego jakim jest.
  • Ehhh. No to się trzymajcie tam. Może niebawem Was odwiedzimy.
  • No ja myślę. Całuski ! 
Nareszcie nadeszła upragniona noc. Po całym dniu możne wreszcie położyć się i odpocząć.
-Nad czym tak myślisz, kochanie ?- spytał Wojciech
-A nad tym co mi powiedziała Amelka.
-Aha, a co takiego powiedziała ?
-Że obie mamy najwspanialszych mężów na świecie.
-No a jak.- uśmiechnął się- Tak samo jak my mamy najwspanialsze i najpiękniejsze żony we Wszechświecie- uśmiechnął się i pocałował ją delikatnie kładąc się obok niej.
-A czy myślałeś kiedyś jak by to było, gdybym wtedy nie przyszła na trening ?- zapytała wtulając się w jego ramię
-Nie, nie myślałem. Ale na pewno wcześniej czy później byśmy się spotkali...
-A skąd ta pewność ?
-Bo jeśli dwie osoby są sobie pisane to wcześniej czy później się spotkają.- uśmiechnął się - A my jesteśmy sobie pisani.
-Naprawdę tak uważasz ?- spytała Iga
-Oczywiście skarbie. Nieraz próbuję sobie wyobrazić jakby wyglądało moje życie bez Was. Bez Ciebie i Natalki. I wiesz co ?- Szczęsna pokiwała głową na boki- I widzę pustkę. Bo nie potrafię sobie wyobrazić życia bez Ciebie, bez Was.... Kocham cię, Iga.- wyszeptał prosto do jej ucha- Kocham do szaleństwa, i nic tego nie zmieni.
-Wojtek... To były najpiękniejsze słowa jakie kiedykolwiek usłyszałam. Kocham cię.- powiedziała patrząc oczami pełnymi łez w jego oczy. Wojtek uśmiechnął się do niej delikatnie po czym przyciągnął do siebie i pocałował...

***
No to następny rozdział za nami. Tak jak obiecałam w większości o Wojtku i Idze.
Jestem bardzo zadowolona, że udało mi się to dzisiaj dodać mimo że dzisiaj Wielka Sobota.
Myślę, że jak wszystko pójdzie po mojej myśli to 19-nastka za tydzień. Ewentualnie we wtorek, bo mam wolne. Ale nie obiecuje.

A teraz chciałabym złożyć Wam najserdeczniejsze życzenia z okazji Wielkiejnocy. 

Słońca, szczęścia, pomyślności,
w pierwsze święto dużo gości,
w drugie święto dużo wody-
to dla zdrowia i urody!
Mnóstwo jajek kolorowych,
świąt wesołych oraz zdrowych !!! 




Trzymajcie się cieplutko :***

Cheryl ;)


niedziela, 24 marca 2013

Rozdział 17



-Kochanieeeeee... Wiesz jak ja Cię kocham, co nie ? - spytała Amelka uśmiechając się uroczo do swojego męża. Ten zaśmiał się pod nosem.
-No nie wiem, nie wiem.- droczył się z nią, ale natychmiast oberwał poduszką- Dobra to waniliowe, truskawkowe czy brzoskwiniowe ?- spytał zrezygnowany
-Hmmm.... Tyle pyszności, że nie wiem co wybrać. Oooo, to może waniliowo-truskawkowo-brzoskwiniowe, co ? Ale z polewą czekoladową !!!
Przemek westchnął i udał się do kuchni.
-I jeszcze bita śmietana ! .... No i może owoce ! .... No i nie zaszkodzi trochę wiórków kokosowych !!!- krzyczała jego żona z salonu.
Ehhh, ciężkie jest to życie...
  • -Halo ?- spytał odbierając telefon
  • -No siemaaaa, staruszku!- w słuchawce rozległ się radosny głos Szczęsnego- Co tam? Jak tam?
  • -Za tego staruszka to bym Cię zabił, ale szkoda osierocać Natkę... A u mnie, nawet nie jest tak źle. Aktualnie robię przepyszny deser lodowy a la JA... 
  • -Czyli... ?
  • -Czyli wszystko co słodkie wrzucone do jednego pucharku- zaśmiał się
  • -Haha, rozumiem. Żonka w ciąży. Ale chyba nie jest tak źle ? No nie ?
  • -No nie, najgorsze za nią. Nie wiem ile jeszcze bym tych jej humorków zniósł...
-EKMMMHHH. JA TU JESTEM I WSZYTKO SŁYSZĘ !!!- rozległ się głos Amelki
-Tak, tak. Też cię kocham skarbie!
  • -Cieszę się, że u Was się układa...-powiedział Szczęsny słysząc to
  • -Ja też się cieszę. Ale dosyć o mnie. Gadaj co u ciebie, brachu !
  • -A więc....brachu.... U mnie, A w zasadzie to u nas wszystko okej. Mała szybko rośnie, a już niedługo...
  • -Co ,,już niedługo" ?- spytał zaciekawiony Tytoń
  • -...Będzie miała braciszka..
  • -ŻARTUJESZ ?!
  • -Ależ skąd ! Serio Ci mówię.
  • -No to gratulacje !!! Nie próżnowałeś, Wojtuś. Nie próżnowałeś...- zaśmiał się
  • -No ba. A Wy, znacie już płeć ?
  • -Jeszcze nie. Dzisiaj na 15 mamy wizytę i mam nadzieję, że się dowiemy...
  • -O, to pamiętaj, żebyś od razu do mnie napisał !
  • -Tak jest, kapitanie !
  • -Hehe, dobra ja już muszę kończyć, bo mała się obudziła, a Igi nie ma. Trzymajcie się tam wszyscy troje !
  • -No dobra, nawzajem. Ucałuj małą od wujka... I cioci też.
  • -Dobra, dobra. Siemka !
-Kto dzwonił ? Wojtek ?- spytała Amelia
-Tak, tak.- powiedział stawiając przed nią pucharek z pysznościami, ta uśmiechnęła się do niego szczerze- Nie uwierzysz, co u nich...
-Co ?
-Natalka... będzie miała młodszego braciszka.
-Na serio ? WOW, szybcy są.- zaśmiała się
-A tak korzystając z okazji... To wolałabyś chłopca czy dziewczynkę ?
-Nie wiem. Mi to obojętne. A ty ?
-No w sumie to nie wiem. Z małym to mógłbym grać w piłkę... Ale jak sobie pomyślę, że mała może odziedziczy TAKĄ urodę po Tobie to ehhh....- powiedział podkreślając TAKĄ- Nie tak agresywnie, słonko.- dodał po tym jak dostał poduszką w łeb- Wracając do tematu to chyba jednak nie tak dobrze, bo bym potem chłopców od niej nie odpędził-zaśmiał się
-Dobra dobra. Już się nie podlizuj. To możemy się założyć. Ja mówię, że chłopczyk, a ty, że dziewczynka , oki ? ... Oj no, co ci szkodzi ?- zachęcała
-No dobra niech Ci będzie. Zobaczymy kto będzie górą. Wygrany wybiera imię, zgoda ?
-Dobra, nad tym się jeszcze pomyśli.-powiedziała po czym uścisnęła jego dłoń na znak przyjęcia zakładu

DWIE GODZINY PÓŹNIEJ

-...Ciąża rozwija się prawidłowo...12 tydzień.....-mówił lekarz- Chcą państwo znać płeć ?
-TAK.-odpowiedzieli razem
-No to moment, co my tu mamy ? To będzie chłopiec....- Amelia uśmiechnęła się tryumfalnie do męża-....i dziewczynka.
-Że co ?- spytała dość niemądrze
-No, gratuluję państwu- bliźniaki
Amelia spojrzała niepewnie na męża. Ten po chwili uśmiechnął się do niej i mocniej ścisnął jej rękę.
Bliźniaki. Ojojoj, duże wyzwanie przed nimi. Jedno dziecko to już nie lada gratka, a co dopiero dwójka ?
Przecież już planowali jakie kupić mebelki, ubranka i zabawki... Mieli już przygotowany pokoik

Tego żadne z nich się nie spodziewało...Ale... czy w życiu możemy cokolwiek przewidzieć ?

***
No to mamy siedemnastkę. Tak sobie myślę, że chyba w sumie będzie 20 rozdziałów + epilog    :)

To do zobaczyska już wkrótce :)
Trzymajcie się :*

PS A w kolejnym odcinku zajrzymy do Londynu, do państwa Szczęsnych :D

sobota, 16 marca 2013

Rozdział 16


W tej chwili z sali wyszedł lekarz. Ręce i fartuch miał cały we krwi. Wziął głęboki wdech i zwrócił się do Przemka...
-Proszę pana...Było ciężko, naprawdę ciężko.... Ale udało się. Pańskiej żonie i dziecku raczej nic nie grozi. Za dzień lub dwa powinna się obudzić i wtedy będą mogli państwo porozmawiać.- powiedział lekarz
Przemek i wszyscy pozostali odetchnęli z ulgą. Podziękowali lekarzowi po czym udali się do domu, musieli się przebrać i trochę odpocząć, aby być gotowym kiedy Amelia się obudzi.
Przemek z niechęcią wykonał to polecenie, bo on najchętniej cały czas był przy niej. 
Wreszcie mógł odetchnąć i nie zadręczać się już tymi paskudnymi myślami ,, a co będzie jeśli.. ".
Teraz musiał tylko poczekać, a następnie zabierze ją, w sumie to ich, do domu... Będzie musiał porozmawiać z Amelką.... A może to o dziecko jej chodziło ? Może to, że jest w ciąży bała się mu powiedzieć ?
Trzeba to wyjaśnić, ale na spokojnie. Jej przede wszystkim nie wolno teraz denerwować. Musi odpoczywać i zdrowo się odżywiać.
Po powrocie do domu dał znać swoim rodzicom, że już wszystko jest w porządku. Bardzo się przejęli, gdy dowiedzieli się o wypadku. Na szczęście wszystko dobrze się skończyło... Na szczęście, no właśnie.
A co byłoby gdyby zabrakło im szczęścia ? 
... Jedno jest pewne. Nie mogą ponownie dopuścić to takiej sytuacji. Chyba nadszedł czas, aby w końcu się pogodzić i zacząć żyć jak prawdziwa rodzina.
Jak najszybciej pojechał z powrotem do szpitala. Chciał być przy niej. Przy nich.
Na miejscu spotkał Szczęsnych.
-I co, już się obudziła ? -zapytał podchodząc do Igi
-Jeszcze nie. Lekarze i tak nam nic nie powiedzą. w końcu to ty jesteś jej mężem...
No właśnie, to ON jest jej mężem. Ostatnio zupełnie o tym zapomniał. Nie pamiętał kiedy ostatni raz powiedział jej : Kocham cię, kiedy szepnął jej jakieś miłe słówko, kiedy zabrał ją na romantyczną kolację, czy też spacer. Strasznie ją zaniedbał. Ale naprawi to... Z pewnością.
Boże, to straszne, że dopiero ten wypadek przypomniał mu o kobiecie, którą kocha przecież całym swoim sercem...
Z sali wyszedł lekarz. Od razu powitał Przemka i zapewnił go, że wszystko jest w porządku.
-Kiedy się obudzi ?- spytał
-Trudno mi to teraz ocenić... Pewnie za parę godzin... Ale może pan do niej pójść i czekać tam.- uśmiechnął się do bramkarza
-Dziękuję.- odwzajemnił uśmiech po czym wszedł do sali.
Amelia leżała podłączona do setek rurek. Przemek podszedł i usiadł na krześle tuż obok niej.
Po paru minutach do sali weszła pielęgniarka. Zmieniła kroplówkę i zrobiła jeszcze parę rzeczy. Kątem oka zauważyła jak Przemek spogląda na Amelkę...
-Pan jest jej mężem, prawda ?- spytała, Przemek odpowiedział skinieniem głowy- Musi mieć duże szczęście. Tyle pan już tutaj czeka....
-No nie wiem czy ma takie szczęście... Ostatnio niezbyt ją doceniałem...
-Ależ nic straconego ! Może pan z nią porozmawiać...
-No, ale nie wiadomo kiedy się obudzi...
-A wie pan, że osoba w śpiączce słyszy co się do niej mówi ?-zapytała uśmiechając się lekko
Przemek spojrzał na swoją żonę... Gdy się odwrócił, aby podziękować pielęgniarce jej już nie było.
Wziął głęboki wdech.
-Amelia... Mam nadzieję, że mnie słyszysz. Chciałem cię przeprosić. Ostatnio zachowywałem się okropnie. Ale uwierz mi, kocham cię. kocham cię nad życie.-złapał ją za rękę. Jej powieki drgnęły, ale on nie zauważył tego- Nawet nie wiesz jak się martwiłem... Myślałem, że cię stracę... Że was stracę...Nigdy bym sobie nie wybaczył jakby się coś stało tobie albo....
-O czym ty mówisz ?- spytała słabym głosem Amelia
Przemek od razu się poderwał
-Jezus Maria, Amelia ! Wreszcie się obudziłaś. Coś cię boli ? Źle się czujesz ? -zalał ją milionem pytań
-Nie, wszystko w porządku, naprawdę....-uśmiechnęła się- Słuchaj, to ja ciebie powinnam przeprosić. Nie powinniśmy nic przed sobą ukrywać... Dlatego muszę ci to powiedzieć...
-Wiem.- przerwał jej
-Ale jak to ?- przeraziła się
-Dowiedziałem się podczas operacji... Amelia, dlaczego... Dlaczego nie powiedziałaś mi o dziecku ?- zapytał spoglądając jej głęboko w oczy.
-Bo się ba... Zaraz zaraz. O jakim dziecku miałabym ci mówić ?- autentycznie się zdziwiła
-No... o naszym. 
-Cco ? -spytała słabo
-Amelka,to ty nie wiedziałaś nic o ciąży ?- spytał, lecz nie otrzymał odpowiedzi.
Jego żona uśmiechnęła się delikatnie. Po chwili łzy zaczęły spływać po jej twarzy.
-Jestem w ciąży...-powtórzyła z niedowierzaniem- A ja myślałam, że nie mogę mieć dzieci...
-Co ?- teraz to on się zdziwił
-No właśnie to ci chciałam powiedzieć. Ale to już chyba nieaktualne.- uśmiechnęła się delikatnie
-Kochanie, nie powinnaś się bać. Przecież bym cię nie zostawił..... Kocham cię.- wyszeptał tuż koło jej ucha- I nie pozwolę ci odejść...
-Och, Przemek..-wyszeptała wzruszona, ale nie powiedziała już nic, bo Przemek zamknął jej usta pocałunkiem.
Jej serce zabiło tysiąc razy szybciej. Odzyskała ukochanego męża i dowiedziała się, że nosi pod sercem jego dziecko.
Czyli teraz będzie już tylko lepiej, tak ?

