sobota, 19 stycznia 2013

Rozdział 10

Z perspektywy Amelii
Minęły już 2 dni. Przemek dzwonił do mnie setki razy i wysłał tysiące sms-ów. Nie mam ochoty z nim nawet rozmawiać lub chociaż odpisać, żeby dał mi spokój.
A może nie chcę, aby sobie odpuścił ? Przecież coś nas łączy. Miłość. Ale czy jest to miłość idealna, kompletna czy może tylko zauroczenie i zobowiązanie ?
Pogubiłam się w tym wszystkim.
Pomaga mi się w tym odnaleźć Iga. Jestem jej bardzo wdzięczna. Za wszystko co dla mnie robi, za wsparcia, chęć pocieszenia…wszystko.
Usłyszałam dzwonek do drzwi. Nawet nie miałam ochoty wstać i otworzyć. Iga to zrobiła.
Słyszałam jak z kimś się wita. Cholera. Znam ten głos. Bardzo dobrze go znam. Wszędzie go poznam. Przemek.
W miarę jak przysłuchiwałam się ich rozmowie to wszystko co mówił Tytoń układało mi się w jedną całość. Siostra, nie kochanka.
Wierzyłam mu, chciałam mu wierzyć.
Odetchnęłam z ulgą, a na twarzy pojawił się delikatny uśmiech.
Nie zdradził mnie.
Boże, jak ja w ogóle mogłam tak pomyśleć !!!
Słyszałam, że będzie się już zbierał. Delikatnie uchyliłam drzwi. Ujrzałam smutną twarz Przemka. Wtedy poczułam przypływ pewności. Wyszłam do nich.
Na twarzy bramkarza gościło zdziwienie. Pewnie Iga powiedziała mu, że mnie nie ma.
Nie mówiłam nic. One też. Po prostu pokonałam dystans dzielący mnie od ukochanego, a gdy już byłam bardzo blisko wyszeptałam ciche ; Przepraszam
Przemek delikatnie pochylił się nade mną i pocałował subtelnie.
Wtedy poczułam, że to jest to. To jest prawdziwa miłość. Nie potrzeba wielu słów, wyjaśnień. Wystarczy tylko jedno spojrzenie.
-Nie można było tak od razu ?- usłyszeliśmy słowa Igi, gdy już się oderwaliśmy.
Spojrzałam na Przemka i zaśmiałam się cicho.
Byłam szczęśliwa, naprawdę szczęśliwa.
Tydzień później
Ten pomysł z wakacjami w Paryżu był naprawdę świetny ! Tu jest cudownie! Te piękne budowle i urocze uliczki w starych dzielnicach miasta są naprawdę fantastyczne.
-Kochanie, to dla ciebie.- na ziemię sprowadził mnie głos mojego chłopaka
Odwróciłam głowę w jego stronę i utkwiłam wzrok w torebce, którą trzymał w ręce
-Otworzysz ? -spytał
Uśmiechnęłam się delikatnie i otworzyłam podarunek. Moim oczom ukazała się cudna sukienka. (klik)
-Śliczna- przytuliłam się do chłopaka- A to na jakąś okazję ?
-Powiedzmy. Planuję coś ci pokazać. Wyrobisz się w godzinę ?- spytał z uśmiechem
Nic nie odpowiedziałam tylko pocałowałam go przelotnie w usta i pognałam do hotelowej łazienki słysząc w tyle śmiech Przemka.
Odświeżyłam się gorącą kąpielą. Chociaż chyba trochę przesadziłam, bo cała łazienka była zaparowana.
Narzuciłam na siebie bieliznę i cienki, aksamitny szlafrok.
Nagle do łazienki wszedł Przemek.
-Boże, coś ty tu za saunę zrobiłaś kobieto !- powiedział gdy tylko wszedł
-Nie dramatyzuj. Poza tym mama nie nauczyła cię pukać ?
-Nie nauczyła- droczył się ze mną
- To chciałeś coś powiedzieć ? Zostało mi mało czasu, a muszę się ubrać, uczesać i tym podobne.
-Właściwie to nie musisz się szykować.- spojrzałam na niego zdziwiona- Miałem cię zabrać w pewne miejsce, ale niespodziewanie mają tam małą awarię… Nie gniewasz się ?
-Ja ? No coś ty. Przecież nic nie szkodzi- uśmiechnęłam się, a Przemek podszedł do mnie bliżej
Automatycznie poczułam motylki w brzuchu i falę gorąca. Czy to możliwe, aby po tylu miesiącach on wciąż tak na mnie działał ?
-Zamknij oczy.- głos Tytonia wyrwał mnie z przemyśleń
-Po co ?- spytałam zdziwiona
-Oj no.. Możesz się nie pytać tylko zrobić to o co proszę ?
Zrezygnowana zamknęłam oczy i zasłoniłam sobie dłonią.
-Już.
Otworzyłam oczy. Na lustrze dostrzegłam bardzo dziwny napis.
- Einm az zseizdjyw .- przeczytałam omal nie plącząc sobie języka – Co to znaczy? – spytałam wciąż nie odwracając wzroku od lustra
-Przeczytaj od końca- wyszeptał mi wprost do ucha Przemek
- W…Y…J…D…Z…I…E…S…Z      Z…A      M…N…I…E- złożyłam zdanie do kupy niezmiernie zadowolona ze swojego wyczynu zupełnie jakbym weszła na Mount Everest
Ale moment, moment…
WYJDZIESZ ZA MNIE ?????????!!!!!!!!!!
ŻE CO ???
Odwróciłam się w stronę bramkarza, aby przekonać się czy to nie żart. Bo jeśli tak, to to wcale nie było śmieszne !
Ale on nie wyglądał jakby żartował. Stał trzymając w ręku pudełeczko ze ślicznym pierścionkiem w  środku (klik)
Ludzie, trzymajcie mnie.
Mdleję….
***
No to jestem po dłuuuuugiej przerwie. Obiecuję, że już nie zniknę na tyle :)
Co mogę powiedzieć o rozdziale ? Jestem z niego zadowolona. Dużo opisów -coś czego wcześniej nie było.
Mam nadzieję, że Wam też się podobało.
Rozdziały będę dodawać w weekendy. Może w ferie (które zaczynam 28.01) nowe rozdziały będą częściej, ale na razie nic nie obiecuję.
Pozdrawiam Was bardzo serdecznie. Do zobaczenia :*
Cheryl

