sobota, 16 marca 2013
Rozdział 16
W tej chwili z sali wyszedł lekarz. Ręce i fartuch miał cały we krwi. Wziął głęboki wdech i zwrócił się do Przemka...
-Proszę pana...Było ciężko, naprawdę ciężko.... Ale udało się. Pańskiej żonie i dziecku raczej nic nie grozi. Za dzień lub dwa powinna się obudzić i wtedy będą mogli państwo porozmawiać.- powiedział lekarz
Przemek i wszyscy pozostali odetchnęli z ulgą. Podziękowali lekarzowi po czym udali się do domu, musieli się przebrać i trochę odpocząć, aby być gotowym kiedy Amelia się obudzi.
Przemek z niechęcią wykonał to polecenie, bo on najchętniej cały czas był przy niej.
Wreszcie mógł odetchnąć i nie zadręczać się już tymi paskudnymi myślami ,, a co będzie jeśli.. ".
Teraz musiał tylko poczekać, a następnie zabierze ją, w sumie to ich, do domu... Będzie musiał porozmawiać z Amelką.... A może to o dziecko jej chodziło ? Może to, że jest w ciąży bała się mu powiedzieć ?
Trzeba to wyjaśnić, ale na spokojnie. Jej przede wszystkim nie wolno teraz denerwować. Musi odpoczywać i zdrowo się odżywiać.
Po powrocie do domu dał znać swoim rodzicom, że już wszystko jest w porządku. Bardzo się przejęli, gdy dowiedzieli się o wypadku. Na szczęście wszystko dobrze się skończyło... Na szczęście, no właśnie.
A co byłoby gdyby zabrakło im szczęścia ?
... Jedno jest pewne. Nie mogą ponownie dopuścić to takiej sytuacji. Chyba nadszedł czas, aby w końcu się pogodzić i zacząć żyć jak prawdziwa rodzina.
Jak najszybciej pojechał z powrotem do szpitala. Chciał być przy niej. Przy nich.
Na miejscu spotkał Szczęsnych.
-I co, już się obudziła ? -zapytał podchodząc do Igi
-Jeszcze nie. Lekarze i tak nam nic nie powiedzą. w końcu to ty jesteś jej mężem...
No właśnie, to ON jest jej mężem. Ostatnio zupełnie o tym zapomniał. Nie pamiętał kiedy ostatni raz powiedział jej : Kocham cię, kiedy szepnął jej jakieś miłe słówko, kiedy zabrał ją na romantyczną kolację, czy też spacer. Strasznie ją zaniedbał. Ale naprawi to... Z pewnością.
Boże, to straszne, że dopiero ten wypadek przypomniał mu o kobiecie, którą kocha przecież całym swoim sercem...
Z sali wyszedł lekarz. Od razu powitał Przemka i zapewnił go, że wszystko jest w porządku.
-Kiedy się obudzi ?- spytał
-Trudno mi to teraz ocenić... Pewnie za parę godzin... Ale może pan do niej pójść i czekać tam.- uśmiechnął się do bramkarza
-Dziękuję.- odwzajemnił uśmiech po czym wszedł do sali.
Amelia leżała podłączona do setek rurek. Przemek podszedł i usiadł na krześle tuż obok niej.
Po paru minutach do sali weszła pielęgniarka. Zmieniła kroplówkę i zrobiła jeszcze parę rzeczy. Kątem oka zauważyła jak Przemek spogląda na Amelkę...
-Pan jest jej mężem, prawda ?- spytała, Przemek odpowiedział skinieniem głowy- Musi mieć duże szczęście. Tyle pan już tutaj czeka....
-No nie wiem czy ma takie szczęście... Ostatnio niezbyt ją doceniałem...
-Ależ nic straconego ! Może pan z nią porozmawiać...
-No, ale nie wiadomo kiedy się obudzi...
-A wie pan, że osoba w śpiączce słyszy co się do niej mówi ?-zapytała uśmiechając się lekko
Przemek spojrzał na swoją żonę... Gdy się odwrócił, aby podziękować pielęgniarce jej już nie było.
Wziął głęboki wdech.
-Amelia... Mam nadzieję, że mnie słyszysz. Chciałem cię przeprosić. Ostatnio zachowywałem się okropnie. Ale uwierz mi, kocham cię. kocham cię nad życie.-złapał ją za rękę. Jej powieki drgnęły, ale on nie zauważył tego- Nawet nie wiesz jak się martwiłem... Myślałem, że cię stracę... Że was stracę...Nigdy bym sobie nie wybaczył jakby się coś stało tobie albo....