***
No to nareszcie. Dziecku nic nie jest :)

Zdradzić Wam mój pierwotny plan ? Przemek miał zginąć zaraz potem jak wyszedł ze szpitala, a Amelce i dziecku miało nic nie być.

Jednak zostałam przy innej opcji.
Na język angielski miałam napisać o wyjątkowych sportowcach. Wybrałam piłkarzy, którzy zginęli na murawie. Pisząc o Antonio Puercie* tak się poryczałam, że stwierdziłam, że nie mogę tego zrobić.

No, to widzę koniec na horyzoncie :)

Trzymajcie się cieplutko, WIOSNA idzie  ♥

Całusy, Cheryl ;)


* Antonio Puerta (1984- 2007) - hiszpański piłkarz,  w 31. minucie meczu Sewilli z Getafe doznał ataku serca, stracił przytomność i upadł na murawę. Po krótkiej chwili podniósł się o własnych siłach i pod opieką lekarza udał się do szatni, gdzie kolejny raz stracił przytomność. Piłkarza w ciężkim stanie odwieziono do szpitala. Według prasowych doniesień u zawodnika pięciokrotnie ustawała akcja serca. Zmarł 28 sierpnia o godzinie 14:30 w szpitalu .
Dwa miesiące po jego śmierci jego narzeczona urodziła synka.
Jeżeli zabiłabym Przemka, to ich dziecko, tak jak dziecko Puerty nigdy nie poznałoby swojego ojca :'(   



sobota, 9 marca 2013

Rozdział 15

Przemek jechał jak szalony. Cudem nie spowodował żadnego wypadku.
Ale teraz nie liczyło się nic. Najważniejsza była Amelia. I jej życie.
Z przyspieszonym biciem serca skręcił w uliczkę gdzie był szpital.
Zatrzymał samochód i zaraz po wyjściu pobiegł do środka.
Wszedł do windy. Po drodze nie mógł przestać o niej myśleć. Przypomniały mu się ich najpiękniejsze chwile. Mimo iż ostatnio nie układało się im najlepiej to przecież byli małżeństwem i nadal bardzo się kochali...
Wysiadł na ostatnim piętrze i pobiegł do lekarza.
-Pańska żona miała wypadek. Została potrącona przez samochód. Jej stan jest kiepski. Właśnie została przewieziona na salę operacyjną. Niech pan usiądzie, uspokoi się odrobinę i cierpliwie poczeka. Jak tylko będę mógł coś więcej powiedzieć na pewno pana poinformuję.- odpowiedział mężczyzna w białym kitlu po czym udał się na salę.
Bramkarz usiadł na krzesełku w hallu. zawiadomił o wypadku Igę i rodziców Amelii.
Operacja strasznie się dłużyła. To, co przeżywał Przemek to był istny koszmar.
Bał się, że ją straci, ale jednocześnie wiedział, że musi myśleć optymistycznie.
Przecież nie może być tak źle. Ci lekarze na pewno się na tym znają i wiedzą co robią.
No, ale czemu to tyle trwa ?
Chociaż jakby było coś źle to już by powiedzieli, prawda ?

W jego głowie panował istny mętlik. Chodził nerwowo z jednego miejsca w drugie. Lekarze kazali mu się odprężyć i nie denerwować.
No ale jak on ma się nie denerwować ?! Już raz prawie ją stracił.
,,Błagam cię, nie zostawiaj mnie. Ty nie możesz mnie zostawić, słyszysz ? Przecież nie tak to miało być. Mieliśmy żyć długo i szczęśliwie. I będziemy...prawda ? "- myślał
Po jakichś trzech godzinach z sali wyszedł lekarz.
-Co z nią ? -natychmiast poderwał się
-Z pańską żoną jest już wszystko w porządku. Ale nadal musimy ją operować.
-Skoro wszystko jest w porządku to czemu ?- zdziwił się
-Nie wiem czy pan wie, ale pańska żona jest w szóstym tygodniu ciąży.... W wypadku samochód uderzył ją w brzuch...
-Boże...- zaniemówił- ale.... Co z dzieckiem ?
-Nie wiadomo czy uda nam się je uratować, ale zrobimy wszystko co w naszej mocy... Może niech pan pojedzie do domu i odpocznie ?- zaproponował lekarz
-Nie, nie ma mowy. Będę tu czekał tak długo, aż coś już będzie wiadomo...
-No dobrze...A teraz przepraszam, ale muszę wracać na salę..
-Tak tak, oczywiście...
Lekarz zniknął za drzwiami. Przemek usiadł na krześle.
Nie mógł uwierzyć w to co przed chwilą usłyszał. Z Amelią wszystko w porządku.. no ale co z ich dzieckiem ?
Większość mężów cieszy się, gdy dowiadują się, że będą mieli dziecko. No, ale w tej sytuacji...
To niewiarygodne jak to szybko się stało. Dopiero co dowiedział się o istnieniu małej istotki w brzuchu Amelii, a już tak mocno się o nią martwi.
,,Cholera, przecież to moja wina. To przeze mnie Amelia wybiegła z domu. A przecież ona chciała tylko porozmawiać. Boże, co ze mnie za debil - myślał Przemek- Powinienem był ją wysłuchać, nie naciskać tak... A teraz.. Przez moją głupotę nasze dziecko może zginąć..."
Po godzinie do szpitala wpadli Iga, Wojtek i pan Fornalik z żoną. Wszyscy przylecieli jak najszybciej się da, gdy tylko dowiedzieli się, że Amelia jest w szpitalu.
-I co z nią ?! -zapytali chórem podbiegając do Przemka
-Z nią wszystko w porządku... Ale..
-Ale ? -powtórzyła Iga
-No bo... Jest coś o czym nie wiecie. Nawet ja dopiero co się dowiedziałem... Amelia... jest... jest w ciąży.
-O mój boże... Co z moim wnukiem ? -spytała matka Amelki
-Nie wiadomo.-powiedział Przemek cicho.
Usiadł chowając twarz w dłoniach.
-To moja wina... Gdybym dał jej wtedy dokończyć.. Powiedzieć. Gdybym za nią pobiegł. Nie pozwolił jej wyjść..
-Przecież nie mogłeś tego przewidzieć, stary.- pocieszał go Wojtek - zresztą zobaczysz wszystko będzie dobrze. Ci lekarze są świetni i na pewno uratują malucha. I zobaczysz... Będziecie mieli całą gromadkę dzieci. -dodał Szczęsny
-Mam nadzieję.... Ale boję się, cholernie się boję...
W tej chwili z sali wyszedł lekarz. Ręce i fartuch miał cały we krwi. Wziął głęboki wdech i zwrócił się do Przemka...
-Proszę pana...

     C.D.N.


***
No, ogromnie się cieszę, że udało mi się to dzisiaj dodać...

Niestety koniec już bardzo, bardzo blisko.

Mam nadzieję, że poczekacie cierpliwie na dalsze części.

Pozdrawiam, Cheryl :)

środa, 6 marca 2013

Rozdział 14

1 ROK PÓŹNIEJ
~Amelia~

Iga z Wojtkiem są już po ślubie. Ich córeczka - Natalka ma już prawie pół roku. Naprawdę cudowne z niej dziecko. Uroda po mamusi, oczka po tacie :)
Generalnie u państwa Szczęsnych sielanka.
A co u nas ?
W sumie to nic się nie zmieniło. Ja dalej pracuję, on dalej gra.
Jak było tak jest...
MIESIĄC PÓŹNIEJ
Stałam przed wielkim szklanym budynkiem jednej ze specjalistycznych poradni w Eidhoven. Dziś miałam kolejne spotkanie, na którym miałam poznać moje wyniki.
Boję się, że moje przypuszczenia okażą się prawdziwe...
Już miałam tam wejść, ale strach wziął nade mną górę i stamtąd uciekłam.
Pojechałam do domu.
Po drodze dużo myślałam. Ostatnio wszystko zaczyna mi się sypać.
W pracy strasznie nerwowo. Znowu zwalniają. 
W domu nie mogę się dogadać z Przemkiem.
Chociaż za to drugie mogę winić tylko siebie. To ja uciekam od rozmowy. To ja przesiaduję ciągle w pracy.
Jak tak dalej będzie to mogę go stracić.
A ja nie chcę go stracić.
Cholera, nagrabiłam sobie i to porządnie.
Muszę mu o tym powiedzieć. Jest moim mężem i ma prawo wiedzieć. No, ale z drugiej strony może mi się tylko zdaje ? Może wszystko jest okej ?
No, ale bez jaj. Po roku starań dalej nic ?
Nie no, nie zmienia to faktu, że muszę z nim pogadać..
Mam nadzieję, że nie jest jeszcze za późno...