CZYTAM= KOMENTUJĘ

PS  Czy ktoś się kapnął o co chodzi już przy napisie : einm az zseizdjyw  ?
Tak z ciekawości :)

4 komentarze:

  1. Świetny rozdział! Z niecierpliwością czekam na kolejny :)

    Pozdrawiam :D
    P.S. Bardzo dobrze że przeniosłaś bloga :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Zapraszam na opowiadanie o drugich szansach,przeznaczeniu ,ale przede wszystkim uczuciu,które łączy psycholog sportową i jednego z piłkarzy FC Barcelony.
    www.you-can-fix-everything.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. ha :) ten napis na lusterku i próby Amelii przeczytania go to było świetne :D ja to od razu załapałam na szczęście :D cieszę się, że w końcu wróciłaś! czekam na kolejny! ;))

    OdpowiedzUsuń
  4. No gitara, że się pogodzili. teraz to tylko do ślubu i duuuuużo dzieci.
    Ciekawe czy Amelka zemdleje :P
    Coś smuteczek, bo brak Szczęsnego. I Igi. I ich razem :)
    Z wielką niecierpliwością czekam na kolejny. Mam nadzieję, że opowiadanie będzie miało jeszcze jakąś akcję po ich ślubie.
    Ale oddam to Twemu Geniuszowi, Cherylku :*
    Pozdrawiam i ściskam bardzo mooocno.
    Monjjja
    Wybacz lenistwo wzięło górę i nie chciało mi się nawet logować. Ale przecież wiesz, że to ja :)

    OdpowiedzUsuń