-O czym ty mówisz ?- spytała słabym głosem Amelia
Przemek od razu się poderwał
-Jezus Maria, Amelia ! Wreszcie się obudziłaś. Coś cię boli ? Źle się czujesz ? -zalał ją milionem pytań
-Nie, wszystko w porządku, naprawdę....-uśmiechnęła się- Słuchaj, to ja ciebie powinnam przeprosić. Nie powinniśmy nic przed sobą ukrywać... Dlatego muszę ci to powiedzieć...
-Wiem.- przerwał jej
-Ale jak to ?- przeraziła się
-Dowiedziałem się podczas operacji... Amelia, dlaczego... Dlaczego nie powiedziałaś mi o dziecku ?- zapytał spoglądając jej głęboko w oczy.
-Bo się ba... Zaraz zaraz. O jakim dziecku miałabym ci mówić ?- autentycznie się zdziwiła
-No... o naszym.
-Cco ? -spytała słabo
-Amelka,to ty nie wiedziałaś nic o ciąży ?- spytał, lecz nie otrzymał odpowiedzi.
Jego żona uśmiechnęła się delikatnie. Po chwili łzy zaczęły spływać po jej twarzy.
-Jestem w ciąży...-powtórzyła z niedowierzaniem- A ja myślałam, że nie mogę mieć dzieci...
-Co ?- teraz to on się zdziwił
-No właśnie to ci chciałam powiedzieć. Ale to już chyba nieaktualne.- uśmiechnęła się delikatnie
-Kochanie, nie powinnaś się bać. Przecież bym cię nie zostawił..... Kocham cię.- wyszeptał tuż koło jej ucha- I nie pozwolę ci odejść...
-Och, Przemek..-wyszeptała wzruszona, ale nie powiedziała już nic, bo Przemek zamknął jej usta pocałunkiem.
Jej serce zabiło tysiąc razy szybciej. Odzyskała ukochanego męża i dowiedziała się, że nosi pod sercem jego dziecko.
Czyli teraz będzie już tylko lepiej, tak ?
***
No to nareszcie. Dziecku nic nie jest :)
Zdradzić Wam mój pierwotny plan ? Przemek miał zginąć zaraz potem jak wyszedł ze szpitala, a Amelce i dziecku miało nic nie być.
Jednak zostałam przy innej opcji.
Na język angielski miałam napisać o wyjątkowych sportowcach. Wybrałam piłkarzy, którzy zginęli na murawie. Pisząc o Antonio Puercie* tak się poryczałam, że stwierdziłam, że nie mogę tego zrobić.
No, to widzę koniec na horyzoncie :)
Trzymajcie się cieplutko, WIOSNA idzie ♥
Całusy, Cheryl ;)
* Antonio Puerta (1984- 2007) - hiszpański piłkarz, w 31. minucie meczu Sewilli z Getafe doznał ataku serca, stracił przytomność i upadł na murawę. Po krótkiej chwili podniósł się o własnych siłach i pod opieką lekarza udał się do szatni, gdzie kolejny raz stracił przytomność. Piłkarza w ciężkim stanie odwieziono do szpitala. Według prasowych doniesień u zawodnika pięciokrotnie ustawała akcja serca. Zmarł 28 sierpnia o godzinie 14:30 w szpitalu .
Dwa miesiące po jego śmierci jego narzeczona urodziła synka.
Jeżeli zabiłabym Przemka, to ich dziecko, tak jak dziecko Puerty nigdy nie poznałoby swojego ojca :'(
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Witam!
OdpowiedzUsuńPrzepraszam, że długo nie komentowałam, ale nie miała za bardzo czasu, ale już wszystkie rozdziały nadrobiłam i cóż... Bałam się, że z Amelia nie wyjdzie z tego cało. Przemek powinien dostać porządnie w dupsko, ale ostatecznie cieszę się, że wszystko ułożyło się.
Cieszę się również, że u Szczęsnych wszystko dobrze się układa. To najważniejsze :)
Pozdrawiam!
[czas-pokaze-drugi-plan.blogspot.com
ah! jak ja sie cieszę, że to wszystko się jednak ułożyło i dziecko jest całe bo już myślałam o najgorszym. co do Twojego pierwotnego planu.. kurczę, niby nie zawsze wszystko musi układać się dobrze ale strasznie byłoby mi szkoda Przemka. już nie wspomne o Amelii no i ich dziecku które nie poznałoby własnego ojca.. pzdr :*
OdpowiedzUsuń