Zaraz po powrocie do domu zabrałam się za przygotowanie kolacji. Po 18 do domu wrócił Przemek.
Kolację zjedliśmy w całkowitym milczeniu.
-Przemek...- przerwałam chłodną ciszę- Chyba musimy pogadać...
- No ja myślę, że tym razem nam się uda.-odpowiedział
-Bo ja... ja by chciała...
-Wiem, że coś jest nie tak, skarbie. Powiedz mi tylko co, a razem to rozwiążemy.
-No nie wiem... To dla mnie trochę trudne...
-Powiedz.
-No do jasnej cholery zrozum, że to dla mnie trudne !!!
-Ale ja to rozumiem.-powiedział już spokojniej
-No to możesz łaskawie na mnie nie naciskać !!!! To naprawdę trudne !!!
-Ale nic w życiu nie jest łatwe !!! Amelia do jasnej cholery ! Jesteśmy małżeństwem od ponad roku !!! Więc nie możemy mieć przed sobą tajemnic. Niezależnie od tego jak okropne, straszne czy bolesne one by były.- dodał
-Ale nie rozumiesz, że ja się boję !!!
-Czego ?!?!?!?!?!?!?!?!?!?!?!?!?!?!?!
-Wszystkiego ! A przede wszystkim twojej reakcji!!! Tego, że będziesz zły. Zawiedziony. Że mnie zostawisz...
-Aha, czyli tutaj chodzi o to, że mi nie ufasz tak ?!
-Nie !...... Tak.......Sama już nie wiem.
-Skoro tak to myślę, że nie mamy o czym rozmawiać. Zaufanie w małżeństwie...generalnioe w związku to podstawa. Bez niego to...
-..To ?
-To to nie ma sensu...
-Czyli sugerujesz, że nasze małżeństwo nie ma sensu, tak ?!
-No najwyraźniej !!!
Tego już było za wiele. Wyszłam z domu trzaskając drzwiami. Czułam jak do oczu napływają mi łzy.
Czemu to  wszystko musi być takie trudne ?!
~Przemek
No cudownie. Znowu to samo. Bo najlepiej jest wyjść i trzasnąć drzwiami...

3 GODZINY PÓŹNIEJ
-Halo ?- spytał Przemk odbierając telefon od nieznajomego-Tak to ja....Tak jestem jej mężem.... A o co chodzi ?..... Boże! CO SIĘ STAŁO ?......Tak, tak.....Oczywiście. Zaraz tam będę....Może pan jeszcze raz powtórzyć adres ? -poprosił sięgając po kartkę i coś do pisania- Dziękuję. Do widzenia.- rozłączył się  i w pośpiechu wybiegł z domu łapiąc po drodze kluczyki do samochodu....

***
No to kolejny rozdział za nami. Z MAŁYM opóźnieniem, ale jest.
Strasznie przepraszam za moją nieobecność. Postaram się, aby to się już więcej nie powtórzyło.
No w sumie to tyle.
Mam nadzieję, że następny w weekend :)
Całuski :*
Cheryl XD

niedziela, 10 lutego 2013

Rozdział 13

~Wojtek~
Obudziłem się rano i o dziwo nie martwiłem się. Ponadto od dłuższego czasunie mogłem spać, a dzisiaj wyspałem się za wszystkie czasy.
Czyli jednak dobrze, że pogadałem o tym z Przemkiem. Zrobię tak jak mi poradził...
No, ale teraz trzeba się skupić. w końcu dzisiaj mecz :)
~ Narrator~
Polska wygrała z Ukrainą pewnie,  4:1. Bramki dla Biało- Czerwonych zdobyli : Lewandowski (29' 76') , Błaszczykowski (54') i Glik (87').
Zaraz po zakończeniu meczu Wojtek Szczęsny przystąpił do realizacji swojego planu.
-No to teraz wszyscy razem !!!!!- rozległ się głos spikera- POLSKA ! Hip hip...
-Hurrraaaaa !!!!!!!- krzyknął stadion
-Hip hip !!!!!!
-Huraaaaaa !!!!
-Hip hip !!!!!
-Hurraa hurra hurraaaa !!!! - odkrzyknął tłum
-Bardzo ładnie, dopingujmy naszych !- nagle do spikera podszedł chłopak i przekazał  jakąś karteczkę mówiąc cmu coś na ucho- A teraz wiadomość dla niejakiej panny Igi Jędrychowskiej...
Iga zamarła. Stadion na chwilę trochę się uspokoił.
-..Jest pani proszona na murawę...- dokończył spiker
-No na co czekasz ? Idź ! -popędzała ją Amelia siedząca tuż obok przyjaciółki.
Dziewczyna powoli wstała z miejsca i udała się schodami prowadzącymi na boisko. Została przepuszczona przez ochroniarzy, którzy uśmiechali się do niej życzliwie.
Iga kompletnie nie wiedziała co się dzieje. Po jaką cholerę ma iść na murawę ?!
Gdy już stanęła na środku boiska podbiegł do niej Szczęsny.
-Iga, skarbie...-zaczął mówić do mikrofonu tak, aby każdy na stadionie mógł usłyszeć.-No bo ja... Cholera, nie wiem jak to powiedzieć.. Chciałbym się Ciebie zapytać czy wy... -zaczął, ale nie dane mu było dokończyć bo Iga zemdlała.
Przerażony bramkarz złapał ją w ostatniej chwili. Sanitariusze bez słowa ruszyli do dziewczyny. Ale ona szybko się ocknęła.
-Boże, Iga ! Kochanie, co się stało ? Coś cię boli ? Źle się czujesz ? Chcesz, aby cię lekarze zbadali ? -zasypywał ją pytaniami
Iga uśmiechnęła się lekko widząc troskę Szczęsnego
-Nic mi nie jest. Naprawdę wszystko jest okej. - odpowiedziała chcąc go trochę uspokoić.
-Ale wiesz nigdy nic nie wiadomo, może lepiej aby cię zbadali i...
-Nie- przerwała mu gwałtownie- Doskonale wiem co mi dolega i chciałabym o tym z Tobą  pogadać. Teraz.- dodała
Szczęsny przeraził się nie na żarty. Bał się tego co za chwilę usłyszy. Bał się, że Iga jest chora...
-Kochanie, pamiętaj, że Cię kocham. I cokolwiek się stanie zawsze...
-Jestem w ciąży - przerwała mu
-...będę przy Tobie i.... Zaraz zaraz... Co powiedziałaś ? -zapytał
-Że jestem w ciąży..-powiedziała dziewczyna spuszczając głowę. Łzy zaczęły płynąć po jej policzku. Czuła, że go zawiodła...
-O mój Boże.
-Ja wiem, przepraszam. Znowu Cię zawiodłam....Przepraszam, nie wiem jak to się stało, po prostu... -zaczęła, ale Wojtek od razu  przerwał jej pocałunkiem.
Na stadionie zaczęto gwizdać i robić głośne ,,Uuuuuuuu "..
-Czekaj, czekaj. To oznacza, że ty się cieszysz ? - spytała zdziwiona
-No oczywiście ! Nawet nie wiesz jak bardzo ! A ty się nie cieszysz, że będziemy mieli dziecko ?
-No cieszę, tylko jestem w lekkim...szoku.- uśmiechnęła się delikatnie- To co chciałeś mi powiedzieć zanim zemdlałam ?
-No... Chciałem się Ciebie zapytać... Kurczę nie tak to miało wyglądać- uśmiechnął się, ale natychmiast spoważniał - Igo Jędrychowska, ja Wojtek Szczęsny chciałbym się Ciebie o coś zapytać. Czy uczynisz mnie najszczęśliwszym człowiekiem we Wszechświecie i zgodzisz się zostać moją żoną ? - zapytał otwierając małe pudełeczko z pierścionkiem w środku.
-Jezus Maria... Tak, oczywiście, że tak ! - powiedziała przytulając się do Wojtka i całując go czule.
Na stadionie zapanowała wrzawa. Ludzie krzyczeli, klaskali, gwizdali..
Szczęsny pomógł swojej narzeczonej wstać (gdyż od czasy upadku cały czas leżała w jego ramionach) i ponownie wpił się w jej słodkie usta.
Po chwili podeszli do nich piłkarze z gratulacjami. Iga ryczała jak głupia ze szczęścia tuląc się do Amelki i mówiąc jakie to ją wielki szczęście spotkało.
Blondynka uśmiechnęła się do niej i powiedziała na ucho:
-A nie mówiłam, że się ucieszy...
Teraz mogło być już tylko lepiej....
***
Zostawiam Was z tym rozdziałem.
Trochę nijaki i beznadziejny. I zdecydowanie za krótki, no ale cóż...
Ale następny będzie lepszy ! Obiecuję !
Pozdrawiam i do następnego !
Cheryl ;)

piątek, 1 lutego 2013

Rozdział 12

Delikatnie przyspieszenie akcji na początku, ale musiałam to zrobić, żeby nie ciągnąć długo. Połowa za nami, lub jak wolą optymiści połowa przed nami.

ENJOY !!!

***
~Amelka~
Minęły już cztery miesiące od naszych zaręczyn. Nawet zdążyłam się zaklimatyzować w Holandii.To miejsce jest bardzo urocze. Mamy duży domek z ogrodem za miastem. Tak jak zawsze marzyłam...
Miesiąc temu powiedzieliśmy sobie sakramentalne ,,TAK ". Nasi świadkowie, Iga i Wojtek zaplanowali podróż poślubną do Paryża. Jeśli chcecie wiedzieć nadal są razem i nic nie zapowiada, aby miało to ulec zmianie. Oczywiście mój bukiet ,,przez przypadek" poleciał prosto w ręce Igi, a krawat mojego męża ( ♥) do Wojtka. Również przez przypadek :p
Życie toczy się dawnym torem...

2 MIESIĄCE PÓŹNIEJ

~Wojtek~
Cholera, zaraz zwariuję !!! Muszę w tej chwili porozmawiać z Przemkiem. On się zna na kobietach.
Całe szczęście, że obaj jesteśmy w Polsce (bo już jutro mecz z Ukrainą). Przemek jest na spacerze z Amelią
-Halo ?- usłyszałem w słuchawce
-Siema stary- zacząłem- Musimy pogadać
-Mam się bać ? -zapytał
-Raczej nie ma czego...
-No to mówże o co chodzi
-Yyy, to raczej nie jest rozmowa na telefon...
-No, okej, okej. To już wracam.
-A to na pewno nie problem ? - zapytałem
-No coś ty. Dziewczyny sobie pójdą po galeriach poszaleć.
-No to czekam.

W TYM SAMYM CZASIE

~Amelia~
Przemek niespodziewanie wrócił do hotelu. Mówił, że Wojtek go prosił bo musi z nim pogadać, ale prosił abym nie mówiła nic Idze...
Dziwne, no ale okej okej.
-To gdzie teraz idziemy ?- zapytała moja przyjaciółka
-Do pokoju ?- zaproponowałam
-Okej, ale najpierw kupimy coś słodkiego na babski wieczorek.
-Jestem jak najbardziej za.

W HOTELU
Zabawa w zadania szła w najlepsze. No ale babski wieczór to jednak babski wieczór.
-Pytanie czy zadanie ?
-ZADANIE -odparła odważnie Iga
-Hmmm...Zrób test ciążowy.-odparłam po chwili zamyślenia
-ŻE CO ? Po co, przecież wiesz, że się zabezpieczam.
-To co, tak dla jaj.- zaśmiałam się
Atmosfera była już błoga.
-A w sumie... CO mi tam !!!- machnęła ręką moja przyjaciółka
Chwyciła pudełeczko i udała się do łazienki.
Minęła minuta.
Duga minuta.
I trzecia minuta..
Po pięciu zaczęłam się martwić. Wstałam z łóżka i podeszłam do łazienki. Właśnie wtedy wyszła z niej Iga. Cała roztrzęsiona. Makijaż miała rozmyty, tusz ubrudził jej policzki. Naprawdę się przestraszyłam.
-Iga, co się stało ?- zapytałam łagodnie przytulając do siebie zapłakaną przyjaciółkę
-Jestem w ciąży...- wyszeptała tak cicho, że przez chwilę myślałam, że się przesłyszałam.
-No ciiiiii. Spokojnie. Przecież to cudownie. Będziesz mamą, Wojtek będzie tatą, a ja ciocią. Nie płacz już. Na pewno się ucieszy jak mu powiesz.
-Właśnie tego się boję. Boże, jak ja mogłam do tego dopuścić... Jeden jedyny raz zapomniałam i od razu ciąża...A co jak on mnie z tym zostawi ? Nie zaakceptuje tego dziecka ?
-Nie gadaj bzdur. Szczęsny to porządny facet, choć nie ręczę za niego. Ale na pewno się ucieszy. Przecież wiesz, że to nie jest jakiśtam romans tylko coś poważniejszego. Mam oczy i widzę, że on ma wobec ciebie poważne zamiary. No wiesz wspólna przyszłość, wspólna starość...I dzieci również.
-Tak, ale na pewno nie w takiej kolejności...
-Iga, spokojnie. Świat się nie kończy. Musisz się uspokoić. Kiedy mu zamierzasz powiedzieć ?
-Może po meczu. Nie chcę go teraz stresować...
-Dobrze.Od dzisiaj będę o Was dbała-powiedziała głaszcząc brzuch panny Jędrychowskiej powodując tym samym uśmiech na twarzy przyszłej mamy.
NASTĘPNEGO DNIA
~Amelka
Zgodnie z prośbą Igi towarzyszyłam jej przy wizycie u lekarza. Chciała mieć pewność, że jest w ciąży.A jeżeli tak to czy z dzieckiem wszystko okej.
Pani doktor wszystko potwierdziła, a ciąża rozwija się prawidłowo, piąty tydzień.
Wieczorem mecz....
***
PS Wybaczcie, że przerywam w tym momencie, no ale byłoby za długo: )
I tak wiele się wydarzyło :P
Mam nadzieje, że nie macie mi tego za złe.
Rozdział dodaję jutro ponieważ przez cały weekend mnie nie będzie, bo jadę do Krakowa.
Od poniedziałku wracam pełną parą :)
Zapraszam też na moje pozostałe blogi :
klik 1
klik 2

