sobota, 9 marca 2013

Rozdział 15

Przemek jechał jak szalony. Cudem nie spowodował żadnego wypadku.
Ale teraz nie liczyło się nic. Najważniejsza była Amelia. I jej życie.
Z przyspieszonym biciem serca skręcił w uliczkę gdzie był szpital.
Zatrzymał samochód i zaraz po wyjściu pobiegł do środka.
Wszedł do windy. Po drodze nie mógł przestać o niej myśleć. Przypomniały mu się ich najpiękniejsze chwile. Mimo iż ostatnio nie układało się im najlepiej to przecież byli małżeństwem i nadal bardzo się kochali...
Wysiadł na ostatnim piętrze i pobiegł do lekarza.
-Pańska żona miała wypadek. Została potrącona przez samochód. Jej stan jest kiepski. Właśnie została przewieziona na salę operacyjną. Niech pan usiądzie, uspokoi się odrobinę i cierpliwie poczeka. Jak tylko będę mógł coś więcej powiedzieć na pewno pana poinformuję.- odpowiedział mężczyzna w białym kitlu po czym udał się na salę.
Bramkarz usiadł na krzesełku w hallu. zawiadomił o wypadku Igę i rodziców Amelii.
Operacja strasznie się dłużyła. To, co przeżywał Przemek to był istny koszmar.
Bał się, że ją straci, ale jednocześnie wiedział, że musi myśleć optymistycznie.
Przecież nie może być tak źle. Ci lekarze na pewno się na tym znają i wiedzą co robią.
No, ale czemu to tyle trwa ?
Chociaż jakby było coś źle to już by powiedzieli, prawda ?

W jego głowie panował istny mętlik. Chodził nerwowo z jednego miejsca w drugie. Lekarze kazali mu się odprężyć i nie denerwować.
No ale jak on ma się nie denerwować ?! Już raz prawie ją stracił.
,,Błagam cię, nie zostawiaj mnie. Ty nie możesz mnie zostawić, słyszysz ? Przecież nie tak to miało być. Mieliśmy żyć długo i szczęśliwie. I będziemy...prawda ? "- myślał
Po jakichś trzech godzinach z sali wyszedł lekarz.
-Co z nią ? -natychmiast poderwał się
-Z pańską żoną jest już wszystko w porządku. Ale nadal musimy ją operować.
-Skoro wszystko jest w porządku to czemu ?- zdziwił się
-Nie wiem czy pan wie, ale pańska żona jest w szóstym tygodniu ciąży.... W wypadku samochód uderzył ją w brzuch...
-Boże...- zaniemówił- ale.... Co z dzieckiem ?
-Nie wiadomo czy uda nam się je uratować, ale zrobimy wszystko co w naszej mocy... Może niech pan pojedzie do domu i odpocznie ?- zaproponował lekarz
-Nie, nie ma mowy. Będę tu czekał tak długo, aż coś już będzie wiadomo...
-No dobrze...A teraz przepraszam, ale muszę wracać na salę..
-Tak tak, oczywiście...
Lekarz zniknął za drzwiami. Przemek usiadł na krześle.
Nie mógł uwierzyć w to co przed chwilą usłyszał. Z Amelią wszystko w porządku.. no ale co z ich dzieckiem ?
Większość mężów cieszy się, gdy dowiadują się, że będą mieli dziecko. No, ale w tej sytuacji...
To niewiarygodne jak to szybko się stało. Dopiero co dowiedział się o istnieniu małej istotki w brzuchu Amelii, a już tak mocno się o nią martwi.
,,Cholera, przecież to moja wina. To przeze mnie Amelia wybiegła z domu. A przecież ona chciała tylko porozmawiać. Boże, co ze mnie za debil - myślał Przemek- Powinienem był ją wysłuchać, nie naciskać tak... A teraz.. Przez moją głupotę nasze dziecko może zginąć..."
Po godzinie do szpitala wpadli Iga, Wojtek i pan Fornalik z żoną. Wszyscy przylecieli jak najszybciej się da, gdy tylko dowiedzieli się, że Amelia jest w szpitalu.
-I co z nią ?! -zapytali chórem podbiegając do Przemka
-Z nią wszystko w porządku... Ale..
-Ale ? -powtórzyła Iga
-No bo... Jest coś o czym nie wiecie. Nawet ja dopiero co się dowiedziałem... Amelia... jest... jest w ciąży.
-O mój boże... Co z moim wnukiem ? -spytała matka Amelki
-Nie wiadomo.-powiedział Przemek cicho.
Usiadł chowając twarz w dłoniach.
-To moja wina... Gdybym dał jej wtedy dokończyć.. Powiedzieć. Gdybym za nią pobiegł. Nie pozwolił jej wyjść..
-Przecież nie mogłeś tego przewidzieć, stary.- pocieszał go Wojtek - zresztą zobaczysz wszystko będzie dobrze. Ci lekarze są świetni i na pewno uratują malucha. I zobaczysz... Będziecie mieli całą gromadkę dzieci. -dodał Szczęsny
-Mam nadzieję.... Ale boję się, cholernie się boję...
W tej chwili z sali wyszedł lekarz. Ręce i fartuch miał cały we krwi. Wziął głęboki wdech i zwrócił się do Przemka...
-Proszę pana...

     C.D.N.


***
No, ogromnie się cieszę, że udało mi się to dzisiaj dodać...

Niestety koniec już bardzo, bardzo blisko.

Mam nadzieję, że poczekacie cierpliwie na dalsze części.

Pozdrawiam, Cheryl :)

2 komentarze:

  1. Zapraszam na kolejny rozdział bloga na you-can-fix-everything.blogspot.com
    Liczę na Twoją opinię,gdyż jest ona dla mnie na prawdę ważna.;)
    Buziaki

    OdpowiedzUsuń
  2. nie! nie! nie! z dzieckiem musi być wszystko w porządku! ja nie pozwalam :o tak mi szkoda Przemka.. z niecierpliwością czekam na nn. informuj mnie :*

    przy okazji zapraszam do siebie.
    http://deutsch-herz.blogspot.com/
    pozdrawiam. ;>

    OdpowiedzUsuń