Pozdrawiam,
Cheryl ;)


środa, 30 stycznia 2013

Rozdział 11

Poczułam, że kręci mi się w głowie. Oparłam się o umywalkę chcąc utrzymać równowagę.Zamknęłam oczy i wzięłam głęboki wdech.
Przemek ciągle pytał czy dobrze się czuję i co się stało.
Jego słowa odbijamy się echem w mojej głowie. Nie mogłam uwierzyć w to co się przed chwilą stało. Tysiące myśli kotłowało się w mojej głowie.
Boże, czy on naprawdę przed chwilą mi się oświadczył ?
Coś nieprawdopodobnie nieprawdopodobnego.
Cholera ! Czemu ja cały czas milczę ??!!
-Tak tak tak tak tak tak tak tak tak tak tak tak tak tak tak !!!!!!!- wykrzyczałam rzucając mu się na szyję i tuląc się do niego pozwalając spływać łzom po policzkach.
-Już myślałem, że się nie zgodzisz.- uśmiechnął się patrząc na mnie- Ej, co jest ? Czemu płaczesz ?
-Nie nic. To po prostu z emocji. Kocham cię. -powiedziałam
-Ja ciebie bardziej.
-Uwierz mi...To niemożliwe -odpowiedział
Zaśmiałam się cicho. W tej chwili nie liczyło się już nic, tylko my i ta chwila.
Tego co przeżywałam nie da się po prostu opisać. Rozrywało mnie wewnątrz z ekscytacji i radości. Ryczałam jak głupia i nie mogłam się uspokoić.
Chyba sama nie wierzyłam w szczęście jakie mnie spotkało.

2 DNI PÓŹNIEJ  POLSKA
To nasz ostatni tydzień w Polsce. We wtorek Przemek w końcu wraca do Holandii. Uprzedzał mnie już wcześniej, że to nastąpi. Nie zastanawiałam się ani chwili.
,, Gdzie ty Gajos, tam i ja Gaja "
Henryk Sienkiewicz, ,,Quo vadis "
Chcę przy nim być. Przy moim narzeczonym, moim przyszłym mężu.
Kurde, jak to cudownie brzmi : mój przyszły mąż . ♥
No, ale niestety nie zawsze jest kolorowo. Po przyjeździe do Warszawy gazety zgotowały nam bardzo niemiłą niespodziankę.
Zjechały nas od góry do dołu nie pozostawiając na nas suchej nitki.
Można było przeczytać  m.in. to że Przemek spotyka się ze mną, aby poprawić swoją sytuację w kadrze, a a ja jestem na tyle głupia, że mu wierze. No i że ogólnie cały nasz związek to jakaś pomyłka i przetrwa góra do końca września.
-Gówno prawda !!!- krzyknęłam i rzuciłam gazetę na stół
Wiedziałam, że wcześniej czy później do tego dojdzie. Tylko dlaczego nikt mnie nie uprzedził, że zrobią ze mnie kompletną idiotkę a w niektórych przypadkach zwykłą dziwkę ??!!
Nie potrafiłam się nie przejmować tymi słowami. Nie wiedziałam co zrobić, aby nie bolało to co oni wypisują. A przecież dobrze wiedziałam, że to bzdura.
Minuta mojego rzewnego płaczu wystarczyła, aby Przemek przyszedł do salonu.
-Kochanie, co się stało ?- spytał łagodnie siadając obok mnie. Wtuliłam się w niego kładąc nogi na kanapie. Wzrokiem wskazałam na leżącą gazetę- Znowu nawypisywali jakiś głupstw ?- kiwnęłam głową- Skarbie nie przejmuj się. Kochasz mnie i ufasz mi, prawda ?- znowu pokiwałam głową- No to się nie przejmuj. Zobacz ja się nie przejmuję.- uśmiechnął się- Bo ufam ci i wiem, że to co oni tam wypisują to stek bzdur wyssanych z palca.
-Przemek...-zaczęłam- To nie tak, że ja ci nie ufam. Broń Boże. Po prostu boli mnie, że ludzie takie rzeczy o nas mówią i...
-No już dobrze.-przerwał mi- Nie płacz już, proszę. Uśmiechnij się.-poprosił
Spełniłam jego prośbę i, o dziwo poczułam się lepiej.
-Pamiętasz, że dzisiaj przychodzą chłopaki i nasi rodzice ?- zapytałam- Musimy im powiedzieć...
-Tak tak pamiętam... Boisz się ich reakcji ? -spytał
-No trochę..-uśmiechnęłam się krzywo
____________________________________________________
3 GODZINY PÓŹNIEJ

-I jak tam było w Paryżu ? - spytała Iga gdy tylko weszła do nas
- Cudownie- powiedziałam uśmiechając się do Przemka
Usiedliśmy do stołu. Z niecierpliwością czekałam, aż ktoś zauważy mój pierścionek. Chociaż wiedziałam, że wszyscy życzą nam dobrze, tata nas zaakceptował a rodzica Przemka jak to on mówi : ,,są we mnie wprost zakochani" to i tak się bałam. Sama nie wiem czego. Przecież jesteśmy dorośli, kochamy się i wiemy, że chcemy ze sobą spędzić resztę życia...
-Amelka, podasz mi sok ?- spytała moja przyjaciółka wyrywając mnie z rozmyślań
-Jasne- uśmiechnęłam się i podałam
Iga zamarła. Cholewcia, chyba zauważyła.
Nie panikuj, nie panikuj, nie panikuj, nie panikuj......
Wdech, wydech, wdech, wydech, wdech, wydech ...
-KOBIETO !!!!- wydarła się łapiąc moją rękę. Wszystkie oczy zwróciły się na nas- PIERŚCIONEK ?????!!!!!!!
I zapanowała grobowa cisza...
-Yyyy, chcecie nam o czymś powiedzieć ??? -spytał Lewandowski
-Tak, ten pierścionek oznacza dokładnie to o czym pomyśleliście...- powiedziałam niepewnie
-No ale wiesz, zależy kto co pomyślał...- wtrącił Wojtek
-No Wojtek ! - krzyknęli chórem
-No co ? nie moja wina, że nie jarzę. To co to oznacza ?- spytał
-Oznacza to, że oświadczyłem się Amelce...a ona powiedziała TAK. -powiedział Przemek
-Aaaaaha.- wydukał Szczęsny...-Zaraz, zaraz... OŚWIADCZYŁEŚ SIĘ ??????????
-Boże, Wojtek ogarnij się- powiedziała jego dziewczyna- No to gratulacje !!! - rzuciła mi się na szyję
I potem gratulacje...
Gratulacje...
I jeszcze raz gratulacje....
I w dalszym ciągu gratulacje...
I tak dla odmiany gratulacje...
Słowem - gratulacjom nie było końca..
Na samym końcu podszedł mój tata. Nie ukrywam, że jego reakcji bałam się najbardziej...
Wyściskał nas oboje, a potem zwrócił się do mojego narzeczonego:
-Pamiętaj, że masz o nią dbać. Jesteś najlepszym co mogło ją spotkać.- powiedział
A mnie zatkało.
Kompletnie zatkało.
Ojciec nigdy nie tolerował żadnego mojego chłopaka, a tu takie coś...
-Dziękuję.- odpowiedział równie zdziwiony Tytoń- O taki skarb będę dbał. Na pewno. -uśmiechnął się i spojrzał na mnie tym swoim spojrzeniem.
Goście wyczuli co się kroi więc postanowili zakomunikować nam, abyśmy się nie krępowali...
-GORZKO ! GORZKO ! GORZKO ! GORZKO !
To był naprawdę cudowny moment...
***
Witajcie kochani !
Nareszcie końcówka poprzedniego rozdziału :)
Myślę, że nikt z Was nie jest zaskoczony odpowiedzią Amelki. no bo jakby mogła odmówić :>
No cóż. Mam nadzieję, że Wam się podoba.
Przez najbliższe dwa tygodnie będę miała duuuuuużo czasu na pisanie :) FERIE  ♥
To do następnego.
Całuski,
Cheryl :*

sobota, 19 stycznia 2013

Rozdział 10

Z perspektywy Amelii
Minęły już 2 dni. Przemek dzwonił do mnie setki razy i wysłał tysiące sms-ów. Nie mam ochoty z nim nawet rozmawiać lub chociaż odpisać, żeby dał mi spokój.
A może nie chcę, aby sobie odpuścił ? Przecież coś nas łączy. Miłość. Ale czy jest to miłość idealna, kompletna czy może tylko zauroczenie i zobowiązanie ?
Pogubiłam się w tym wszystkim.
Pomaga mi się w tym odnaleźć Iga. Jestem jej bardzo wdzięczna. Za wszystko co dla mnie robi, za wsparcia, chęć pocieszenia…wszystko.
Usłyszałam dzwonek do drzwi. Nawet nie miałam ochoty wstać i otworzyć. Iga to zrobiła.
Słyszałam jak z kimś się wita. Cholera. Znam ten głos. Bardzo dobrze go znam. Wszędzie go poznam. Przemek.
W miarę jak przysłuchiwałam się ich rozmowie to wszystko co mówił Tytoń układało mi się w jedną całość. Siostra, nie kochanka.
Wierzyłam mu, chciałam mu wierzyć.
Odetchnęłam z ulgą, a na twarzy pojawił się delikatny uśmiech.
Nie zdradził mnie.
Boże, jak ja w ogóle mogłam tak pomyśleć !!!
Słyszałam, że będzie się już zbierał. Delikatnie uchyliłam drzwi. Ujrzałam smutną twarz Przemka. Wtedy poczułam przypływ pewności. Wyszłam do nich.
Na twarzy bramkarza gościło zdziwienie. Pewnie Iga powiedziała mu, że mnie nie ma.
Nie mówiłam nic. One też. Po prostu pokonałam dystans dzielący mnie od ukochanego, a gdy już byłam bardzo blisko wyszeptałam ciche ; Przepraszam
Przemek delikatnie pochylił się nade mną i pocałował subtelnie.
Wtedy poczułam, że to jest to. To jest prawdziwa miłość. Nie potrzeba wielu słów, wyjaśnień. Wystarczy tylko jedno spojrzenie.
-Nie można było tak od razu ?- usłyszeliśmy słowa Igi, gdy już się oderwaliśmy.
Spojrzałam na Przemka i zaśmiałam się cicho.
Byłam szczęśliwa, naprawdę szczęśliwa.
Tydzień później
Ten pomysł z wakacjami w Paryżu był naprawdę świetny ! Tu jest cudownie! Te piękne budowle i urocze uliczki w starych dzielnicach miasta są naprawdę fantastyczne.
-Kochanie, to dla ciebie.- na ziemię sprowadził mnie głos mojego chłopaka
Odwróciłam głowę w jego stronę i utkwiłam wzrok w torebce, którą trzymał w ręce
-Otworzysz ? -spytał
Uśmiechnęłam się delikatnie i otworzyłam podarunek. Moim oczom ukazała się cudna sukienka. (klik)
-Śliczna- przytuliłam się do chłopaka- A to na jakąś okazję ?
-Powiedzmy. Planuję coś ci pokazać. Wyrobisz się w godzinę ?- spytał z uśmiechem
Nic nie odpowiedziałam tylko pocałowałam go przelotnie w usta i pognałam do hotelowej łazienki słysząc w tyle śmiech Przemka.
Odświeżyłam się gorącą kąpielą. Chociaż chyba trochę przesadziłam, bo cała łazienka była zaparowana.
Narzuciłam na siebie bieliznę i cienki, aksamitny szlafrok.
Nagle do łazienki wszedł Przemek.
-Boże, coś ty tu za saunę zrobiłaś kobieto !- powiedział gdy tylko wszedł
-Nie dramatyzuj. Poza tym mama nie nauczyła cię pukać ?
-Nie nauczyła- droczył się ze mną
- To chciałeś coś powiedzieć ? Zostało mi mało czasu, a muszę się ubrać, uczesać i tym podobne.
-Właściwie to nie musisz się szykować.- spojrzałam na niego zdziwiona- Miałem cię zabrać w pewne miejsce, ale niespodziewanie mają tam małą awarię… Nie gniewasz się ?
-Ja ? No coś ty. Przecież nic nie szkodzi- uśmiechnęłam się, a Przemek podszedł do mnie bliżej
Automatycznie poczułam motylki w brzuchu i falę gorąca. Czy to możliwe, aby po tylu miesiącach on wciąż tak na mnie działał ?
-Zamknij oczy.- głos Tytonia wyrwał mnie z przemyśleń
-Po co ?- spytałam zdziwiona
-Oj no.. Możesz się nie pytać tylko zrobić to o co proszę ?
Zrezygnowana zamknęłam oczy i zasłoniłam sobie dłonią.
-Już.
Otworzyłam oczy. Na lustrze dostrzegłam bardzo dziwny napis.
- Einm az zseizdjyw .- przeczytałam omal nie plącząc sobie języka – Co to znaczy? – spytałam wciąż nie odwracając wzroku od lustra
-Przeczytaj od końca- wyszeptał mi wprost do ucha Przemek
- W…Y…J…D…Z…I…E…S…Z      Z…A      M…N…I…E- złożyłam zdanie do kupy niezmiernie zadowolona ze swojego wyczynu zupełnie jakbym weszła na Mount Everest
Ale moment, moment…
WYJDZIESZ ZA MNIE ?????????!!!!!!!!!!
ŻE CO ???
Odwróciłam się w stronę bramkarza, aby przekonać się czy to nie żart. Bo jeśli tak, to to wcale nie było śmieszne !
Ale on nie wyglądał jakby żartował. Stał trzymając w ręku pudełeczko ze ślicznym pierścionkiem w  środku (klik)
Ludzie, trzymajcie mnie.
Mdleję….
***
No to jestem po dłuuuuugiej przerwie. Obiecuję, że już nie zniknę na tyle :)
Co mogę powiedzieć o rozdziale ? Jestem z niego zadowolona. Dużo opisów -coś czego wcześniej nie było.
Mam nadzieję, że Wam też się podobało.
Rozdziały będę dodawać w weekendy. Może w ferie (które zaczynam 28.01) nowe rozdziały będą częściej, ale na razie nic nie obiecuję.
Pozdrawiam Was bardzo serdecznie. Do zobaczenia :*
Cheryl

CZYTAM= KOMENTUJĘ

PS  Czy ktoś się kapnął o co chodzi już przy napisie : einm az zseizdjyw  ?
Tak z ciekawości :)

Rozdział 9

Tydzień później  Z perspektywy Amelii
Dzisiaj chciałam zrobić niespodziankę Przemkowi. Weszłam, a właściwie skradłam się do jego mieszkania. Nigdzie go nie było. Ani w salonie, ani w kuchni…
,,Dziwne” – pomyślałam. No, ale przecież jest dopiero est dopiero 7:40. Z drugiej strony- od kiedy Przemek jest śpiochem ?!
Gdy przechodziłam po mieszkaniu dostrzegłam uchylone drzwi od sypialni. Podeszłam bliżej. Zobaczyłam Przemka i jakąś blondynkę w fioletowej bokserce i przeraźliwie krótkiej spódniczce.
-Nawet nie wiesz jak się za Tobą stęskniłem. Dwa miesiące strasznie się ciągnęły- mówił do dziewczyny- Kocham Cię, słoneczko- dodał z uśmiechem. Podszedł do dziewczyny i mocno ją przytulił.
Czułam jak po policzku spływają mi łzy. Czy ja na prawdę byłam aż tak głupia ?! Aż tak ślepa, aby tego nie widzieć ?!
Chyba tak. Niestety…
Ufałam mu bezgranicznie, to był błąd .Ogromny. Czułam jak się we mnie gotowało. Z jednej strony czułam się bezwartościowa, zdradzona, opuszczona. Z drugiej zaś strony miałam ochotę zabić go własnymi rękoma. Nawet teraz. Kompletnie wyprowadzona z równowagi weszłam do pokoju. Delikatnie powiedziane ,, weszłam”
-Coś ty sobie do cholery jasnej wyobrażał ???!!!- krzyknęłam, od razu od siebie odskoczyli
-Amelia ? Co ty… – zaczął
-To ja może pójdę po bułki….- powiedziała niepewnie blondynka i szybko czmychnęła
-Ja… Nie, to nie tak !- wydukał w końcu
-Błagam daruj sobie.- odpowiedziałam, poczułam jak chwyta mnie za rękę i spogląda błagalnie- Nie dotykaj mnie !!! Nie chcę cię znać !!! To koniec !!!
-Ale…Jak to ? Przekreślasz nas ? Cały nasz związek ? Z powodu jednego nieporozumienia ?
-JA bym tego nieporozumieniem nie nazwała…
- Amelia, poczekaj !- próbował mnie zatrzymać
-Nie- powiedziałam oschle. Czułam jak znowu do oczu napływają mi łzy- To koniec.- dodałam po czym wybiegłam. Po drodze wpadłam na Szczęsnego. No ładnie, jeszcze tylko jego tu brakuje !
- Boże!!! Amelia, nie strasz.- powiedział z uśmiechem, ale po chwili spoważniał- Hej, ty płakałaś ?- spytał
-Ja… Przepraszam- wyszeptałam, wyminęłam go i wybiegłam.
- – - – - – - – - – - – - – - – - – - – - – - – - – - – - – - – - – -  – -
W tym samym czasie
-Przemek !!!!!!- krzyknął Wojtek wchodząc do mieszkania- Spotkałem Amelkę na schodach. Możesz mi powiedzieć co się stało ?!- spytał zdenerwowany
Przemek tylko spuścił wzrok. Oparł się o ścianę i zjechał w dół. W tej chwili wróciła blondynka
-Już jestem !- krzyknęła- O, cześć- powiedziała na widok Szczęsnego- Maja- przedstawiła się podając rękę
-Wojtek- odpowiedział ściskając jej dłoń- Zaraz, zaraz. Przemek ty i ona… Wy… Coś ty zrobił ?!- krzyknął
-Nic, to nie tak. Majka to moja siostra…
-Ale ty nie masz siostry…- zauważył Szczęsny
-Dopiero 2 miesiące temu ją spotkałem. Miałem ją przedstawić Tobie, Amelce…- znowu spuścił wzrok. Po jego policzku spłynęła łza. Wojtek widząc podszedł do niego.
-Stary, pierwszy raz widzę Cię w takim stanie…
-A co mam się cieszyć, że mnie rzuciła ?- spytał z ironią
-CO ??!!! Rozstaliście się ? Ale jak to ?
-Tak to pomyślała, że ja i Maja…
Wojtek milczał.
-A wiesz co jest w tym wszystkim najgorsze ?- Szczęsny pokiwał głową na boki- Właśnie zdałem sobie sprawę, że Amelia jest kobietą mojego życia. Tą Jedyną, rozumiesz ? A ja to wszystko spieprzyłem.
-O kur…de- powiedział Wojtek- Ale weź się w garść. Musisz jej to wszystko wyjaśnić.
-Myślisz, że nie próbowałem…- zaczął
-A powiedziałeś jej, że to twoja siostra ?
-No nie, nie dała mi dojść do słowa.
-Dziwisz się jej ? Chyba miała podstawy, aby pomyśleć, że wy coś ten teges…- powiedział niepewnie- No nieważne, musisz jej to powiedzieć. Na pewno Ci uwierzy, przecież to twoja siostra…
-Myślisz ?- spytał Przemek z nadzieją w głosie
-Ja to wiem- odpowiedział z uśmiechem
Przemek też uśmiechnął się delikatnie przez łzy. W jego głowie panował istny mętlik. Przecież wiedział, że nic nie zrobił, a jednak czuł się winny…
***

Cheryl

Rozdział 8

Prawie cała reprezentacja siedziała w szpitalu.
-Już niebawem się obudzi- powiedział lekarz
-Możemy tam wejść ?- spytała Amelka
-Tylko jedna osoba…
-Wojtek, idź do niej- powiedział Przemek. Szczęsny tylko kiwnął głową i poszedł za lekarzem.
Usiadł przy niej. Iga podczepiona była mnóstwem jakiś żyłek i rurek. Serce biło mu jak oszalałe. Złapał ją za rękę. Dziewczyna otworzyła oczy. Widząc Wojtka przy sobie uśmiechnęła się.
-Uratowałeś mi życie.- powiedziała cicho
-Nie Iga- zaczął- To lekarze uratowali ci życie, ja tylko zająłem się tym typkiem… Ja nie chcę być nachalny bądź wścibski, ale….Kto to był ?
Iga przygryzła wargę. Spodziewała się, że o to zapyta.
-Ja…on…to skomplikowane…- powiedziała
-Kochasz go…- bardziej stwierdził niż spytał
-Nie- odpowiedziała zdziwiona- Ja kocham kogoś innego…
-Aha- wydukał Wojtek wyraźnie rozczarowany. Nie domyślił się o co jej chodzi (dop. autora: Ach ci faceci XD )
-Ciebie…- dodała półszeptem
Szczęsny najpierw spojrzał na nią zdziwiony, ale zaraz potem uśmiechnął się, wstał i nachylił nad Igą.
-Kocham cię- wyszeptał po czym złożył na ustach dziewczyny delikatny pocałunek.
Fakt ten od razu zauważyła Amelia stojąca za szklaną szybą. Uśmiechnęła się i mocno wtuliła w Przemka.
-Najważniejsze, że wszystko dobrze się skończyło- powiedziała
Chłopak uśmiechnął się do niej i pocałował w czoło.
Tydzień później Z perspektywy Amelii
Iga przedwczoraj wyszła ze szpitala. Daniel został zatrzymany i szybko aresztu nie opuści…
Wojtek to chyba z milion razy dzwonił ! Gdy pytałam Igę o niego tylko uśmiechała się i rumieniła. Ale ja ją dobrze znam….
Postanowiliśmy chłopakom zrobić niespodziankę i wpaść na trening.Gdy tylko nas zobaczyli od razu ruszyli w naszą stronę. Wojtek wziął Igę w ramiona, zakręcił nią w powietrzu i mocno ją przytulił. Mój chłopak dał mi soczystego całusa i przytulił. Zauważyłam, że tata na nas patrzy. Uśmiechnął się do mnie i puścił oczko. Odwzajemniłam gest i wtuliłam się mocniej. Chłopcy byli trochę zdziwieni widokiem Igi i Wojtka.
-Jesteście razem ?!- prosto z mostu spytał Robert
-No w sumie…-zaczął Wojtek- to chyba nie…- i spojrzał na Igę
-Można to zmienić- powiedziała moja przyjaciółka i namiętnie pocałowała Szczęsnego. A ten nie pozostawał jej dłużny…Zupełnie nie przejmowali się naszą obecnością. Bo i po co.
Nic nie wskazywało, że już wkrótce wydarzy się coś co kompletnie wywróci moje życie do góry nogami…
***
Ale ten czas leci ^^ Już ósemka. Ehh… Przez chwilę miałam nawet wizję, aby Iga zginęła, ale bym sobie tego nie wybaczyła…
Tak więc do zobaczyska wkrótce
Cheryl

Rozdział 7

Z perspektywy Amelki
Następnego dnia po imprezie postanowiłam pogadać z Igą. Spytałam ją o to co się wczoraj wydarzyło. Powiedziała, że sama nie ma zielonego pojęcia jak to się stało. Po prostu w pewnym momencie ją pocałował i tyle. Zakochała się w nim ? Możliwe, z nią nigdy nic nie wiadomo. Dodała, że w każdym bądź razie, on na pewno nic nie pamięta, a nawet jeśli pamięta to i tak nic to nie znaczyło. No bez przesady trochę wypił, ale nie był pijany… Ale Iga jest uparta i przekonać się nie da.
W tym samym czasie Z perspektywy Wojtka
Przy śniadanio-obiedzie gadałem z Przemkiem o tym ,,incydencie ” z Igą.
-Daj spokój. Pewnie nie miało to dla niej żadnego znaczenia.- powiedziałem
-A dla ciebie miało ?- spytał
-No w sumie… chyba…Kocham ją.- wydukałem
- To powiedz jej to.
-Zbłaźnię się- zmartwiłem się
-Pamiętasz jak jak ja na początku nie chciałem wyznać swoje uczucia Amelce ? Zaryzykowałem i dziś jestem szczęśliwy. Wojtek, ja ci dobrze radzę biegnij do niej póki nie jest za późno… Spokojnie, Amelii nie będzie więc będziecie mogli na spokojnie porozmawiać.-dodał
Przemek ma rację. Jeśli nie spróbuję to nigdy się nie dowiem czy było warto. Jadę do niej.
Z perspektywy Igi
Właśnie gotowałam obiad. Usłyszałam dzwonek do drzwi. ,, Pewnie to Przemek do Amelki”- pomyślałam
-Otwarte! Wejdź !- krzyknęłam z kuchni.
Nic. Nic nie usłyszałam. odwróciłam się chcąc sprawdzić czy to nie przypadkiem dzieciakom z osiedla się nudzi. Wtedy przed sobą zobaczyłam wysoką postać w kapturze. Przestraszyłam się. Gdy ujrzałam jego twarz przeraziłam się. To Daniel. Już miałam zacząć krzyczeć, ale zasłonił mi ręką buzię. Bałam się po co tutaj przylazł. Czego on ode mnie chce ? Jak on mnie znalazł ?
-Co laluniu, myślałaś, że przede mną uciekniesz ? Zapłacisz za to. Za te wszystkie błędy : za to, że mnie zostawiłaś i uciekłaś. I to gorzko zapłacisz…
—————
Wojtek wchodził po schodach. Usłyszał krzyki. Skradł się do środka. To co tam zobaczył kompletnie nim wstrząsnęło. Ujrzał tam związaną Igę, z poszarpanymi ubraniami i zadrapanym ciałem. Obok niej stał jakichś mężczyzna.
-Kto to jest dziwko ???!!!- krzyknął na widok Wojtka
-Nie nazywaj jej tak !!!!!!! – ryknął Szczęsny
-A więc to jest twój chłopaczek ?!- zwrócił się do zapłakanej Igi- Lovelaś pierdolony!
-Zostaw ją bo pożałujesz !
-Ooo, patrzcie państwo i jeszcze mi grozi. A co mi za to zrobisz >- spytał po czym uderzył mocno Igę w twarz.
Tego już było za wiele. Wojtek rzucił się na niego. Daniel nie miał z nim szans. Został bardzo szybko obezwładniony i pozbawiony możliwości ucieczki. Wojtek szybko wykręcił 112.
-Jezus Maria ! -krzyknął podbiegając do Igi i rozwiązując ją- Nic ci nie jest ?- spytał troskliwie
-Ja..dziękuję…- wyszeptała dziewczyna
Po tych słowach straciła przytomność. Wojtek sprawdził tętno. Nic.
-Boże ! Iga, nie !!!- krzyknął
Natychmiast rozpoczął resuscytację. Po jego policzkach kolejno spływały łzy. Bał się, że już jej nigdy nie zobaczy. Że straci ją na zawsze.
Wkrótce nadjechała karetka i radiowóz…
***
No i jest, trochę smutniejszy odcinek… Przepraszam za przekleństwa. Następny już wkrótce :)
Cheryl

Rozdział 6

Z perspektywy Amelki
Chłopcy mają trzy dni wolnego. Niedługo ślub Lewego. Przemek od samego początku gdy się dowiedziałam łaził za mną i marudził żebym z nim poszła. No to się w końcu zgodziłam. I tak bym to zrobiła prędzej czy później, więc wolę prędzej Śmiech. W międzyczasie rozmawialiśmy jak by tu wyswatać Igę z Wojtkiem… No co, w końcu to ona mówiła: szczęściu czasem trzeba dopomóc, zwłaszcza jeżeli ów szczęście to miłość.” No to ja już ją wyswatam XD. Tak więc Iga też idzie. Trzeba jakąś kieckę skombinować… Na zakupy !!!
Następnego dnia
Ślub był przecudny. Co tam opisywać, przepiękna panna młoda, uroczy pan młody. ( dop. Autora :nie żeby coś :P ) Ja oczywiście cały czas męczyłam Przemka na parkiecie. Chyba nie wiedział o co prosi zapraszając mnie tutaj :D .Od czasu do czasu zerkałam na Igę. Większość czasu spędzała ,,podpierając ściany” .Wskazałam na nią wzrokiem. Przemek od razu zajarzył o co mi chodzi. Natychmiast poszedł go poszukać. Już chwilę potem Wojtek tańczył z Igą. Można ? Można. Mrugnięcie okiem
W tym samym czasie  Z perspektywy Wojtka
Gdy piosenka się skończyła Iga wskazała wzrokiem na drzwi. Poszliśmy trochę odetchnąć świeżym powietrzem. Usiedliśmy na ławce. Oglądaliśmy gwiazdy, było piękne bezchmurne niebo.
-Pięknie- wyszeptałem uśmiechając się do Igi
-I jak romantycznie- dodała spoglądając mi głęboko w oczy
Nie wiem co w nas wstąpiło. Zupełnie niespodziewanie złączyliśmy się w pocałunku…
W tym samym czasie    Z perspektywy Amelii
Właśnie schodziliśmy z parkietu, ale coś przykuło moją uwagę. Pewien widoczek zza szyby. Na ławeczce siedziała para. Nie było dokładnie widać, ale nie miałam najmniejszych wątpliwości, że się całowali. Dopiero po chwili się zorientowałam kim oni są… Od razu złapałam Przemka za rękę i pokazałam. On też na początku nie poznał, że to Wojtek i Iga.
-No nieźle, nieźle. Ja też tak chcę- powiedział zadowolony z siebie i zanim zdążyłam cokolwiek powiedzieć przyciągnął i namiętnie pocałował.
-Może nie przy ludziach…- powiedziałam gdy już się od niego oderwałam
-Jak chcesz możemy udać się w bardziej ustronne miejsce…- odpowiedziała z cwaniackim uśmieszkiem, dostał z łokcia i uśmieszek zniknął. No co ? Ma za swoje.
-Aleś ty brutalna.-powiedział
No ba, bo to ja XD
***
No i jest szósteczka. Co tu dużo mówić, jest, trochę krótka, ale jest .
Cheryl

Rozdział 5

Z perspektywy Amelii
-Iga..-zaczęłam
-Oho- wyczułą moje intencje przyjaciółka-Czego ?
-Pfff…No wiesz- zaczęłam, ale widząc jej minę dodałam- No dobra. Chodź ze mną na trening Reprezentacji.
-Że co ?!?!?!?!- krzyknęła, no tak mogłam się tego spodziewać- Chyba Cię prąd popieścił..
-No weź. Obiecałam im, że przyprowadzę piękną przyjaciółkę.No, nie daj się prosić- zrobiłam oczy Kota ze Shreka
-No dobra. Kiedy idziemy ?- spytała. Ha ! Wiedziałam, że oczka poskutkują Śmiech
Spojrzałam na zegarek -> 7:56
-O 9 się zaczyna, czyli za pół godziny wychodzimy.
-Okej.
Z perspektywy Przemka, godzinę później
Właśnie się rozgrzewaliśmy. Widziałem, że trener nie był w wyśmienitym humorze. Chyba wiem, co jest przyczyną tego…Podszedłem do niego i spytałem:
-Trenerze. Bo mnie to cały męczy. Czy panu nie przeszkadza, no że wie pan, ja… i pana córka…
-Jesteście razem ?- tylko kiwnąłem twierdząco głową- Kochasz ją ?
Pytanie chyba retoryczne… Znowu kiwnąłem głową. Trener westchnął i powiedział:
-Nie, zresztą i tak nie mam prawa ingerować w Wasze życie prywatne. Po prostu trudno mi się pogodzić z tym, że moja córka jest już dorosła. Jak będziesz w mojej sytuacji to zrozumiesz.- uśmiechnął się -Szczerze powiedziawszy to dobrze, że trafiła na Ciebie, a nie na jakiegoś narkomana. Do Ciebie mam zaufanie.- nie zaprzeczę, że zaimponowało mi to- Ale i tak jak ją tylko zranisz, to módl się abym na Ciebie nie trafił, bo możesz nie wyjść z tego cało…- na serio się zląkłem, w sumie nie wiem czemu- No Przemuś taki żarcik, wracaj na trening.
-Dziękuję- powiedziałem. Cieszyłem się, że dostałem ,, błogosławieństwo ” trenera.
Po chwili przyszły dziewczyny. Od razu do niej podbiegłem i mocno przytuliłem. Chłopcy oczywiście zrobili głośne ,, Uuuuu”. Poza Wojciechem. On stał rzekłbym w niemym zachwycie i patrzył na towarzyszkę Amelii. Wiedziałem co jest grane. Wielki casanova upatrzył sobie kolejną ofiarę. I to nie byle jaką…
-Yy wybaczcie. Zapomniałam Was przedstawić. To jest Iga, a to mój chłopak Przemek.
Oczywiście znowu głośne ,, Uuuu ”.
-Miło mi- powiedziała Iga
-Mi też, a teraz poznasz tę głupszą część kadry- wyszczerzyłem się
Pogadaliśmy trochę i pożartowaliśmy. Ja cały czas wpatrywałem się w Amelię. Ona w pewnym momencie też na mnie spojrzała. Od razu się zarumieniła.
-To ja już będę lecieć- rzuciła Iga
-Hej. Ale wpadnij do nas kiedyś.- powiedział Kuba
-Koniecznie- dodał Wojtek i spojrzał jej głęboko w oczy. Widziałem ten jego błysk w oku… No to wpadł Super Casanova, hahahahahaJęzor
Niedługo potem Amelia stwierdziła, że też się musi zbierać. Odprowadziłem ją do wyjścia. Nie mogłem się powstrzymać i pocałowałem ją. I tym razem nie obyło się bez ,, Uuuuu”. Zazdrośnicy  XD
Po treningu, w szatni
-No Przemuś nie chwaliłeś się, że masz dziewczynę- powiedział Lewy
-E tam ja. Zajmijmy się Wojtusiem…- odpowiedziałem
-Co ja ?- spytał zdezorientowany Szczęsny
-No już nie udawaj, wszyscy widzieliśmy jak na nią patrzysz- powiedziałem z kamienną twarzą. On mnie chyba nie zrozumiał:
-No wiesz co ?!?! JA Ci nigdy bym takiego czegoś nie zrobił ! Żelazna zasada- nie ruszaj dziewczyn kumpla !! Poza tym nic do niej nie czuję ! Jest fajna i tyle, a ty…
-Ale ja o Idze mówiłem głuptasie- przerwałem mu po czym wszyscy wybuchnęliśmy śmiechem
-Aaaa, to zmienia postać rzeczy…- zaczął
-Uuuuu- zawyliśmy zgodnie
-Ale chłopcy, nasz Casanova się zakochał. No no, to musi być coś poważnego…
-O tak -przytaknąłem
-Ona jest boska…- rozmarzył się Wojtek
Resztę czasu gadaliśmy o ślubie Lewego. Słyszeliście, że się żeni ? Na pewno :D Oczywiście cała drużyna zaproszona plus osoba towarzysząca. No właśnie, trzeba będzie namówić Amelię… A ślub 10 czerwca. No, ale Wojtuś ma gorzej. Zdąży ją rozkochać w sobie ? W trzy dni ? No, ale w sumie co to dla niego ! Pfff, błahostka.
***
I jest piąteczka :* Mam nadzieję, że Wam się spodobała. Staram się jak mogę. No, trzymajcie za mnie kciuki- jutro sprawdzian z fizyki. -.-  ”Life is brutal i full of zasadzkas”
- >true story
No, ale w każdym bądź razie postaram się szósteczkę dodać jutro, albo w czwartek.
Całuski :*
Cheryl

Rozdział 4

Następnego dnia na treningu Przemek ukradkiem spoglądał na Amelię. Im dłużej na nią patrzył tym bardziej chciał wykrzyczeć światu jak bardzo ją kochał. Trening dobiegł końca. Amelia rozmawiała z tatą. Przemek postanowił na nią poczekać przed wyjściem…
-O cześć, czekasz na kogoś ?- spytała.
-Yy, no tak właściwie to na Ciebie-powiedział niepewnie
-A stało się coś ?
-Nie, znaczy tak-,, Albo teraz albo nigdy.Powiedz jej !” pomyślał- Zakochałem się… w Tobie- dodał niepewnie
-Ja….-zaczęła zszokowana
-Nie nic nie mów. Ja rozumiem, że traktujesz mnie jak kumpla. I tyle. Nie musisz się tłumaczyć. Przepraszam-powiedział i już miał odejść, gdy Amelia złapała go za rękę
-Poczekaj-powiedziała chciała mu to wyznać
Podeszła do niego bliżej.
-Kocham Cię-wyszeptała, uśmiechnęli się, ich twarze dzieliły centymetry- pocałowała go namiętnie
-Kocham Cię, jak wariat- powiedział Przemek po czym znowu pocałował Amelkę. Byli szczęśliwi. Nic, ani nikt nie mógł tego zmienić. Niespodziewanie ze stadionu wyszła reszta drużyny … i trener. Byli ,,lekko” zszokowani widokiem piłkarza całującego Amelię.
-Nie chciałbym przeszkadzać…- zaczął Wojtek tłumiąc śmiech
Para od razu od siebie odskoczyła. Trener spojrzał pytająco na Przemka . Amelia oblała się uroczym rumieńcem i utkwiła wzrok w chodniku.
-No bo…ten….tego..-błąkał się Przemek
-Nic nie mów. Pamiętajcie  trening jutro o 9-odpowiedział pan Waldemar uśmiechając się. Wyminął parę i odszedł. Reszta drużyny zrobiła to samo szczerząc się niemiłosiernie i puszczając oczka do Tytonia.
-Ci to wiedzą kiedy przyleźć…-marudził Przemek
-To się nazywa wyczucie czasu.- uśmiechnęła się
Wieczorem, tego samego dnia . Z perspektywy Amelii
Siedziałam przed telewizorem oglądając Titanica. uwielbiam ten film. Nawet oglądając go 1637828 raz ryczę na nim jak dziecko. Z pięknego melodramatu wyrwał mnie dźwięk przychodzącego sms-a. Spojrzałam na wyświetlacz : Przemek.
P: Wiem, że to zabrzmi głupio, ale w sumie to nie wiem: jesteśmy parą ? Uśmiech
JA: A chciałbyś ?
P: Nawet nie wiesz jak bardzo Buziak .
Uśmiechnęłam się do telefonu
Ja: Hmmm. No trudno: zgoda Jęzor
P: Pff, jakie trudno ?!
Ja; Oj taki żarcik misiu pysiu.
P: Mmm. Od razu lepiej.A co porabiasz ? Mrugnięcie okiem
Ja; A płaczę sobię…
P; Szok ?!
Ja: Titanica oglądam.
P: Boże, te kobiety…
Ja: Że co proszę ? Uśmiech
P: A nic, nic. Mówiłem Ci już, że masz piękne oczy ? Śmiech
Ja: Dobra już się tak nie podlizuj. Aha, przekaż Wojtkowi, że Iga jutro będzie na treningu. tylko ona jeszcze o tym nie wie….Niewinna mina
P; To się Szczęsny ucieszy .
Ja: A ty ?
P; Ja mam Ciebie Buziak
Ja; Awww…♥ Urocze
P;Bo to ja Śmiech
Ja; Jaki skromny…Oho Iga przyszła, życz mi powodzenia
P: Na pewno ją przekonasz.
Ja: Kocham Cię
P; Ja Ciebie bardziej Buziak
Na te słowa uśmiechnęłam się do telefonu. Iga od razu to zauważyła.
-Uuu, a kto to ?- spytała uśmiechając się
- A mój chłopak.
- Kto jest tym biedakiem ?- spytała, natychmiast oberwała poduszką- znaczy się szczęściarzem.
-Tak już lepiej. Przemek.
- TEN ?????- prawie wrzasnęła moja przyjaciółka
-No Tytoń, a kto inny ?
-To dobrze, już myślałam, że Was będę musiała swatać…
-Że co ?!
-No co, szczęściu czasem trzeba dopomóc. Zwłaszcza jeżeli ów szczęście to MIŁOŚĆ. I do tego od pierwszego wejrzenia.
Lepiej tego nie mogła ująć. I pomyśleć, że rano wychodziłam z domu w przekonaniu, że mam wielkiego pecha, bo zawsze zakochuję się w najmniej odpowiednim momencie. Ale teraz wiem, że nie mogło być lepszego momentu dla mnie i dla Przemka. Dla NAS. ♥
***
No i jest czwóreczka Śmiech Takiego toku wydarzeń można było się spodziewać. Mam nadzieję, że nie za banalne i nie za sztuczne. Dałam z siebie wszystko i wiele razy zmieniałam, kreśliłam i ostatecznie skończyłam na tym co powyżej. Zapraszam wkrótce.
Cheryl

Rozdział 3

Na treningu chłopcy od razu zauważyli, że Tytoń jest dzisiaj jakiś taki rozanielony.  Nawet gdy trener kazał im biec 7 kółek Przemek z uśmiechem na twarzy wykonał polecenie trenera. Gdy już byli w szatni Wojciech spytał :
-A ty coś taki wesolutki, hmm ?
-No bo…
-bo…
-Chyba się zakochałem… i to po uszy.
-Mów !- krzyknął Lewy
-W Amelii…- powiedział, niby niewiele, dwa słowa, jedno imię. Ale czy musiał mówić coś więcej ?
-Przecież Ci wczoraj mówiliśmy, to nie nie…
-no bo wtedy ona mi się tylko podobała. Teraz, a właściwie po wczorajszym….- nie zdążył dokończyć bo przerwano mu
-Uuuuu !- zawył Wojtek- A co wyście wczoraj takiego robili ?-spytał poruszając brwiami
- Ty to byś tylko o jednym…- roześmiał się Przemek- Po prostu spotkałem ją pod Pałacem Kultury i…
-Dobra, dobra oszczędź szczegółów. Powiedz jej- poradził Kuba
-Co mam jej powiedzieć ?- spytał Tytoń
-Że ją kochasz…-dokończył
-Zwariowałeś ?!
-O co Ci chodzi ? Kochasz ją, to jej to powiedz. I tyle.-Przemek milczał- No bo kochasz ją, prawda ?
-Ehh. Tak. Ale z drugiej strony nie mogę zrozumieć jak to możliwe? Że tak szybko się w niej zakochałem…
-Najwyraźniej to była miłość od pierwszego wejrzenia. To powiesz jej czy nie ?-spytał Wojtek
-Sam nie wiem…
-Musisz spróbować. W przeciwnym razie nigdy się nie dowiesz co ona do Ciebie czuje.
W drodze powrotnej do domu Przemek cały czas myślał o rozmowie z chłopakami. Jeszcze nigdy nie czuł do kogoś tak wiele jak do niej. Zakochał się na zabój. W domu nie mógł przestać o niej myśleć. (http://www.google.pl/imgres?um=1&hl=pl&client=firefox-a&rls=org.mozilla:pl:official&biw=1014&bih=620&tbm=isch&tbnid=-U84Aqt0i2PgWM:&imgrefurl=http://tapety.tja.pl/tapeta_103979.html&docid=8De7KpnNFJjHSM&imgurl=http://tapety.tja.pl/obrazki/tja_normalne/103979.jpg&w=1920&h=1200&ei=5flRUPbCKojRsgaU1oDIAQ&zoom=1&iact=hc&vpx=244&vpy=150&dur=298&hovh=177&hovw=284&tx=160&ty=86&sig=116966902400903146828&page=1&tbnh=118&tbnw=156&start=0&ndsp=16&ved=1t:429,r:1,s:0,i:72 ) O tej przepięknej blondynce z niebiesko-szarawymi oczami. Co miał zrobić ? Pójść za radą chłopaków i głosem serca i wyznać jej swoje uczucia ? Czy też posłuchać rozumu i poczekać… Wybór trudny, a czasu coraz mniej. W końcu zdecydował, że się totalnie ośmieszy. ,,Przecież nie możliwe jest, żeby się we mnie zakochała. ”- pomyślał
Mylił się. Kocha go i to do szaleństwa… Ale skąd on miał to wiedzieć ?
***
Ta da ! Rozdział trzeci, nareszcie zaczęło się COŚ dziać. Mam nadzieję, że notka Wam się spodobała. W komentarzach możecie zgadywać co się stanie:
1. Amelia wyzna mu miłość
2.Przemek wyzna jej miłość
3. Ktoś sprawi, że oboje zrozumieją, że zakochali się ze wzajemnością…
No to powodzenia w zgadywaniu
Cheryl

Rozdział 2

Z perspektywy Amelii

Następnego dnia śpieszyłam się do domu. Było już po siedemnastej, a pracę
skończyłam już po szesnastej. Pewnie Iga już się martwi. tak wiem- zachowujemy
się jak stare małżeństwo. Idąc przeglądałam swoje notatki. Właśnie mijałam Pałac
Kultury i Nauki. Nagle poczułam jak ktoś na mnie wpada. I bach! Wszystkie kartki,
które niestety były luzem wylądowały na ziemi. Ja w ostatniej chwili złapałam
równowagę. A mówią, że w szpilkach trudniej… Już miałam się schylić, gdy odezwał
się sprawca tego ,,wypadku”
-Ojej, przepraszam. Pomogę Ci- dodał
Skądś znam ten głos. Spojrzałam na niego. To był Przemek. Ten Przemek…
-A to ty. Wybacz przez ten strój Cię nie poznałem.-odparł szybko
No fakt, ubrana byłam bardzo elegancko…
-Nie no, nic się nie stało.-odpowiedziałam
-I tak będę miał wyrzuty sumienia.Chyba, że dasz się zaprosić na kawę-powiedział
-Dobrze- zgodziłam się. Miałam jakieś wyjście ?
Siedzieliśmy w kawiarence dobre trzy godziny. Bardzo miło nam się rozmawiało.
Przemek jest miły i bardzo sympatyczny.
-Ojej, ale się zasiedziałam. Która godzina ?-spojrzałam na zegarek 21:40-O żesz ty!
Tak późno ?-dodałam zdziwiona- No nic, muszę już lecieć. Bardzo miło mi się z
Tobą rozmawiało.
-Mi też. Nie będziesz wracać o tej porze sama.Podrzucę Cię- już otwierałam usta, aby
zaprotestować, ale Przemek dodał- I nie żadnego ,,ale”. Chodźmy.
Grzecznie poszłam z nim do samochodu. Odwiózł mnie aż pod sam blok.
-Bardzo Ci za wszystko dziękuję. Postaram się wpaść wkrótce na trening.Pa ! -
powiedziałam i wyszłam z samochodu, gdy już miałam wejść do budynku
usłyszałam za sobą wołanie Przemka. Odwróciłam się i zobaczyłam, że biegnie tu.
Podeszłam kawałek.
-Zapomniałaś tego- powiedziała wręczając mi moje notatki
-Faktycznie, ale ze mnie gapa-powiedziałam z uśmiechem-Dzięki. Dobranoc.
-Dobranoc- powiedział Przemek po czym pocałował mnie w policzek.
On poszedł do auta i odjechał, a ja weszłam do bloku. Idąc po schodach wciąż
byłam w szoku po tym co zrobił Przemek. Gdy byłam tuż przed wejściem doszłam
do wniosku, że to tylko przyjacielski całus. Już po chwili weszłam do mieszkania.
Zastałam tam siedzącą w kuchni Igę nad kubkiem herbaty. Wtedy przypomniałam
sobie, że zapomniałam dać jej znać, że wrócę trochę później.
-Czy ty kobieto wiesz jak ja się martwiłam ?-powiedziała prawie krzycząc- gdzieś
ty była ?
-Spokojnie. Po prostu zasiedziałam się w kawiarni z Przemkiem…-tłumaczyłam się
-Dobrze to mogłaś mi łaskawie napisać, że jesteś z nim i… Zaraz, zaraz czemu ja o
niczym nie wiem ?- spytała się
-A o czym masz wiedzieć  ?- spytałam zdezorientowana
-No, że masz chłopaka- na te słowa wybuchłam śmiechem- a co Cię tak śmieszy ?
-Bo to nie jest mój chłopak, tylko piłkarz z reprezentacji. No wiesz Tytoń.
-Chcesz powiedzieć, że umówiłaś się z NIM ?!- ostatnie słowo zaakcentowała
-Nie umówiłam się z nim.Po po prostu spotkałam go, w sumie to on na mnie wpadł
pod Pałacem Kultury i zaprosił na kawę, a potem odwiózł. Także to był zwykły
przypadek.
-Ja nie wierzę w przypadki-powiedziała moja przyjaciółka wyraźnie zadowolona
I zanuciła nad moim uchem:
-Miłość rośnie wokół nas…
Za co oczywiście dostała z łokcia.
-Auć. Jakaś ty brutalna. Obiad masz w lodówce -powiedziała i wyszła
Że niby ja i on…My…Też coś ! Pfff….
Następnego dnia opowiedziałam Idze o wizycie na treningu Reprezentacji. Na
koniec wspomniałam o ty co usłyszałam od Tytonia…
-Myślisz, że on…
-…coś do Ciebie czuje ?- przerwała mi przyjaciółka, pokiwałam twierdząco głową
-Trudno powiedzieć. A ty ?- spytała Iga
-Co ja ?- odparłam
-No czy go kochasz ?
-Znamy się za krótko, aby używać słowa miłość. Bardziej trafnym stwierdzeniem byłoby czy coś do niego czuję…
-To czujesz coś czy nie ???- krzyknęła moja przyjaciółka, nie miałam wyjścia
-Tak-kogo ja próbuję oszukać ?
***
No i jest, kolejny rozdział, mam nadzieję, ze spełnił Wasze oczekiwania SuperPostaram
się dodawać jak najszybciej póki nie ma jeszcze tyle nauki. Więc zapraszam już
wkrótce. Może jutro….


Cheryl

Rozdział 1

29 maja 2013 rok, godzina 8:00
Z perspektywy Amelii
Dzisiaj mój tata, trener Reprezentacji Polski ma kolejny trening z chłopakami.
Oczywiście piłkarze zdążyli się już dowiedzieć, że trener ma jak to się tata wyraził ;,, młodą
i przepiękną córkę’’. Ja przepiękna ? Dobra żart. Czemu mi to każdy powtarza ?
W sumie to nigdy się nie zastanawiałam nad tym. Po prostu jestem jaka jestem i tyle.
Wracając do tematu treningu- zostałam zaproszona na dzisiejszy trening o 9.
Szybko dopiłam kawę, złapałam torbę i wybiegłam z domu. Gdy już byłam na klatce s
chodowej uświadomiłam sobie, że zapomniałam szarlotki. No co ?! Nie wypada
przecież iść na trening Reprezentacji Narodowej z pustymi rękoma, prawda ? =)
Gdy wreszcie wyszłam z budynku od razu usłyszałam wielkomiejski szum i hałas.
No cóż, ale takie są uroki mieszkania w centrum Warszawy. Ale stąd mam wszędzie blisko.
No i płacę połowę czynszu, bo mieszkam z moją przyjaciółką Igą.

Z perspektywy Przemka
Cholera, spóźnię się na ten trening. Do tego łeb mi pęka, a wcale dużo nie wypiłem.
W przeciwieństwie do Wojtka, który bawił się w najlepsze i snuł domysły jaka ona
jest, jak wygląda. Córka trenera oczywiście – Ania, nie ! Amelia. Swoją drogą ładne
imię, nawet bardzo…

Stadion w Warszawie, 9:00 tego samego dnia
-No dobra chłopaki – zaczął trener-to jak zwykle trzy kółeczka na rozgrzewkę.
Ale widząc ich tęgie miny i słysząc ciche pomrukiwania dodał :
-Ja wam balować nie kazałem, no już ruchy, ruchy.Za pół godziny będzie tu Amelia
i powiedziała, że ma dla was niespodziankę.
-Uuuuu !!! –zawyli zgodnie po czym Wojtek dodał:
-A cóż to takiego ? Bo ja lubię niespodzianki.-powiedział i charakterystycznie
poruszył brwiami, ale widząc groźne spojrzenie trenera natychmiast rzucił:
-Ej chłopaki, a ja ?! No czekajcie-i pobiegł w stronę kolegów, którzy już biegli

Z perspektywy Amelii, w tym samym czasie
Właśnie weszłam na stadion.
-Już jestem-krzyknęłam
-O cześć, skarbie-przywitał się ze mną tata –Chłopcy pozwólcie tu na moment
Piłkarze natychmiast podbiegli do mnie szczerząc się. Gdybym była Igą to
zaczęłabym piszczeć i rzuciła się na nich. Ale nie jestem…
-to jest jak już wam wcześniej wspominałem moja córka-powiedział tata
-Amelia Fornalik- przedstawiłam się –Miło mi. Teraz wy.
-Yy, ale co my- spytał Błaszczykowski
-No się przedstawcie-powiedziałam
-Ano przecie, gdzie nasze maniery chłopcy- powiedział- Ja jestem Kuba.
-Wojtek.
-Robert
(…)
-Przemek- powiedział ostatni, dość wysoki mężczyzną.
Od razu przykułam uwagę na jego piękne oczy, wprost nie mogłam oderwać od
niego wzroku. Pewnie podziwiałabym je tak jeszcze dłuuugo, gdyby nie Wojtek.
-Tak, trener mówił, że masz dla nas niespodziankę…-powiedział szczerząc się i
wywołując tym samym falę śmiechu
-A no tak, zupełnie bym zapomniała- zmieszałam się i poszłam po ową
niespodziankę
Piłkarze spojrzeli tylko na siebie znacząco z uśmiechem i utkwili wzrok w Przemku,
który spojrzał na nich pytająco, ale nie zdążyli nic powiedzieć ponieważ już
wróciłam.
-Mam nadzieję, że wam będą smakować.
Gdy wszyscy zasmakowaliśmy ciasta (które muszę przyznać wyszło wyśmienicie,
(nie żebym się chwaliła :D )
-Bardzo miło, że pamiętałaś o naszych brzuszkach- powiedział Wojtek
-Sama piekłaś ?- dodał po chwili
-Można tak powiedzieć. Pomagała mi przyjaciółka i współlokatorka Iga. Musicie ją
kiedyś poznać.
-No pewnie, to przyprowadź ją następnym razem. Koniecznie-podkreślił Wojtek
-Postaram się. Ojeju- spojrzałam na zegarek – Ale się zasiedziałam muszę już lecieć. Trening wam ucieka.
-Ee tam, trening nie zając-powiedział Kuba
-Ale szef nie będzie tak wyrozumiały jak wy. –powiedziałam
-To ty pracujesz ? –spytał bez ogródek
-Tak i lubię to.
-Nie dość, że piękna to jeszcze pracowita- powiedział Tytoń tak cicho, że chyba
tylko ja usłyszałam
-Tak więc, praca czeka. Trzymajcie się !-powiedziałam wstając z murawy
Pa1- krzyknęli chłopcy , a Wojtek dodał –tylko pamiętaj o Idze !!!
-Jasne.Pa !
Wychodząc słyszałam jak coś tam jeszcze krzyczeli, ale niezbyt to do mnie
dochodziło. Teraz myślałam tylko o tym, co usłyszałam od Przemka…

Po treningu w szatni
-(…)no i właśnie wtedy spytałem ją, a ona, że tak tak jasne, niech przyjdą- zakończył
swoją opowieść Lewy, po chwili dodał- Hej, Przemek !!!! Halo tu ziemia do Tytonia !
-Yy, co ? Wybacz zamyśliłem się-odpowiedział
-Uuuuu !!! – zawyła reszta
- O co wam chodzi ?- spytał zdezorientowany Przemek
-,,Zamyśliłem się’’-odpowiedział Wojtek- A o kim to się tak myślało ? Hmm ?
-Dajcie chłopakowi spokój, Amelka mu w oko wpadła-powiedział uśmiechnięty
Robert L.
-Co ? Zwariowaliście ?-odparł Tytoń
-Jasne, jasne. Widziałem jak na nią patrzysz…-zaczął Wojtek
-Bo ma piękne oczy-próbował wytłumaczyć się Przemek
-Uuuu- znowu zawyli
-No co ? Takie to dziwne, że ktoś patrzy na oczy innych- dodał wyraźnie
zdenerwowany
-Nie no, masz rację-zaczął Kuba- Chłopaki co w tym dziwnego, że młody wolny
chłopak patrzy się w oczy również młodej dziewczynie i co najważniejsze pięknej ?
No nic, gdyby nie to, że ów chłopak wypiera się jakoby czuł coś do tej dziewczyny.
-A idźcie !- machnął ręką Przemek
-Och Przymuś, Przymuś. Powiem Ci tak : facet nie może ukryć dwóch rzeczy –
tego, że jest pijany i tego, że jest zakochany.-powiedział Kuba
-Dokładnie-przytaknął mu Wojtek i poklepał przyjaciela po ramieniu
-Ehh…-westchnął Przemek.
Reszta tylko uśmiechnęła się pod nosem. Znali go nie od dziś i dobrze wiedzieli, że
się poddał i nie będzie więcej zaprzeczał. A to oznacza tylko jedno : ZAKOCHAŁ SIĘ
W NIEJ. I tyle.
***
Nareszcie jest ! Mam nadzieję, że wam się spodoba. Trochę długo go tu pisałam, no
ale coż, takie są uroki gimnazjum :) Na następny zapraszam już wkrótce. Całuski !
Cheryl

Wstęp

Hej Wam ! Chciałam Was zaprosić na moje debiutanckie opowiadanie :D .
Opowiadanie to będzie o miłości i przyjaźni. Mam nadzieję, że Wam się
spodoba. To może na dobry początek przedstawię Wam głównych bohaterów, tak
z grubsza. Ok ?
1.Amelia Fornalik, 24 lata.
Jest córką selekcjonera reprezentacji Polskiej w piłce nożnej rzecz jasna). Młoda,
piękna, życzliwa. można by powiedzieć, że do szczęścia nic jej nie potrzeba. Jednak
jej w życiu brakuje miłości. Wkrótce spotka Przemka...
Przemysław Tytoń, 26 lat
Bramkarz Reprezentacji Polski. Gra w PSV Eidhoven (Holandia). Cały kraj pamięta
go jako bohatera narodowego z meczu z Grecją na Euro2012. Jest skromny do bólu,
ale jednocześnie zdaje sobie sprawę z tego jak ważna jest jego praca.
Wojciech Szczęsny, 23 lata
Najlepszy przyjaciel Przemka. Także bramkarz w Reprezentacji. Typowy macho,
jednak wkrótce się to zmieni. Dzięki komuś...
Iga Jędrychowska, 23 lata
Najlepsza przyjaciółka Amelki i jednocześnie jej współlokatorka. Daniel jest jej eks.
Daniel Madyra, 24 lata
Były chłopak Igi. teraz, po dwóch latach od ich rozstania chce się zemścić za to, że go zostawiła. Wykorzystując swoje znajomości odnajduję Igę...
Także to byłoby na tyle ;) Postaram się napisać pierwszy rozdział w ten weekend. Serdecznie zapraszam do czytania i komentowania mojego bloga ! :*
Cheryl